A nóż, widelec

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Każdy ma swoje małe wariactwa. Ktoś nie wyjdzie z domu, jeśli nie usiądzie na kanapie i nie policzy do czterech. Ktoś inny natomiast musi zjeść pierwszą łyżkę śmietany, zanim doda kolejną do zupy. A jeszcze inna osoba za Chiny Ludowe nie zaśnie bez swojego jaśka. Ja muszę jeść swoim nożem i widelcem, a nawet jest łyżka i łyżeczka.

Przeprowadzka za przeprowadzką, a one wytrwale jadą razem ze mną. Bez pary tworzą jedyny w swoim rodzaju, niedopasowany komplet. Rzadko przez to bywają niezauważone i tu raz za razem następuje pytanie: a nie chciałabyś mieć całego kompletu np. z Ikei?


Reklama

O bezduszna Ikeo, którą uwielbiam i szanuję, choć jednocześnie czuję wobec Ciebie strach i przerażenie. Twoje noże, które nie są ostre i mają (za przeproszeniem) ząbki. Survival dla konsumujących. Jak spalić kalorie piłując kawałek batata lub ile razy zamachasz płaską łyżką, by zjeść rosół? Dziękuję bardzo, to ja już wolę palcami, by mieć nad tym jakąkolwiek kontrole. Czuję, że odsetek ludzi, którzy mają z tym problem, jest niewielki, choć sama na pewno nie jestem.

Nastały czasy, gdzie każdy chce być oryginalny, dlatego robi dokładnie to samo, co sąsiad i sąsiadka, i pani z klatki obok, która ma taki samochód, że fiu, fiu i ten tego, to chociaż jeść będziecie tym samym. Takie uzwyklenie posiłku. Nie tylko Ty i znajomi, ale i Bernard z Paryża lub Adolf z Düsseldorfu, wszyscy mamy wspólny temat – „O też mam takie łyżki”.

Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama