Tak długo czekam

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Zawód aktora polega na czekaniu. Jeśli nie jest wam to obce, to wiecie, że czekanie bardzo męczy, szarga nerwy, ale i bywa niezłym trenerem fitness.

Aktor czeka na swoją szansę, na wejście na casting, na scenę, na koniec zdjęć (bo się przedłużają, a on później leci jeszcze na jakiegoś joba), albo i na początek (bo jest 3-godzinna obsuwa, a on od 4 rano na nogach, wygląda pięknie, bo musi, tryska energią – ogólnie aktor traktor). Tu dochodzimy do najgorszego. Na samo wspomnienie dostaję gęsiej skórki. Lecz nie odwlekajmy. Na miejscu pierwszym plasuje się Czekanie na Przelew! Brawa i owacje na stojąco. Jeśli myślicie, że miesiąc to długo, to zamierzam wam otworzyć oczy. „Termin” stał się odpowiedzialnością aktora. I tylko jego. Cóż z tego, że podpisujesz umowę, z której wynika, że masz czekać trzy miesiące, ale to, że jeszcze się z tą wypłatą spóźniają, ba, nawet i pół roku czasem, to już nie przelewki. I masz w sobie wojnę. Doczekasz się przecież, w cierpliwości się trenuj. Tylko czy w gazowni poczekają, jak poprosisz? W elektrowni, sklepie, restauracji czy w tramwaju – wszędzie chcę im odpowiedzieć „ja czekam na przelew”. O! Że umowa? Sądy, prawnicy? Słuszna to rada, jeśli się żegnasz z zawodem. Więc tak to wygląda. A my aktorzy wyczekujemy w „bezczasie”, bogaci o wiedzę, co nam przyniesie przyszłość.


Reklama

Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama