Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nie wyobrażam sobie życia bez innych ludzi. Doceniam wszystkich, którzy są wokół mnie – najbliższych, przyjaciół, rodzinę oraz znajomych. Każdy jest inny i odgrywa ważną rolę w moim życiu. To dzięki ludziom cała ta układanka jest pełna. Zabrzmiało trochę patetycznie, a przecież nasze relacje są nadzwyczaj normalne.

Mam spore grono bliskich mi osób. W przedpandemicznych czasach nie było tygodnia, abym chociaż dwa-trzy razy nie spotkał się z kimś wyłącznie w celach towarzyskich, dla przyjemności. Nie wyobrażałem sobie spędzenia trzech dni z rzędu w domu bez wyjścia na spacer, kolację, kawę czy wino. Teraz trochę mniej jest możliwości, ale na tyle, na ile rzeczywistość pozwala, sytuacje restauracyjno-kawiarniane odgrywamy w domach. Nie mogę się doczekać powrotu dawnego stylu życia i wypełniania kalendarza nie tylko wyjazdami, ale przede wszystkim takimi zwyczajnymi na pozór spotkaniami. Nieważne czy są to rozmowy przy fantastycznym jedzeniu w dobrej restauracji, przy kieliszku wina w ulubionej winiarni, czy wyjście do kina albo teatru. Chodzi o wymianę energii i wspólne spędzanie czasu. Bardzo też lubię znajomości sprzed lat, z różnych etapów mojego życia. Znacie to uczucie gdy spotykacie kogoś raz na kilka miesięcy (a czasem rzadziej), a macie wrażenie, że widzieliście się w ubiegły piątek wieczorem? Ja mam tak bardzo często. Każdy z nas ma swoje życie, własne sprawy, a mimo to istnieje nić porozumienia, dzięki której miło spędza się czas. Tak po prostu.

Każda osoba i każde spotkanie zostawia po sobie ślad, sprawiając że jestem tym kim jestem. Czytałem jakiś czas temu podsumowanie badań amerykańskich (a jakże!) naukowców, z których wynikało że ci, którzy nie mają przyjaciół, nie są skłonni do pomocy, nie mają też szerszej perspektywy i skupiają się głównie na sobie. Najbliższa rodzina zwykle akceptuje nas bowiem takimi jakimi jesteśmy i nie musimy się nawet za bardzo starać – geny, więzy krwi, wspólne wspomnienia, święta, spotkania u babci, imieniny u cioci. Żeby jednak mieć wokół siebie ludzi, których wybraliśmy sami, a co ważniejsze, którzy z własnej woli również wybrali nas, to już sztuka wyższych lotów. O takie relacje trzeba przecież dbać, wykazywać inicjatywę, a nie tylko odhaczać spotkania przy okazji kolejnych świąt, bo tak trzeba. Kiedy patrzę na swoje życie to cokolwiek się działo dobrego, ale i złego, tragicznego, zawsze miałem obok ludzi, na których mogłem liczyć. Niech tak już będzie zawsze!

Reklama