JAK ODDZIELIĆ PRACĘ OD MIESZKANIA? Historia pewnego parawanu.

Marta Gac

home-office

To mój parawan, a to ja – człowiek na home office. On i ja, jedno pomieszczenie. Parawan ratuje mi życie. Daje mi szansę na oddzielenie życia zawodowego od prywatnego.

Daje mi codziennie wejść w odpowiedni tryb. Bo moja rada dla wszystkich, na pytanie: jak żyć i pracować w domu, żeby nie zwariować, brzmi: Myślmy w kategoriach trybu – tryb wojenny: wstaję, myję się, ubieram, porządkuję środowisko pracy. Tryb codzienny: pracuje od 9 do 17. Tryb wieczorny: wychodzę na spacer, na plenerową siłownię, napić się z przyjacielem wina.

Bo jak inaczej żyć w mieszkaniu i pracować jednocześnie? Jak to zrobić w kawalerce, tzn. W JEDNYM POKOJU, w którym ma się na przykład jedną kanapę do spania i do pisania artykułów? Jak wtedy nie zdrzemnąć się trzy razy w trakcie tego ostatniego? Od całkowitego szaleństwa uchroniło mnie parę tricków, ale przede wszystkim rozmowa z M., który powiedział: „Jejuuu mam to samo!! Też ucinam sobie trzy drzemki w środku dnia. To ja myślałem, że coś ze mną nie tak!”

W czasie przymusowej lub dobrowolnej kwarantanny, w czasach pracy w systemie home office musimy przede wszystkim nauczyć się na nowo wchodzić w tryb koncentracji i pracy, musimy opanować zarządzanie sobą w czasie, żeby odciąć pracę od zwykłego bycia w domu, bycia z dziećmi czy od naszej potrzeby odpoczynku. I to jest na pewno wyzwanie.

Zadbajmy o rytm dnia, o rytuały, być może potrzebujemy określić je na nowo.

Ja np. zadbałam o substytut mego rytuału wychodzenia do pracy: wykorzystałam do tego parawan, który pierwotnie miał mi zastąpić rolety, czyli tłumić światło, a stał się drzwiami do miejsca pracy.

Jak wygląda mój świat domu i mieszkania? Jak wygląda mój dzień?

Co rano wstaję, biorę prysznic, ścielę łóżko (zawsze!), jem śniadanie oglądając przy tym wiadomości. Ubieram się, często też maluję i perfumuję, po czym przygotowuję sobie środowisko pracy. Zostaje w nim tylko laptop, notes i telefon. Nie wracam za parawan przez cały dzień – do 17.00. Jeżeli mam planowane calle lub inne służbowe „spotkania” ubieram się tak, jak do pracy. Jeśli nie, to jestem w bardziej domowym stroju, ale nigdy w piżamie (lub w wersji: góra służbowa, dół od piżamy). Strój i miejsce dobrze robią na koncentrację – tego należy pilnować

Nie każdy z nas ma w domu stół i krzesło do pracy. Ergonomia nie jest więc naszym sprzymierzeńcem, lecz potrzebą. Musimy więc myśleć, jak sobie pomóc, by zwiększyć wydajność pracy, a zminimalizować zmęczenie. Sprzymierzeńcem naszego organizmu jest dobrze zorganizowana przestrzeń do siedzenia – nie leżmy na kanapie, gdy mamy długo pisać. Nie siedźmy po turecku, zastygnięci w dziwnej pozycji słuchając, bo wtedy, już po chwili nasz organizm będzie domagał się zmiany: wstaniemy by się przejść, tracimy wtedy koncentrację, którą będziemy musieli przywoływać od nowa. Ergonomiczne rozwiązanie to takie, które wymusza przybieranie prawidłowej postawy – postawy, która nie stoi na przeszkodzie dłuższemu pisaniu, robieniu prezentacji oraz wieczornej grze w planszówki. Pamiętajmy, że dyskomfort wywołany dłuższym pozostawaniem w niewygodnej pozycji może przejść w dolegliwość, a ta w uraz – wtedy już na pewno nie będziemy mogli się skupić na pracy.

Ja niestety nie siedzę na krześle pisząc te słowa, ale znalazłam dla siebie pozycję, która jest prawie idealna: siedzę na podłodze przy kanapie, plecami opierając się o jej przód, laptop stoi na stoliku, na idealnej wysokości. Z boku wyglądam jakbym siedziała na krześle przy biurku.

Zanim odkryłam tę pozycję po tygodniu pracy na kanapie i w różnych innych, dziwnych miejscach i pozycjach, cierpiałam katusze. Szukajcie jej więc! Im szybciej znajdziecie, tym lepiej.

Nie oszukujmy się jednak – jak bardzo byśmy nie udawali, że siedzimy na krześle przy biurku, wciąż jesteśmy w domu przy kanapie i to zaczyna w pewnym momencie przypominać o sobie.

Gdy pracujemy w domu, róbmy więc sobie przerwy. Oderwijmy się od tego biura w kuchni, by np. uporządkować jedną szufladę czy półkę. To jest o tyle dobre, że wpływa pozytywnie na poziom dopaminy, neuroprzekaźnika, który z kolei wpływa na nasze dobre samopoczucie – zaczęliśmy coś robić i skończyliśmy. Ważne, by wyznaczać tu sobie nieduże zadania. Oderwijmy się od biura w salonie, by porobić brzuszki na macie do muzyki lub ułożyć książki, znaleźć kolejne notesy do robienia notatek, wymieńmy baterie w lampce, która za chwilę będzie potrzebna. Te nasze przerwy powinny być aktywne – np. jeśli pracujemy umysłowo, dobrze, by przerwa była związana z ruchem i odwrotnie. Jak często to robić? Przychodzi mi do głowy system 90 minutowy – naukowcy mówią, że to okres efektywnej pracy umysłowej. Podzielmy czas tak, że półtorej godziny robimy swoją pracę, a później albo wykonujemy inne zadania, albo np. wyręczamy partnera w zajęciach z dzieckiem.

Postarajmy się wejść w ten rytm – niech coś w ciągu naszego dnia będzie stałe, jak praca w godzinach 9-17. Natomiast po 17.00 starajmy się już nie pracować by – dosłownie i w przenośni  – nie przynosić chociaż teraz, pracy do domu.  Nawet jeżeli przed erą home office zdarzało się nam siedzieć w biurze po godzinach.

Czas home office może przynieść też coś dobrego – może zaczniemy wreszcie działać zgodnie ze swoim chronometrem? Ja nad tym właśnie pracuję.

Jeśli najbardziej wydajne jesteście w pierwszej części dnia to starajcie się najwięcej zrobić właśnie wtedy, na później zostawiając inne, lżejsze rzeczy. W biurze czasami jest to niemożliwe, rzeczy i ludzie je zlecający, mają bezpośredni dostęp i zdarza się, że zakłócają nasz plan pracy. Zarządzanie zespołem rozproszonym to zupełnie inna sprawa i inaczej się to odbywa.

Jeżeli jesteśmy sami sobie żeglarzem i okrętem też sprawdźmy, kiedy siedzenie sprawia nam już trudności i nie zostawiajmy na ten moment największych wyzwań dnia.

Jeżeli nie tylko my jesteśmy w domu na home office, wymieniajmy się z drugą stroną – w miarę możliwości.

I na pewno sprawmy sobie parawan – w tym jednym, słodkim przypadku „parawaning” nie kojarzy mi się źle i naprawdę służy dobrej sprawie!

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE