Presja prezentów

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Święta za pasem, a na oknie szadź. Nie jestem osobą wierzącą, ale bardzo lubię ten czas. Kolorowe lampki rozwieszone po całym mieście nadają mu magii w tym upiornym, zimowym okresie. Last Christmas lecące z głośników w galeriach handlowych nawet nie rani uszu, tylko wywołuje uśmiech na twarzy. Jedyne, co przekracza możliwości mojego umysłu, to ludzie w ów galeriach. Pędzący, potrącający się wzajemnie by zdobyć nie wiadomo co i koniecznie na ostatnią chwilę. Budzą się w nich iście nieświąteczne stany, o miłosierdziu nie ma mowy. Szarpaniny i wyzywanie są na porządku dziennym. O uśmiechu – zapomnij. Demony złości i gniewu mają niezłą pożywkę. Sklepy wabią świątecznymi obniżkami, gratisami, okazjami i „śnieżynkami” w kusych sukienkach. Lep na całe ludzkie zło.

Przez lata wypracowałam sobie inny system kupowania prezentów, który zaczyna się tak naprawdę w przypadkowym momencie. Po prostu, gdy widzę coś, co wiem, że spodoba się mojej mamie czy przyjacielowi, nabywam – a to, że jest październik? I co z tego, poczeka gdzieś w szafie, a grudniowy budżet pozostanie na ewentualne dokupienie niespodzianek dla osób, którym nic wcześniej nie znalazłam. Rezygnuje tym samym z presji czasu i zimnego potu na czole, czy na wszystko starczy kasy. Częściej też trafiam z wyborem, gdyż nie jestem pchana przymusem, tylko faktyczną myślą o danej osobie.


Reklama
Reklama


Zastanówmy się, czy robiąc zakupy na ostatnią chwilę, myślimy, czy to prezent dla kogoś, czy przypadkiem nie wybieramy czegoś, bo nam taka rzecz się podoba? Są też prezentowi lombardziści. Dostają coś, wygrywają, gratis przy okazji eventui by długo nie myśleć, oddają przypadkowej osobie, pakując w świąteczny papier. Tu zadaje sobie zawsze pytanie, po jaką cholerę w ogóle w takiej sytuacji coś dawać? Ani od serca, ani z pomyślunkiem, byle mieć to z czapy i dalej. W końcu w święta nie chodzi o prezenty, tylko o pamięć o drugiej osobie. Jeśli nie masz kasy lub pomysłu, to nie dawaj byle czego, ponieważ to oznacza, że taki byle jaki stosunek masz do tego człowieka. Jak jesteś w kropce, to napisz list. Pamiętacie, kiedy ostatni raz napisaliście list? Nie? Tak myślałam. A właśnie to może być najcenniejsza rzecz, którą podarujecie sobie i najbliższym. Chwila refleksji nad tym, co czujecie do babci z Kwidzyna, która wybierała rodzynki z sernika, byście mogli go zjeść, czy kuzynki z Sanoka, z którą bawiliście się w Indian, jak byliście mali i zgoliliście jej kawałek włosów na znak wygranej bitwy na koce, a potem biegaliście po całym mieszkaniu z puklem blond loków, krzycząc „wojna wymaga ofiar!”. Kim dla was są i za co jesteście im wdzięczni? Przy świątecznym stole można porozmawiać, ale to, co przelejesz na papier, z reguły nie jest tak proste do wypowiedzenia prosto w oczy. Kartka papieru i tusz nie kosztują wiele, ale mają wielką moc i mogą stać się najpiękniejszym prezentem w te święta

A najlepiej, to Wy bądźcie tym prezentem.

Wesołych Świąt!

Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama