Thor również bardzo, mocno zaniepokojony – recenzja komiksu Thor Niegodny

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kim jest Thor nie trzeba zbytnio wyjaśniać, te nordyckie bóstwo na trwałe zagościło w naszej podświadomości dzięki częstej obecności w popkulturze, nadmęskiej sylwetki zdobiącej wszelkiej maści wyroby wojskopodobne, a nawet udzielając swego imienia  okolicznym firmom ochroniarskim. Nie musimy daleko sięgać, jeszcze do niedawna jego podobizna wypełniała kinopleksy za sprawą kolejnej ekranizacji przygód Avengersów Marvela.

Zanim jednak ten bóg stał się bohaterem filmów, zaczął funkcjonować na stronach komiksów, a tam działo się bardzo dużo. Zacznijmy od tego, że za nieposłuszeństwo i krnąbrne zachowanie wobec ojca Odyna, został zesłany na Ziemię. Jako tako się na niej zadomowił, wkrótce dołączył do Avengersów, a potem zaprowadzał porządek i pokój siłą swojego młota. Tak w telegraficznym skrócie docieramy do momentu, gdy nasz potężny bohater traci władzę nad swym podstawowym narzędziem pracy, czyli Mjolnerem młotem bojowym. Wraz z utratą potężnej broni, zostaje pozbawiony swojej pozycji, większości mocy i popada w alkoholizm. Na stronach komiksu Thor Niegodny poznamy dalsze losy epickiego wojownika, który wiedziony desperacją będzie musiał się odbić od dna, by dopiąć celu. Po drodze oczywiście napotka pełen kalejdoskop postaci znany z komiksów Marvela, poczynając od Thanosa kończąc na piekielnym, gadatliwym psie Thorim.

Bez wątpienia Thor Niegodny to pozycja służąca niczym nieskrępowanej rozrywce spod znaku walenia boską pięścią o całkiem nieboskie łby kosmicznych oprychów. Mimo to jest to komiks udany, starający się zminimalizować efekty uboczne banalnej fabuły. Jason Aaron kolejny raz udowadnia, że nie jest mu obca żonglerka motywami popkultury, mitologii i miejskich legend. W ten sposób powstaje na pierwszy rzut oka dziwaczna mieszanka, która zadowoli każdego fana niezobowiązujących czytadeł.

 
Reklama
 
Reklama

Thor Niegodny to opowieść o przemocy kierowanej boskim wkurwem, może obecnie mało kto z nas się czuje się bosko, lecz nawet w tak banalnym komiksem można odnaleźć inspirację, która pozwoli nam przeżyć najbliższe dni. Choć Thor lata na magicznym koźle, u jego boku biega piekielny ogar, a na placu boju towarzyszy mu kosmita o końskim łbie, należy pamiętać, że to determinacja jest paliwem jego bohaterskich czynów.

 

Reklama