Nie jesteś sama, siostro – “Bóg ma wolne w niedzielę”

bog-ma-wolne-w-niedziele-2

Film o rwandyjskich kobietach zaczyna się opowieścią o dziadku reżyserki, który w czasie II wojny światowej przebywał w obozie w Dachau. I nasuwa się pytanie – co ten dziadek ma wspólnego z tematem dokumentu? Odpowiedź brzmi: wszystko. Bo film Leony Goldstein to uniwersalna opowieść o zbrodni, traumie i trudnej sztuce pojednania.

W 1994 roku, przez około 100 dni, w okresie od kwietnia do lipca, nacjonalistyczne bojówki Rwandy dokonywały ludobójstwa we własnym kraju. Szacuje się, że ofiarą padło od 800 tysięcy do ponad miliona osób. Sąsiad zabijał sąsiada, a koledzy ze szkolnej ławki podzielili się na ofiary i oprawców.

Jak do tego doszło? Źródła konfliktu sięgają kilka wieków wstecz, kiedy klany Tutsi podbijały klany Hutu obejmując władzę na terenie dzisiejszej Rwandy. Kiedy Niemcy skolonizowali te ziemie, nie wprowadzili tam własnej administracji, zostawiając władzę w rękach Tutsi. Belgowie po przejęciu terenu przyczynili się do istniejących już podziałów wprowadzeniem w dokumentach rubryki “pochodzenie etniczne”. Po uzyskaniu przez Rwandę niepodległości na początku lat 60. XX wieku, władzę w kraju objęli Hutu. Tutsi stracili tym samym nie tylko przywileje, ale także wiele praw. Utrudniano im choćby dostęp do edukacji i pracy. Niezadowolenie uciskanych wywołało w końcu wojnę domową, po zakończeniu której do władzy ponownie doszli Tutsi. Pokój nie trwał jednak długo, bo zaraz po zakończeniu wojny rozpoczęło się sto dni, podczas których, jak mówią bohaterki filmu, “deszcze były czerwone”.

“Bóg ma wolne w niedzielę” to obraz Rwandy po ludobójstwie – kraju zranionych kobiet i dzieci narodzonych z gwałtów na ich matkach. Dzieci, których matki nie potrafiły kochać i które podlegały ostracyzmowi rówieśników, za bycie potomkami zbrodniarzy. To obraz kraju, w którym najpierw sąsiedzi podzielili się na oprawców i ofiary, a później musieli stać się z powrotem sąsiadami. Tymczasem tak zwany zachodni świat mówi o nich “barbarzyńcy”. Ten sam świat, który w XIX wieku podzielił afrykański kontynent linijką na mapie. Ten sam świat, który nie reagował przez 100 dni. Ten sam świat, do którego bohaterki filmu mają dziś pretensje. Nie chcą jednak żyć w przeszłości, która jątrzy się w ich życiach jak rana, której nie sposób zagoić. Chcą budować teraźniejszość i chcą budować ją razem.

Florida organizuje warsztaty feministyczne i uczy kobiety asertywności. Godelieve w swoim domu założyła przytułek dla kobiet. Razem prowadzą organizację Pro-femmes Twese Hamwe. Udało im się wywalczyć między innymi nadanie gwałtom statusu zbrodni wojennych. Na codzień zajmują się po prostu kobietami. Dają im siłę i poczucie wspólnoty. Rwandyjskie kobiety to ciche bohaterki i ciche ofiary. Pro-femmes wspiera je w przerwaniu milczenia i zabraniu głosu, bo jak mówi Godelieve, trauma przeżywana w ciszy zjada od środka.

To nie jest film, który zachwyca pięknem zdjęć. Wydaje się miejscami wręcz surowy, kręcony na szybko, bez dbałości o stronę estetyczną. Jednak narratorskie wstawki reżyserki dodają produkcji artyzmu. Widząc obrazy przyrody i słysząc jej filozoficzne rozważania wokół tematu wypowiedziane po angielsku z silnym niemieckim akcentem, nie sposób nie porównywać filmu Leony Goldstein z dziełami jej rodaka, Wernera Herzoga. Produkcja swoją tematyką wykracza poza Rwandę i poza Afrykę, dotykając (podobnie z resztą jak filmy Herzoga) tematów uniwersalnych. Pokazuje do czego prowadzą podziały i mowa nienawiści, co dzieje się, kiedy idea przysłania nam oczy na tyle, że w stojącej przed nami postaci nie zauważamy człowieka.

Nie ma leku na całe to zło, ale receptą na przetrwanie dnia dzisiejszego, po którym echem odbija się jeszcze krzyk ofiar niedalekiej przeszłości, okazuje się siostrzeństwo. Razem, bohaterki dokumentu są silniejsze i potrafią więcej. Czasami udaje im się nawet śmiać się i śpiewać.

A ich pieśń brzmi: “Odbudujemy kraj, jesteśmy dziećmi Rwandy, (…) my, kobiety, razem z naszymi dziećmi, odbudujemy kraj”.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE