Vienio: Dieta z krzaków, antyglobalizm i joga

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Z jednym z ojców założycieli polskiego rapu rozmawialiśmy o tym czy faktycznie spełnia wszystkie warunki, by określić go lewakiem (tak, jeździ też na rowerze), czym różni się współczesny rap od jego początków z czasów Molesty oraz jak nie wykluczyć wykluczonych.

 

Cześć Vieniu.

Cześć.

Miło cię poznać.

Z jakiego jesteś składu?

Ja jestem ze składu Inowrocławskiego Gnojarza 12.

Gnojarze 12.

A ty w jakim teraz jesteś składzie?

Wpuścili cię w kanał. Słuchaj, obecnie jestem w składzie rozkładu. Ha! A poważnie, planujemy z Molestą zagrać trasę wiosenną, dokument o Moleście wiadomo, jest w kinach, wyszedł teraz na DVD i pojawił się na kilku platformach. Społeczeństwo nas zmotywowało i też mocno kibicowało za tym, że jednak powinny pojawić się te koncerty. I pojawią się na wiosnę, jeśli się skończy ten czas pandemiczny. Jest kilka propozycji zagrania w dużych miastach, także nadal jestem w tym składzie, w którym byłem. Skład Molesta na wiosnę do oglądnięcia, do posłuchania.

Mogę ci powiedzieć coś, czego prawdopodobnie nikt ci nigdy nie powiedział o nazwie twojego składu?

Proszę.

Gdy byłem małym chłopcem to oczywiście słuchałem rapsów, Molesty m.in. Mieliśmy takiego kościelnego, co za bardzo się lubił przytulać z dziewczynkami. Za długo w każdym razie. Zawsze mieliśmy wątpliwości co do gościa i wszyscy jakoś dziwnie inspirowani też waszym składem postanowiliśmy nazywać go Molesta.

 
Reklama

Nie bez kozery bo Molesta jest właśnie od molestowania. Tak naprawdę tę nazwę wymyśliliśmy, bo Mistiq Molesta, pierwsza nazwa, polegała na tym, że chcieliśmy mistycznie molestować myślami, przekazem, który był zawarty w tekstach. Prawidłowo nazywaliście go, bo oczywiście molestowanie jest w głównej mierze na tle seksualnym, ale molestowanie to też pewne znęcanie się. My to użyliśmy nie jako znęcanie się, ale jako agresywne atakowanie przekazem.

Dużo się mówi teraz o rapie, przeszedł drogę z muzyki subkulturowej do popularnej. Jako taki ojciec założyciel polskiego rapu, jak na to patrzysz?

Dziś każdy jest modnie ubrany, każdy ma telefon, komunikator, każdy słucha hip-hopu. Dużo jest festiwali, koncertów, mówię oczywiście o sytuacji sprzed pandemii, w związku z czym oni bardzo szybko stają się zamożni i bardzo szybko korzystają ze wszystkich dobrodziejstw. Są młodzi przede wszystkim, łatwo się krótko mówiąc w tym zakochać i łatwo jest też imponować rówieśnikom, którzy np. nie mieli takiej szansy, nie wybili się, nie stali się gwiazdami hip-hopu.

Czyli de facto rapują o tym samym co wy, czyli o tym co jest wokół nich?

Myślę, że tak, korzystając oczywiście z tej infrastruktury już zbudowanej. Zawsze to porównywałem w ten sposób: jak zaczynaliśmy to było pole namiotowe na dziko rozbite, na którym stało kilka namiotów. Dzisiaj jest to ogromne pole campingowe z przyłączami energii do każdego stanowiska, zmodyfikowane, wyasfaltowane, pięknie przystrojone krzaczki i z wielkim sklepem pośrodku pola. Tak to mniej więcej wygląda w tym momencie.

Czyli, biorąc pod uwagę to co twierdzisz w swoich tekstach, to ty byłbyś przeciw, bo jesteś antykapitalistą?

Ja bym tak nie powiedział. Jestem być może antyglobalistą albo zastanawiam się nad tym, bo biorę w tym udział i nie będę ściemniał. Zobacz, podam ci dla przykładu głupią cytrynę. Myślimy, że ta cytryna jest od kilkudziesięciu lat na naszym stole, każdy ją wkłada bez zastanowienia do herbaty, ale przecież ona nie rośnie pod Radomiem, ją trzeba przywieźć, przetransportować, wyhodować w innym kraju, kupić i tutaj w kartonach ją wypakować w supermarkecie. Tak samo jest z wszystkimi innymi dobrami, wszyscy korzystamy z tego, ważne żeby rozsądnie z tego korzystać, a nie łapami brać, śmiecić, marnować, nie szanować. Myślę, że postawa słuszna jest wtedy, kiedy wszystko z umiarem traktujemy, nie tracimy głowy, nie uderza nam woda sodowa.

Ja bym chciał jednak kontestować, bo wywiad, w którym ja się po prostu zgadzam ze wszystkim co mówisz byłby nudny, więc może porozmawiajmy o tym, dlaczego jesteś antyglobalistą? Czy globalizm czasem nie doprowadził do tego, że wielu ludziom żyje się lepiej?

 
Reklama

Oczywiście, że tak. Właśnie to powiedziałem, że w sumie jestem przeciwko, ale jestem też za, bo w pewnym sensie też z tego korzystam. Możemy jeść, przepraszam za takie gastronomiczne porównania, ale cypryjskie ziemniaki już na wigilię można zjadać, arbuzy cały rok, premiery filmowe są zgodne z amerykańskimi, wszystko się odbywa równolegle.

Już nie musimy grać na podróbkach konsoli.

Nie musimy, mamy wszystko to w sklepach, co jest na zachodzie. Generalnie, jest to, czego pragnęliśmy 20 czy 30 lat temu, a myślę, że okres takiego zachłyśnięcia się tym trochę minął i teraz ludzie się wybudzają z tego i myślą sobie: dlaczego ja jem niezdrowe jedzenie? Fast foody? Dlaczego piję obrzydliwe gazowane napoje, które są nafaszerowane cukrem, co się ze mną stało? Dlaczego ja ważę teraz 120 kg i trudno mi buty zawiązać?

To jest bardzo ciekawe, bo my przeszliśmy od tego, że byliśmy w PRLu, było naprawdę kiepsko jeżeli chodzi o żarcie, ale ludzie jedli normalne produkty w większości, potem było zachłyśnięcie się cukrem, np. płatki z cukrem, ogółem, jak było z cukrem, to było lepsze. A teraz znowu wracamy do tego, że kupujemy na targach, kupujemy kompociki robione przez babcie, które mają zdatność do spożycia 10 godzin. Jak ty na to patrzysz?

 
Reklama

Tak, doszło do pewnego absurdu. Normalni ludzie jedzą ośmiornice ze sklepu spożywczego, a bogaci ludzie kupują masło i zachwycają się kromką dobrego chleba. Doszło do pewnego absurdu i myślę, że każdy w tym świecie sam musi się jakoś obudzić, sam znaleźć swoje miejsce i sam jakoś odnaleźć swoją drogę. Trudno, żebym teraz ja się zachowywał tutaj jak jakiś doradca, ale myślę, że każdy powinien jakoś się nad tym zastanowić. Czym jest dla niego ten globalizm, jak sobie z tym radzić, jak odnaleźć swoją ścieżkę, jak być zdrowym.

Czyli mówisz, że nie wyjdziesz nigdy z transparentem Wake up sheeple?

W pewnych kwestiach zajmuję zdanie i chcę głośno o nich mówić, a pewne rzeczy zostawiam na zasadzie neutralności. Myślę że one się wydarzą bez mojej opinii czy bez mojego aktu, ale czujnie to obserwuję, wszystkie te zjawiska społeczne, globalne czy związane z klimatem, zaśmieceniem świata, czy z tym co jest zdrowe, a co nie.

To są bardzo ciekawe elementy, szczególnie, że wprowadziłeś w swoim życiu bardzo poważne zmiany, jeżeli chodzi o żywienie. Może mógłbyś coś powiedzieć szerzej na ten temat?

To się zaczęło już bardzo dawno, bo tak naprawdę wychowałem się na punk rocku, to było pierwsze środowisko, które manifestowało to, żeby nie jeść mięsa, żeby przestać używać zwierząt do eksperymentów czy do wytwarzania perfum, szamponów, lekarstw. Dużo wcześniej więc już myślałem o tym, że nie powinienem tego mięsa spożywać. Potem wkroczyłem w okres świński, czyli takiego giga konsumpcjonizmu, który mnie wchłonął z początkiem płyty Skandal, to był 2008, jadłem dwa obiady, bardzo dużo mięsa, warzyłem 105 kg i w tamtym momencie powiedziałem sobie któregoś dnia, że to tak nie może wyglądać i wróciłem do tego etosu, który wyznawałem jak miałem 18 lat czy 17, więc rzuciłem mięso. Teraz nie jem 14 lat mięsa, od Wielkanocy nie jem ryb i owoców morza, nie spożywam piwa od 15 miesięcy, a byłem piwoszem 20 lat i staram się nie jeść też krowiego nabiału, pszenicy, jem żytnie pieczywo, mam bezglutenowy makaron, jak chcę coś włoskiego ugotować. Tak żyję. Chodzę na siłownię, jeżdżę na rowerze, zapisałem się ostatnio na jogę bikram, czyli taką, która jest w nagrzanym pokoju i z człowieka wychodzi cały ten szlam, gdy ćwiczysz z grupą. Taka fraszka.

Ogólnie w opinii publicznej byłbyś w takim razie prawdopodobnie lewackim ścierwem, które ćwiczy, je roślinki i jeździ na rowerze.

Tak, jeszcze jestem mańkutem, a ścierwo ze mnie wychodzi, kiedy ćwiczę, więc myślę, że to się jakoś zgadza.

To jest straszne jak to jest postrzegane, że jest grupa cech, rzeczy, które robisz, którymi się określasz i one stawiają cię w grupie z pewną określoną ideologią.

Zastanawiałem się nad tym. Ktoś jednak organizuje to, że taka polaryzacja w społeczeństwie nastąpiła, że Polak Polaka za poglądy potrafi zabić lub wypowiadać się w mediach w tonie: powiesić ich, zabić, zagazować albo ukatrupić. To jest ewidentnie widoczne, coś niebywale haniebnego, ale żyjemy w takich czasach. Staram się na to też patrzeć krytycznie, ale myślę, że to wszystko we mnie jest. Jeśli ja nie będę tak robił, to mam nadzieję, że nie będą robili tak moi znajomi, mam nadzieję że nie będą tak robili kolejni ludzie, którzy może zrozumieją. Ostatnio pojawiła się taka opinia, wrzuciłem jakieś swoje zdjęcie z symbolem katolickim, natychmiast pojawiła się opinia jakiegoś kolegi, który natychmiast uznał, że jest to bluźnierstwo w moim wykonaniu, a było to zwykłe zdjęcie, które zrobiłem z planu, graliśmy na plebani, odbywały się zdjęcia do serialu, jego to ubodło, że śmiałem coś takiego zrobić. Jest grupa ludzi, którzy: po pierwsze – myślą, że mogą wmawiać innym jak mają myśleć, a po drugie ich coach-ują i definiują jak oni mają się zachowywać. To on próbował mnie tak naprawdę zaatakować swoją nietolerancją, jeszcze w dodatku źle się wypowiadał o ateistach, zatem katolik, który nie toleruje ludzi nieposiadających przynależności religijnej lub nie wierzących. Są oni dla niego tymi ścierwami czy innymi. Bardzo źle się wypowiedział, więc to trochę żenujące i to chyba znak naszych czasów. Żyjemy w takich dziwnych czasach.

To chyba tak zawsze było. Myślisz, że to się zmieniło? Że kiedyś nie narzucali ludzi na ludzi, że po prostu się ze sobą bili?

Mam 43lata i pamiętam jeszcze jak to było za Jaruzelskiego, pamiętam jak się żyło w ’89 i takiego szczucia antysemickiego, wypowiadania się w mediach to ja do tej pory nie widziałem nigdy w takiej skali jak przez ostatnie 4 lata. Takiej skali nienawiści lub mowy nienawiści do ludzi odmiennych poglądów nie widziałem nigdy, do ludzi odmiennej seksualności nie widziałem nigdy wcześniej. Takiego języka, takiego szczucia. Jest coś w tym, że zaobserwowałem to, widzę to i muszę w tym funkcjonować.

To jest racja, tylko ja bym teraz zadał pytanie rodzaju, czy to nie było tak, że wtedy gnojenie tych mniejszości było normalne, a teraz dopiero ludzie z mniejszości zdobyli możliwość wyeksplikowania swoich myśli i dopiero dlatego teraz się zaczął spór?

Myślę, że żyjemy w demokracji, w ustroju, w którym każdy, kto się w nim znajduje, ma możliwość wypowiedzenia się i ma swoje określone prawa. Jeśli ludzie zdecydowali się na ten ustrój to ja nie rozumiem dlaczego teraz próbują uciszać lub nienawidzić pewnych środowisk, które też mają swoje prawa.

 
Reklama

Myślę sobie po prostu, że za PRL to cała dyskusja pt. Czy ludzie homoseksualni istnieją? – to w ogóle max tego, co ludzie mogli dopuszczać do myśli, co dopiero jeśli chodzi o prawa. To takie czasy, że nie wiem czy była taka świadomość społeczna.

Myślę, że tak naprawdę o tym się nie mówiło. Ośmieliło ich po prostu to, że właśnie mamy tą demokrację, że możemy walczyć o swoje prawa, a zatem jeśli można stworzyć organizację, która ogarnia mecze albo dba o to, aby zwierzęta miały swoje prawa to można stworzyć również organizację dla ludzi, którzy nie posiadają praw przez to, że są w mniejszości seksualnej. Nie mogą odwiedzać swoich partnerów w szpitalu, co wydaje mi się kuriozalne albo kobiety, które walczą o to, żeby miały równe pensje z mężczyznami, za czym też oczywiście głosuję i za czym stoję mocno, bo nie zgadzam się na pewną niesprawiedliwość społeczną.

Czyli właściwie ideą demokracji jest spór.

Ideą demokracji jest walka o sprawiedliwość społeczną.

Czyli spór jest nieunikniony?

Myślę, że spór w ogóle jest nieunikniony, bo zawsze większość wyklucza mniejszość, a mniejszość zawsze walczy o swoje prawa. Słynny przykład kalekich dzieci ze swoimi rodzicami, którzy wkroczyli do sejmu. Mówi się o nienarodzonych dzieciach, które się broni, a nie broni się dzieci lub nie dba się o prawa tych, które już są narodzone, ale są kalekie. To jest absurd i jakiś obrzydliwy dysonans, który można zaobserwować jak polityka to czasem chamski sport.

Tak jak zgodnie z powiedzeniem, musisz się urodzić, a potem mamy cię w dupie.

Myślę, że tak. Do tego, że mają w dupie te dzieci, dochodzi też to, że przecież kobiety, które wychowują te dzieci, to są osoby, które być może z tego powodu nie potrafią funkcjonować zawodowo. Osoby, które muszą się poświęcić maksymalnie temu dziecku i czy taki polityk jest w stanie się zaopiekować, pomyśleć również o tych kobietach?

Myślę, że oni nie byliby w stanie ogarnąć sobie normalnej pracy, a co dopiero pomyśleć o tym, ale to jest inna kwestia. Może przejdźmy do kwestii bardziej artystycznych, pytanie podstawowe każdego dziennikarza w dzisiejszych czasach to jest: Jak tam po pandemii? Jakieś projekty?

Zrobiłem kilka kawałków latem i jeszcze w poprzednim czasie kwarantanny domowej. Tak się mi złożyło teraz, że dosyć sporo gram przed kamerą, wygłupiam się w kilku serialach, więc to mi się na pewno w tym momencie udaje, bo wiele ludzi nie pracuje, artyści siedzą po domach. Myślę, że ten czas powinni wykorzystać jako walor, czyli nagrać kolejne płyty. Ja jakoś teraz mam okres mocno aktorski, ale myślę, że powinienem coś napisać i to się zdarzy w najbliższej przyszłości. Napisałem kilka tekstów, piosenek, ale dedykowanych paniom, napisałem kilka wierszy, mam teraz jakiś zupełnie inny kształt siebie, zacząłem wytwarzać inne rzeczy, a do tego jeszcze gotuję, szkolę, dzieją się różne rzeczy. Prowadzę teraz fajną kampanię dla Onetu, która polega na tym, że inspiruję ludzi do rożnych ekologicznych działań i to też jest w tym momencie w planie moich najbliższych miesięcy. Co miesiąc wydaję vloga na łamach portalu, tam dostaję zadanie i wykonuję je, inspirując innych i przy okazji zmieniając siebie, więc myślę, że to jest też bardzo fajna rzecz.

A szykujesz jakieś dissy?

Na dissy szkoda mi czasu. Jeśli muzyka może służyć do zacnych celów, to niech ona będzie zacna, a niech nie będzie tanią sensacją lub odszczekiwaniem się po to, żeby gdzieś na końcu dostać więcej like’ów czy zasłynąć z jakiegoś powiedzenia.

 
Reklama

Możesz zrobić odwrotnie, możesz zrobić propsy.

Afirmujący blues, odwrotność gatunku. Jest mi dobrze, o Jezu, jak jest mi dobrze, że zjadłbym pomidorowej zupy.Afirmacyjny biały blues, wiele fanów by na to poleciało.

Zapraszamy na pozytywny przekaz Vienia, możecie go znaleźć na Onecie, na YouTube, wszyscy są na YouTube.

Wszyscy, moja babcia też, pozdrawiamy.

Polecamy

 

fot.: Michał Buddabar

Reklama

Reklama