Mimów dwóch – recenzja

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powieściowy debiut Szymona Słomczyńskiego, finalisty Nagrody Nike, to lektura niebywale atrakcyjna – zarówno pod względem formy, jak i treści. Już pierwsza strona powieści nie budzi najmniejszych wątpliwości: mamy do czynienia z autorem, który doskonale wie, co robi. Nie tyle z autorem pewnym siebie, co z autorem pewnym swojej wizji, historii, bohaterów, tempa i sposobu narracji, wszelkich odstępstw od fabularnej normy i chronologii zdarzeń (liczne retrospekcje, telegramy, listy czy maile, których adresatem zawsze jest ktoś inny, niż protagonista). Nade wszystko: z autorem pewnym swoich umiejętności. Z takim, któremu czytelnik instynktownie chce zaufać. A następnie dać się porwać, uwieść, zwieść i zaskoczyć.

Mim to bowiem nie tylko świetnie skonstruowana, wielowątkowa i spójna fabuła. To nie tylko charakterologicznie zróżnicowane, wielowymiarowe i wiarygodne postaci – z różnych kręgów społecznych, z różnych światów, które czasami się zderzają i wówczas robi się jeszcze ciekawiej. To także popis tyleż świadomego, co niesłychanie swobodnego, plastycznego operowania językiem: w intrygujących dialogach, w opisach sytuacji, nastrojów, przestrzeni, w sposobie portretowania poszczególnych bohaterów. Częstokroć krótka wymiana zdań, marginesowa (nie mylić z marginalną) uwaga, z pozoru błahe wtrącenie wystarczy, by rozpoznać określony styl bycia, światopogląd, cechy charakteru. By zlokalizować mikrokosmos, w jakim się znajdujemy. By uruchomić pierwsze czytelnicze intuicje, wzbudzić pozytywne lub negatywne odczucia. By zaciekawić odbiorcę i przez kolejnych czterysta stron na przemian to zaspokajać tę ciekawość, to znów na nowo ją rozpalać.

Reklama

Przyznać trzeba, że o ile Słomczyński potrafi podrzucać fałszywe tropy, o tyle nie pozwala sobie na żaden fałszywy krok. Płynnie, natychmiastowo, od stóp do głów zanurza czytelnika w opowiadaną historię – ten zaś ochoczo daje się wciągać coraz głębiej, płynie z nurtem rodzinnych legend, zawiłości, tajemnic i przemilczeń, lecz także codziennych trosk i odwiecznych dylematów. Zagląda za kulisy świata telewizji, prasy, portali internetowych, akademii. Do domów intelektualnych elit, górali z Podhala i alkoholików ze Śląska, młodych mieszkańców Krakowa czy Warszawy. Karierowicze, start-upowcy, akademicy, małżonkowie, barmanki, przedsiębiorcy, potomkowie, sprzedawczynie butów, rodzeństwa, freelancerzy, aktorki, kochankowie, dziennikarze-celebryci i dziennikarze-hieny – w tej bajce jest miejsce dla każdego. Żadne z tych miejsc nikomu nie jest jednak przypisane na stałe, a do przetasowań dochodzi w najmniej spodziewanych momentach.

W punkcie wyjścia przedstawiają się następująco: Damian Olśniewski, główny bohater, krakowianin, ma dwadzieścia pięć lat, nobliwe pochodzenie, stałe źródło dochodu, matkę-wykładowczynię, ojczyma cierpiącego na „profesorozę”, jednego wuja-celebrytę, drugiego wuja-mechanika, kuzynkę, przyjaciela i dwie kochanki. Nie ma ojca, wyższego wykształcenia, szczęścia w miłości i bladego pojęcia, jak wiele zmieni się w jego życiu od momentu pogrzebu ciotki Wandy, z początku powieści, do wieńczącego ją momentu pogrzebu dziadka Jerzego. W tak zwanym międzyczasie okaże się na przykład, czym/kim jest tytułowy MIM. I dlaczego tak właściwie mimów jest/było dwóch. A nawet więcej.

Jak stwierdza protagonista: „słowa służą temu, żeby opowiadać historie. Historie służą temu, żeby się w nich gubić i odnajdywać. Jeśli się odnajdziesz, to dobrze. Jeśli nie, to trudno”. Jeśli po tak udanym debiucie Słomczyński zdecyduje się kontynuować przygodę z prozą, to dobrze. Jeśli nie, to… zawsze można wrócić do Mima. Próbę ponownej lektury na pewno przejdzie pomyślnie.

Autor

Alesandra Kumala – uwielbia Glena Hansarda, czytanie książek (niekoniecznie pod kocem i z kubkiem gorącej herbaty w ręku), picie mleka z kawą, słuchanie szumu morza i podróże pociągiem. Nie znosi deszczu, rollercoasterów, grzybów i weluru. Marzy o wyprawie do Nowego Jorku, ale póki co zadowoli się skompletowaniem Serii Amerykańskiej.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama