Pływanie w swetrach

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Chałupy. Kryją wiele tajemnic. Jedną z nich są wodni pasjonaci. Z przypadku lub z wyboru. Wiedzieliście, że kiedyś pływali w wełnianych swetrach? Ruszamy wzdłuż brzegu. Energetyzujące bliki odbijającego się słońca w wodzie i ciepły wiatr oplatający się wokół ciała…

— Ile dzisiaj?

— Kiepsko, tylko 3.

— Ile to 3?

— Tyle że Ty byś się mogła poślizgać. (śmiech)

— Za 2 dni będzie lepiej. Chyba. Będzie dobrze. Popatrz.

— Jedziemy?

— Chętnie.

windsurfing_2

Pojechaliśmy. Tysiące much rozbitych na zderzaku, kilometry promieni słonecznych wpadających przez przednią szybę… chłód wiatry prześlizgujący się po brzuchu, delikatnie unoszący koszulkę… śmiech localsów, bo wolność, bo ruch, bo wiatr, bo świeże powietrze…

Idziemy nad zatokę, by sprawdzić, czy wszystko ok. Czy warunki są takie, jakie były prognozy i wciąż są sprzyjające.

Początkowo idziemy spokojnie, delikatnie stąpając po wielkim nasyconym zielenią trawniku. Przyjemnie czuć świeżą trawę okalającą twoje stopy… Im bliżej wody, tym klatka piersiowa coraz wyżej, łydki coraz bardziej napięte, oddech głębszy… i głębszy… oczy lekko zmrużone … wchodzimy na wał… czas na wdech pełną piersią i dumne rozejrzenie się po okolicy. Jest ok. Ruszamy wzdłuż brzegu. Energetyzujące bliki odbijającego się słońca w wodzie i ciepły wiatr oplatający się wokół ciała… To jest to. Wracamy po sprzęt.

 

— Od kiedy pływasz?​

— Od czasu, jak miałem siłę na wyciągnięcie żagla z wody, no i sięgałem do bomu. Pamiętam, jak zacząłem się uczyć pływać… Miałem wtedy z 8 lat. Ledwo trzymałem żagiel… Pamiętasz deskę, którą Ci ostatnio dałem?

— Tak.

— Pływałem kiedyś dużo na takiej… Pamiętam doskonale zakładanie mokrej pianki. Przez noc raczej nic nie wysychało i takie wilgotne, czasami delikatnie przymrożone zestawy ubierałem znów na siebie rano… brrr! Ale kiedyś było gorzej! Nie było pianek, wiesz? Ubierałaś się w strój kąpielowy, dodatkowo zakładałaś taki trochę za duży ortalion… A jak było Ci zbyt zimno, miałaś możliwość ubrania grubego, wełnianego swetra. Wszystko oczywiście pożyczone od taty albo starszego brata.

— Czy sweter nie robił się mokry?

— Oczywiście, że tak. I to już po kilku minutach. Wyobraź sobie, co się działo, jak wpadałem do wody! Ciężko było się z tej wody wydostać, a jak już stawałem na desce, ten sweter wisiał na mnie jak worek. Do tego był ciężki jak cholera. Do jakiego poziomu udało Ci się dojść w windzie? Miałem jechać na Mistrzostwa Polski.

— I?

— Nie wystartowałem.

— Dlaczego?

— Znów nie jestem pewien. Szło mi dobrze, naprawdę dobrze. Lubiłem to. I po prostu nie pojechałem.

— Chyba trochę szkoda?

— Chyba trochę tak. (zamyślenie) Zająłem się czymś innym.

— Dalej to lubisz?

— Uwielbiam.

— Co czujesz, jak pływasz?

— Wolność. I radość.

Przeczytaj również

Sky&more

Liderzy polskich lotnisk regionalnych będą rozmawiać o przyszłości branży na

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter

Reklama