Sztuka otwarta na wszystkich – rozmowa z Katarzyną Korus, kuratorką nowo otwartej Tichauer Art Gallery w Tychach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Ultimate Video Player with preset id 8 does not exist!

Cześć Kasiu.

Cześć.

Witam Cię przy tym jakże pysznym browarze, z tego co widziałem jest free. Można po nim jeździć.

Tak, to akurat wersja, która nie zawiera alkoholu, aczkolwiek jest bardzo dobra, myślę że smakuje zupełnie jak piwo.

Marka Tichauer, nazwa jest nieprzypadkowa.

Nieprzypadkowa, procedura została odnaleziona w Browarze Obywatelskim i właściciel chciał podtrzymać tę tradycję, rozpoczął produkcję na zasadzie starej procedury i mamy właśnie to piwo, w różnych odsłonach, dla każdego coś miłego.

My pijemy bezalkoholowe, bo jesteśmy profesjonalni. Wszystko to w Tychach, wszystko w związku z Browarem Obywatelskim i wszystko w związku z galerią, która niedawno powstała, choć w złych czasach, ale prężnie działa.

Myślę, że nie mówmy, że tą są złe czasy, bo wszystko zależy od tego co mamy w głowie i starajmy się myśleć pozytywniej, bądźmy otwarci. Galeria, tak jak mówisz, powstała w obrębie Browaru Obywatelskiego, odremontowano zabytkową, starą warzelnię, jest to bardzo piękny budynek, który ma 3 piętra i przeznaczono go na galerię sztuki. To 2000m2 powierzchni wystawienniczej, także jest co wystawiać. Możemy wystawiać sztukę bardzo różną, bo jest tam kilka sal, każda jest inna, industrialna, ale w innym sensie, więc wystawy możemy zaaranżować bardzo różnie. Jest też olbrzymi teren na zewnątrz, gdyż cały Browar obejmuje podobną przestrzeń jak rynek w Krakowie, więc moce są bardzo duże.

Sformułowanie pijani sztuką nabiera nowego znaczenia w tym przypadku.

Właśnie zawsze śmieję się, że jak idę do Browaru, do pracy, zjawiam się tam co jakiś czas, to zamiast kawy można się napić piwa. Oczywiście free, ale jest to specyficzne. Jak zapraszam artystów do nas na spotkania, żeby dopiąć tę pierwszą wystawę to wszyscy byli w lekkim szoku, bo zamiast kawy można też wypić piwo.

Na pewno mieliście obawy czy cała ta instytucja jest pewnego rodzaju ryzykownym przedsięwzięciem, bo są wielkie ośrodki artystyczne w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie. Co przekonało was do tego, żeby spróbować akurat w Tychach?

Nie ograniczałabym się do Tychów, bo przestrzeń jest bardzo duża i różnorodna, także dedykowana do różnych rodzajów sztuk, jeśli można tak powiedzieć, więc nie zamykałabym się na rynek tyski. Nie dość, że przestrzeń jest wielofunkcyjna i na pewno warta uwagi nie tylko w Tychach, ale w Polsce i za granicą również, to z różnych powodów działamy dzisiaj także internetowo i te wszystkie drogi możemy łączyć, zarówno w Tychach lokalnie, możemy działać, jak i w kraju. Praktycznie na cały świat. Po co mamy się ograniczać i myśleć tylko lokalnie, dzisiaj zasięg jest nieograniczony?

Szczególnie, że Galeria Tichauer wyróżnia się wśród innych, duży nacisk jest postawiony na osoby młode, debiutujące lub wchodzące w świat artystyczny. Skąd tego rodzaju decyzja?

Założenie jest taki, żeby był to taki mix sztuk, czyli żeby działać lokalnie i mieć większy zasięg. Działać w taki sposób, żeby promować młodych ludzi i artystów, ale też żeby wystawiać sztukę uznaną. Mamy takie wnętrza, że możemy w różne strony pójść i w różnych trybach działać. Patrzymy szeroko i myślimy też w taki sposób, nie ograniczamy się tylko do młodych lub tylko znanych nazwisk.

Wspominałem o tych młodych ludziach szczególnie dlatego, że jest kilka galerii w Polsce, które skupiają się na znanych, sprzedawalnych artystach. Dla mnie to pewnego rodzaju wyróżnienie tego miejsca, że dajecie szansę ludziom, którzy może nie mieliby nawet miejsca, żeby się wystawić gdzieś indziej.

Założenie właściciela też było takie i jest takie, żeby otwierać drzwi dla wszystkich. Chce, żeby to było takie miejsce, gdzie każdy artysta i każdy twórca ma swoje miejsce, może tam zaistnieć i pokazać swoją twórczość. Możliwości są duże, także trzymam kciuki za to, żeby tak było. Otwarcie było 26 września, muszę stwierdzić, że były tłumy, co też świadczy o tym, że zapotrzebowanie na tego typu miejsce i w Tychach, i w ogóle jest bardzo duże.

To prawda. Było przecież wiele przykładów, że mniejsze ośrodki artystyczne ściągały do miasta z całego kraju ludzi, więc wydaje mi się, że to jest do zrobienia jak najbardziej. Chciałem też zapytać może o ciebie, bo ty również jesteś malarką.

Tak, jestem twórcą, tworzę od zawsze, zawsze wiedziałam co chcę robić w życiu. Jeżeli ktoś mówi, że nie wie co będzie robić to ja się trochę dziwię. To też chyba wiąże się pewnie z tym, że pochodzę z rodziny, gdzie dość dużo osób tworzy bądź naucza. To taki krąg sztuki.

Z jednej strony mówisz, że wiesz co byś chciała robić, z drugiej strony jesteś kuratorem, jesteś architektem, jesteś malarką. Wiedziałaś, że będziesz robić kilka rzeczy?

Na pewno byłam pewna, że chce malować w życiu, chcę stworzyć. Jak skończyłam studia, bo ja jestem z wykształcenia plastykiem, 20 kilka lat temu, to zawód architekta wnętrz dopiero zaczął funkcjonować na rynku w Polsce i ludzie nie do końca wiedzieli jak to ugryźć, kto to jest i co ten ktoś robi, więc rynek był zupełnie inny. Czułam, że trzeba w to iść i do tej pory robię wnętrza, aczkolwiek taka twórczość strcite malarska i artystyczna to jest to coś, co mi bardziej w duszy gra.

Chodzi o ten ruch pędzlem, który jest nieograniczony przestrzenią?

Można tak to nazwać. Chodzi też o to, że wnętrza bardzo często musimy dopasować do kogoś. Jest to czyiś dom albo restauracja pod jakimś tam kątem, albo hotel, więc znowu są jakieś wytyczne i ramy. Najfajniejsze dla twórcy jest to, że tworzę wystawę i przelewam to, co mi w duszy gra na zewnątrz. Wtedy jest flow z nieba.

Pamiętam jak czytałem książkę o Le Corbusier i myślę, że napotkał w życiu podobne ograniczenia. Chciał robić bardzo dziwne, artystyczne budynki, które były kompletnie niepraktyczne.

We wnętrzu trzeba wszystko zgodzić, oczywiście musi to być piękne, musi się to podoba temu komuś, dla którego się to tworzy, bo tworzy się dla ludzi, ale musi to też spełniać pewne funkcje. To wszystko trzeba ulepić w jedną całość.

I to się łączy z moją ogólną teorią na temat sztuki, czyli sztuka jest zrobiona w niepotrzebności.

Szczególnie chyba dzisiaj to widać, bo dzisiaj żyjemy w takich czasach, które są nieco kontrastem. W sumie obraz na ścianie możesz mieć, ale nie musisz go mieć. Można stwierdzić, że jest to swego rodzaju zbytek, ale też z drugiej strony wydaje mi się, że taka totalna przyziemność na co dzień strasznie nas uziemia. Ludzie są bardzo wąsko sfokusowani, a jednak sztuka daje nam to, że zmusza nas do pewnych przemyśleń, obserwacji i może do zmian swojego życia, siebie. Wydaje mi się, że może to być dla każdego z nas inspirujące. I dla twórcy, i dla odbiorców. Życie jest chyba tak ciekawsze.

Szczególnie, że dzisiaj artyści często już nie dążą do sztyki dla sztuki z dawnych lat, tylko bardziej mają na myśli komentarz społeczny. Czy widzisz coś takiego, że jesteśmy w czasach, w których doszliśmy do granicy, kiedy to sztuka nie tylko może być zaangażowana, ale musi?

Na pewno żyjemy w takich czasach, gdzie życie od nas wymaga komentowania pewnych zdarzeń. Mówi się, że wszyscy twórcy to tacy ludzie, którzy czują bardziej. To się chyba z tego bierze, że jak bardziej czujesz to bardziej mielisz to sobie w głowie i stąd się bierze sztuka zaangażowana. Myślę, że zawsze tak było. To taki nurt, który coś pokazywał, gdzieś ludzi prowadził, coś wskazywał.

Wracając jeszcze do Galerii, jesteś też jej kuratorem.

Tak, jestem kuratorem wystawy otwierającej, zaprosiłam kilkunastu artystów do współpracy. Chciałam, żeby to był artystyczny mix, bo jak coś się robi pierwszy raz to fajnie byłoby, żeby oni przyszli i chcieli wrócić.

Po piwo.

Po piwo również, ale mówimy o sztuce. Chciałam, żeby to był mix różnych sztuk, jeśli tak mogę stwierdzić, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Są więc obrazy w bardzo różnych wersjach, bardzo różnych technikach, są grafiki w różnych wersjach. Zrobiliśmy też fajne pomieszczenie w Galerii, mówimy na nie dark room i tam są rzeźby artystki Marty Mulawy, podświetlane UV, a na nich zrobiony jest mapping. Odbiór był bardzo pozytywny i bardzo „wow”. Myślę, że każdy znalazł na pierwszy raz coś dla siebie, każdy też będzie z chęcią wracał po więcej.

Jak to mówi zawsze nasza graficzka, jej ulubionym sformułowaniem jest to, żeby był efekt wow, więc super, że wam się udało. Jaki byłby motyw przewodni tej wystawy?

Nie mieliśmy takiego hasła, które by przyświecało całości, bardziej było to pod kątem zaciekawiania widza, zaproszenia i pokazania, że można pokazać różne wersje sztuki, sztuki rózne. Myślę, że bardziej szło o skuszenie ludzi, żeby chcieli wrócić. Pokazać możliwości tego miejsca, bo sal wystawowych jest trochę i zaaranżować je można w bardzo różny sposób. Nie każda sala pasuje do każdego rodzaju i wyrazu sztuki, czasem jest to minus, ale czasami może być to wielkim plusem, bo z kolei można każdą z nich zaaranżować w zupełnie inny sposób, co daje potencjał do oddzielenia pewnych klimatów w pokazaniu pewnych rzeczy.Czy powstrzymałaś swoją potrzebę, żeby umieścić tam swoje prace?

Nie miałam w ogóle czasu, żeby zająć się swoimi tematami w związku z tym, że pracuję teraz także nad nową wystawą. Mam nadzieję, że do wiosny ją skończę, zrobię wtedy jedną dużą wystawę swoją. Zaprezentowałam pięć prac z tej całości i skusiłam się, żeby je tam zawiesić. One są totalnie różne od całej reszty wystawy, co troszeczkę wsparło ten zamysł, że to ma być artystyczny interesujący mix otwierający. W związku z tym że moja rola przy organizacji tej wystawy to bycie kuratorem, co wiąże się z opieką nad wszystkimi Artystami, przywiozłam je dwa dni przed otwarciem, na samym końcu. Ciągle nie było czasu dla mnie, ale myślę, że dobrze wyszło.

Mam nadzieję, choć nie miałem okazji niestety podjechać, ale jeżeli będzie można jeździć samochodem jeszcze, to na pewno wpadnę.

Musisz też uważać, bo w pewnym momencie zaczniesz wyznaczać ludziom trendy. Skoro pani kurator zrobiła tak, to wszyscy będą.

Dlaczego, nie? Myślę, że trzeba w dzisiejszych czasach dawać ludziom pozytywne myśli i pozytywne inspiracje, szersze horyzonty, żeby się nie skupiać tylko na tym co mamy teraz już, dzisiaj, ale myśleć pięć centymetrów nad ziemią. Budować nową lepszą rzeczywistość.

Dziękuję.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

foto: Paulina Pawłowska

Reklama