Nomadic Ambience w czasach niepokoju

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Filmy Nomadic Ambience (YouTube) to źródło podwójnej przyjemności: obcowania z relaksującymi dźwiękami oraz odkrywania odległych miejsc. Autor przynosi nam skąpany w deszczu las, tłumne, zalane światłami billboardów ulice Manhattanu czy spokojne, zbliżające się ku zachodowi słońca Gyeongju. W filmach tych niezwykle istotny jest dźwięk – główne narzędzie ASMR i ambientu.

Zacznijmy od ASMR. Samoistna odpowiedź meridianów czuciowych, w oryginale autonomous sensory meridian response jest terminem powstałym stosunkowo niedawno, bo w 2010 roku. Zjawisko wywołują obrazy i dźwięki przynoszące ukojenie ciału i duszy. Mogą to być szepty, ciche trzaski lub szumy, którym towarzyszy przyjemny widok kobiecych ust, delikatnych fal czy płonącej świecy. Celem ASMR jest wywołanie relaksującego, często uspokajającego uczucia, które „wędruje” od czubka głowy w dół ciała. Co ciekawe, na portalu YouTube od roku 2010 pojawiły się miliony lub nawet miliardy filmów o wspomnianej tematyce. Spójrzcie na ilość obejrzeń i polubień tych dzieł – są imponujące!

Twórcy filmów o ASMR sięgają po różne środki. Gentle Whispering ASMR lub Heather Feather ASMR (również YouTube) wykorzystują głównie szept nagrywany przy pomocy jednego lub kilku mikrofonów. Zdecydowana większość filmów Nomadic Ambience opiera się natomiast na zupełnie innym pomyśle: spacer z kamerą w ręku i rejestracja napotkanych dźwięków i obrazów. Odgłosy budzącego się do życia lasu czy uderzających o parasol kropel deszczu to tylko kilka z przykładów.

Z kolei obecny w nazwie kanału ambient kojarzy się głównie z muzyką. Gatunek narodził się około 1975 roku a jego twórcą jest Brian Eno. Zdolny brytyjski kompozytor uległ wypadkowi, który unieruchomił go w łóżku na kilka miesięcy. Artysta już wcześniej czuł, że muzyka jest elementem krajobrazu, teraz uczucie to stało się wyjątkowo wyraźne. Pewnego dnia przyjaciel podarował mu taśmę ze spokojnymi partiami późnych kwartetów smyczkowych Haydna. Leżący w szpitalnym łóżku Eno nie mógł jednak sterować głośnością nośnika, co początkowo wzbudzało w nim irytację. Co ciekawe, niedogodności po pewnym czasie stały się źródłem przyjemności – artysta zaczął doświadczać czegoś zupełnie nowego i wyjątkowego. Muzyk wspomina: „Leżałem przykuty do łóżka i słuchałem tej muzyki. Najpierw irytowało mnie, że jest za cicho, a ja nie mogę się ruszyć, żeby zrobić głośniej. Potem jednak przestałem o tym myśleć i zacząłem słuchać wszystkiego – z płytą włącznie. Na dworze padało. Odgłosy deszczu mieszały się z przypadkowymi dźwiękami z płyty i nagle pomyślałem: <>. Jak… w nastroju. I tak przyszło mi do głowy słowo ambience – nastrój”1. Również z nastroju korzysta Nomadic Ambience, twórca, który sięga po odgłosy otaczającego nas świata, by zbudować atmosferę odprężenia i relaksu.

Dziś kanał Nomadic Ambience i jemu podobne wydaje się być szczególnie potrzebny. W 2020 roku, w czasach niepokoju wywołanego pandemią, większość z nas doświadcza emocji dotychczas nieznanych lub intensywniejszych niż kiedykolwiek wcześniej. Pozwólmy sobie na wyciszenie i spokojny oddech.

Agnieszka Młynarczyk

 

  1. https://www.dwutygodnik.com/artykul/4501-zlamana-pieczec.html?fbclid=IwAR0oTDZ9lpSYGcKUflZzj7oytnyCIRLHEXHkM_ClGYMQAKPqY42GQT4NXr0

Reklama

DC z bagien

Trudno stwierdzić czy wrażliwość czytelników uległa zmianie, a może postmodernizm