Kino choćby w domu

Agnieszka Młynarczyk

moje-kino

6 listopada był ostatnim dniem przed zamknięciem kin z powodu koronawirusa. Decyzja ta, jak wszystkie inne dotyczące obostrzeń padła nagle i tylko po części spodziewanie. Jak wiele innych osób liczyłam na ostatni seans filmowy tuż przed lockdownem. Moje zainteresowanie wzbudziły trzy filmy: „Szarlatan” Agnieszki Holland, „Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej oraz dokument „Helmut Newton. Piękno i bestia”.

 

Do kina, niestety, nie dotarłam. Szukając alternatywy przypomniałam sobie natomiast o MOJEeKINO.pl, czyli platformie VOD, o której przeczytałam już w czerwcu, w miesięczniku KINO. Stworzony m.in. przez Stowarzyszenie Kin Studyjnych projekt powstał jako odpowiedź na epidemię koronawirusa, w której wyniku znacząco ucierpiały kina tradycyjne. Obecnie na platformie można obejrzeć filmy, które w „normalnych” warunkach oglądalibyśmy w salach kin studyjnych, w tym adaptację powieści Jacka Londona „Martin Eden”, japoński thriller „Zaginiona dziewczyna” czy głośną chilijską produkcję „Ema”. Tak, jak to w kinach studyjnych bywa MOJEeKINO.pl przypomina również o nieco starszych produkcjach, jak „Maudie” z Sally Hawkins lub zwariowane „Dzikie historie”. Z tego, co zauważyłam, co kilka dni pojawiają się tutaj nowe tytuły i tak, jak w tradycyjnym kinie, filmy te dostępne są przez określony czas (kilka dni lub tygodni) po czym znikają ze strony.

Jak działa MOJEeKINO.pl? Portal oferuje widzom odpłatny seans wybranego filmu w wybranym przez siebie kinie – z tą różnicą, że oglądamy w internecie. W rezultacie zyskują więc wszyscy: widzowie, twórcy i kiniarze. Marlena Gabryszewska, Prezeska Stowarzyszenia Kin Studyjnych, podkreśla – „platforma ma w 100% odzwierciedlać charakter kin studyjnych, a więc promować kino artystyczne, kino ambitne i ważne”1. Zgodnie z tym założeniem na stronie znajdziemy również spotkania, prelekcje i pokazy festiwalowe (np. w ramach UKRAINA! 5. Festiwal Filmowy czy O!ZNAKI PRACY.).

Dotychczas na MOJEeKINO.pl udało mi się obejrzeć kilka fabuł i dokumentów. Tak się akurat złożyło, że wiele z nich opowiada o kobietach, które nie boją się podejmować śmiałych decyzji. Najbardziej porwała mnie historia „Maudie” (z cudowną Sally Hawkins!). Za temat z kolei największego plusa daję twórcom dokumentu o Alice Guy-Blaché (fascynująca postać!).

Maudie (fabuła)

Ta dziewczyna ma charakter! Młoda i niepełnosprawna Maudie trafia pod opiekę surowej i rozgoryczonej ciotki. Nadzieja na lepsze życie przyjdzie wraz z Everettem Lewisem, rybakiem poszukującym gospodyni. Gdy Maudie zjawi się u niego z propozycją pomocy, mężczyzna – nie bez wahania – przyjmie ofertę. Everett to zatwardziały samotnik, wychowany najpewniej w sierocińcu. W nowym domu Maudie bywa więc poniżana. Tej drobnej kobiecie udaje się jednak poruszyć serce rybaka, złagodzić jego usposobienie i pokazać, że i ona ma prawo głosu. Wszystko dzieje się jednak stopniowo, tak jak – krok po kroku – rozwija się talent bohaterki. Maudie staje się cenioną malarką, a jej malunki zdobią wszystko, co tylko się da: deski, kartki, a nawet ściany, drzwi i okna. Zapytana przez przyjaciółkę, co przez te wszystkie lata dawało jej siłę, bez zastanowienia przyznaje, że była to sztuka.

Niezwykły film, który powstał na podstawie prawdziwej historii. Kanwą scenariusza były losy kanadyjskiej malarki Maud Lewis i jej męża Everetta Lewisa.

Bądź sobą, czyli nieopowiedziana historia Alice Guy-Blaché (dokument)

Alice Guy-Blaché była przez lata lekceważona przez historyków kina. Twórcy filmu pytają, jak to możliwe. Dlaczego pierwsza kobieta – reżyserka filmowa wciąż pozostaje nierozpoznawalna nie tylko przez widzów, lecz także postaci z branży filmowej? I właśnie to pytanie oraz krótkie fragmenty rozmów z bohaterką, są największą zaletą filmu. Sama historia zostaje nam niestety przedstawiona w sposób chaotyczny i w myśl zasady „im więcej tym lepiej”. Nie pierwszy raz spotykam się z dokumentem, w którym obrazy migają z taką szybkością, że w pewnym momencie nie wiadomo już, kim była Marie i kiedy Alice wróciła do Francji. Podobnie trudno nadążyć za historią fotografa Roberta Franka, któremu poświęcony jest film „Nie mrugaj – Robert Frank” czy wydarzeniami ukazanymi w „White Riot” Rubiki Shah.

Bohaterka filmu, Alice Guy-Blaché, stworzyła swoje pierwsze filmy już w 1896 roku, zaraz po oficjalnej prezentacji kinematografu przez braci Lumière. Wśród dzieł, które zrealizowała wymienia się m.in. „Wróżkę w kapuście” i „Narodziny, życie i śmierć Chrystusa”, a współcześni cenią ją za poczucie humoru, łamanie stereotypów i sprawne operowanie kamerą.

 

Na MOJEeKINO ciekawych propozycji jest jednak dużo więcej. Oprócz historii Maudie i Alice-Guy Blaché z chęcią poznałam też losy Emy i Loli, tytułowych bohaterek dwóch innych filmów dostępnych na platformie. Moje pierwsze doświadczenia z MOJEeKINO okazały się więc całkiem pozytywne. Tak, jak się spodziewałam, otrzymałam poruszające i odważne kino – właśnie takie, jakie grają w kinach studyjnych!

 

1. Krzysztof Spór rozmawia z Marleną Gabryszewską, Kino w domu, „Kino” 2020, nr 6, s. 6-7.

 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE