Pani Ziemio, zapraszamy na badania

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Coś się kręci pod nogami. Ale jakoś tak szybciej…albo bardziej niespokojnie niż zazwyczaj. Kręci się i wierci, nie może usiedzieć w miejscu, temperatura wzrasta, a wraz z nią emocje. Nastał moment, w którym i ludzie się kręcą niespokojniej. Podrzucani lekko do góry. Jednak nie z przekorą, a ostrzeżeniami.

Ziemi niewygodnie, zaczyna ludzikami lekko, acz stanowczo potrząsać. Bo w procesie wytwarzania udogodnień nie myślano za bardzo o planecie, służącej dotychczas bez zarzutów. Niestety planeta jak to planeta, w przeciwieństwie do ludzi nie może wykształcić sobie mechanizmu ucieczki. Tym samym, obrała inny kierunek – autodestrukcji.


Reklama

Osobiście jako osoba wyrozumiała nie mogę powiedzieć, że jej działanie jest absurdalne. Zaprosiłabym ją nawet z chęcią na herbatkę i rozmowy. Powiedziałaby, co jej leży na jądrze, może udałoby się nam wspólnie wpaść na jakieś rozwiązanie. A jak nie, zwołalibyśmy większe grono – a w ostatecznej ostateczności – sztab specjalistów.

Przyjechaliby ze swoimi już lekko wyklutymi teoriami. Przyjrzeliby się kuli bardzo dokładnie, zbadaliby każdą nierówność. Może jakaś operacja?

– Tutaj widzimy zbyt wystający punkt, trzeba operować.

– Ależ to Burdż Chalifa!

– Zbyt wystaje z szeregu, to nienaturalne uwypuklenie.

– A co to za nierówności?

– Ależ to Himalaje!

– Zapisać: Himalaje. Szybko postępują. Trzeba będzie zrównać z Karkonoszami.

– Karkonoszami?!

– Na początek. O widzę, temperatura na całkiem wysokim poziomie. Doszły mnie słuchy, że skarżyła się Pani na nią wcześniej.

– Owszem. I głowa czasem pęka, jakby ktoś po niej chodził.

– Dobrze. Wyślemy załogę na Marsa, ulży Pani trochę.

„Poszukiwani ochotnicy do przygody życia – Misji na Marsie”, nagłówki gromią.

Pierwsza załoga wyleciała. Ziemi robi się trochę lżej. Słyszy mniej głosów. Nie czuje punktowych kontynentalnych ucisków. Jednak po licznych operacjach pozostaje pod opieką psychologa.

– Jak się Pani miewa?

– Lepiej, już nie mam tylu dołków. Ale czuję czasem, jakby ktoś się wwiercał albo mnie kopał. Mam wrażenie, że to mnie przed czymś blokuje.

Stres pourazowy – notuje psycholożka.

– No i cały czas mam wrażenie, że czegokolwiek bym nie robiła, kręcę się wokół własnej osi.

Stany lękowe

– Dobrze, przepiszę Pani coś na ukojenie myśli. Widzimy się za tydzień.

No i Ziemia wytacza się z gabinetu o własnych siłach. Jest dobrej myśli, widzi jakieś zmiany. Wszystkie śmieciowe wątki, kłębiące się w jej głowie zaczyna przekształcać w dobrego rodzaju myśli, które stają się jej użyteczne. A potem zamyka je w szklanych pojemnikach, żeby były z nią jak najdłużej. Kiedy naturalnie się zutylizują, wkłada do nich nowe stare myśli. I tak kręci się jej spokojniejsze życie. Z porad specjalistów korzysta coraz rzadziej, ostatnio próbuje slow life, koleżanka jej powiedziała, że to ją uspokoi. Więc działa tak trochę na wstrzymaniu, żeby zapobiec gorączce.

A rtęć w termometrze po cichu nieubłaganie pnie się ku górze.

Reklama

Akceptacja

Wyobraźmy sobie, że zamiast lekcji religii, etyki albo wałkowania na