Wierny przyjaciel

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Nadeszła ta impreza, po której człowiek niby powinien się cieszyć i wspominać szaleństwa dnia poprzedniego, a w głowie pustka tak bolesna, że nawet apap nie pomaga.

Ludzie żyjący stadnie mogą się w tym trudnym czasie jakoś wesprzeć. Jedno zrobi jajecznicę, drugie naleje wody, współpraca wre, choć lepiej na siebie nie patrzeć, by uniknąć efektu bazyliszka i trwać w niewiedzy, jak bardzo jest się symbolem wczorajszych harcy. Gorzej jednak, jeśli nie masz kompana w niedoli. I wtedy przychodzi On. Apodyktyczny Kac. Starasz się wstać, ale słyszysz tylko „Leż! Nie wstawaj!”. Poddajesz się, bo co się będziesz kłócić. Z początku nie możecie się dogadać. Jest taki szorstki, krzykliwy, a ty prawdopodobnie jesteś dziś najwrażliwszą wersją siebie, szukającą empatii i pomocy. On jednak nie przyszedł bez powodu. Niczym najstraszniejszy z coachów każe ci wykonywać te wszystkie podstawowe, życiowe czynności i nie ma, że boli! Aż w końcu zaczynasz dostrzegać sens jego posługi, której celem jest uświadomienie ci, jak ważne jest życie, jak delikatne, wrażliwe, tylko trzeba wyciągnąć do niego ręce, a szczęście przyjdzie w najdrobniejszych momentach. Nie wychodzisz z domu, przeszukujesz szafki, lodówkę i zaglądasz do zamrażarki! Tak jest! Bingo! Dawno zapomniana, kupiona trochę na siłę pizza i zamrożona kapusta z grzybami od taty. Jakby to wszystko z dedykacją dla dnia dzisiejszego. Właśnie stałeś się władcą swojego losu. Wraz z pierwszym, ciągnącym się kawałkiem pizzy, podajesz rękę Kacowi. Siadacie na kanapie i włączacie wasz ulubiony serial.


Reklama
Reklama


Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama