Lekcja. Co myśli Mark Rothko?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Znany jako depresyjny, pełen niepokojów artysta, który nie miarkował sobie w piciu i paleniu papierosów. Po przeżyciu tętniaka nie zaprzestał swoich szkodliwych nawyków, natomiast zwiększył format swoich obrazów i przerzucił się z farby olejne na akrylową.

Mark Rothko – amerykański malarz abstrakcyjny. Urodzony w 1903 w Rosji, obecnie na Litwie. Wyemigrował razem ze swoimi rodzicami do Stanów Zjednoczonych, gdzie  rozpoczął swoje studia w Yale University, które zaprzestał po dwóch latach nauki. Tak jak jego rówieśnicy ze świata artystycznego, odnalazł swoje miejsce w Nowym Jorku. Kolegował się z grupą amerykańskich malarzy, Bernettem Newmanem i Clyffordem Stillem. W 1925 roku został studentem w Parsons School of Design w pracowni Arshile Gorky, który to artysta znacząco wpłynął na twórczość Rothko i wielu innych abstrakcyjnych ekspresjonistów w tamtym czasie. Rothko dość szybko odnalazł swój styl, malując kolorowe obszary, gładko przechodzące kontrasty barwne. Jego malarstwo charakteryzowało się znamiennymi otwartymi przestrzeniami i wyrazistym użyciem koloru.

Rothko w trudnym, depresyjnym dla siebie okresie,  nie miał wystarczająco siły wewnętrznej, by zabrać się za malowanie, natomiast napisał jedną ze swoich książek „The Artist’s Reality: Philosophies of Art”, wydanej już po jego śmierci. Na postawie tej pracy, przedstawię w skrócie niektóre myśli artysty.

 
Reklama
 
Reklama

Rothko – spojrzenie na rzeczywistość?

Rzeczywistość odbierał jako wspólną całość, składającą się z elementów niewiadomej.

” […] To, co czyni prawdziwą jedność naszych czasów, to rzeczywistość abstrakcji. Inaczej mówiąc co oznacza, że odkrywamy skutecznie głębie starożytnych Greków, którzy akceptowali niewiadomą/nieznane jako pozytywny element rzeczywistości.”

Rothko stawia śmiałą diagnozę swoich czasów, wciąż aktualną, bo mówiącą o braku jedności, gdzie separacja/rozłam między obiektywizmem i subiektywizmem nie jest wystarczająco zadowalająca, a światem kieruje pragmatyzm. Nie jesteśmy w stanie już więcej dostrzec całych faktów skonsolidowanej rzeczywistość. Na wszystko trzeba patrzeć oddzielnie, na sztukę i na wrażliwość, innym bytem jest filozofia, a innym obiektywizm. Wszystko wydaje się niepołączonymi naczyniami. Widział, że  jedynie w Kościele – rozumianym jako wspólnota wiernych, leży jeszcze symbol potrzeby i pragnienia tej jedności ostatecznej. Jeśli przypatrujemy się Kościołowi, możemy wytłumaczyć autentyczne wrażenie po tych, co prawdziwie wierzą, że jedynie religia, jako prowokator sztuk, może wyprodukować sztukę rzeczywiście ostateczną. Dla Rothko religia jest manifestem tej jedności. To, co tworzy zunifikowany obraz naszych czasów to rzeczywistość abstrakcji – wiary. Abstrakcja, która zawiera wszystkie fenomeny uogólnienia. Rothko kończy swoją myśl na przykładzie starożytnych Greków, którzy akceptowali nieznane zarówno jako pozytywny element rzeczywistości, tak jak i negatywny.

 
Reklama

Co mówi artysta?

Każdy Obraz wydany przez artystę jest jego pojęciem rzeczywistości w dyskursie plastycznym.  Artysta musi posiadać szczególny talent, który mu pozwoli  dosięgnąć swoich granic, da poznać swoje cele. Prawda każdego człowieka jest zamknięta w jego granicach i powinno się ją postrzegać  przez środki, które są dla niego ogólnie. Zdaniem Rothko, trzeba widzieć więcej, by odnaleźć w czynie ludzkim czystych analogii z oświecającym działaniem artysty. Artysta według niego należy do kręgu poetów i filozofów, którym przyświeca wspólny cel, jakim jest przekazanie obrazu scalonej rzeczywistości. Troska o odwieczne problemy tworzy wspólny teren. Przez rozmaite zdolności artysta może zmierzyć się z nimi. Język filozofów i poetów, czy artystów ma swoje różne dialekty, jednak podziela te same cele. Rothko mówił, że musimy rozmawiać, jeśli tylko chcemy ustanowić pewien słowny odpowiednik znaczenia sztuki/ słownik wyrazów znaczenia sztuki.

By zrozumieć ich działanie, ich sztukę trzeba przeniknąć ducha jej twórców. Niezależnie, czy to będzie sztuka komercyjna, czy tworzona z głębokiej potrzeby wyrazu, należy doszukiwać się motywacji jej kreatora oraz jego celów. Inaczej nie jesteśmy w stanie czynnie odbierać jej przekazu. Amerykański artysta zachęcał, by wszystkie porównania, czy żmudnie tworzone klasyfikacje dzieła, ograniczyć do znalezienia raczej źródła powstania dzieła i doszukiwania się go przez pokrewieństwo materiału z wybraną techniką. Widział fascynującą zależność między metodą a koncepcją. Upatrywał w niej koniec sztuki, rozumianej jako wykorzystanie  istniejących już technik.

A sztuka?

Uwarunkowywał wartość sztuki od miejsca jej oglądania. Sztukę komercyjną, fotografie w tabloidach, czy ilustracje w gazecie, uważał jako sztukę niższego sortu z powodu jej dostępności. To samo myślał o pracy dekoratorów wnętrz, jako osób przynoszących wyłącznie przyjemność zmysłom. Akt kreacji plastycznej traktował jak pracę filozofa, który zbiera esencje z różnych płaszczyzn, by w jasnej syntezie, przedstawić swoją spójną wizję świata. Język artysty, jego zdolności plastyczne dostosowuje się do możliwości najbardziej odpowiednich, spójnych. Jedno łączy się, współpracuje z drugim, tworząc łańcuch, gdzie porządek jest bez znaczenia. Sztuka jako obraz rzeczywistości, odnosi się do nowych kierunków, które rozpowszechniają, stawiają opór, czy po prostu reagują na świat.

Artysta jako filozof musi stale dostosowywać się do wieczności, by przekazać wszystkie znamienności danego momentu. Każdy zrodzony malarz daje początek nowemu światu. Tworzy rzeczy, które już nie będą wyglądać tak jak wcześniej. Niemniej, przebijająca odwieczna prawda olśni na nowo przez świeżą formę. Rothko interesowało wyrażanie podstawowych emocji ludzkich, takich jak tragedia, uniesienie, rozpacz. Miał poczucie, że coś przełamuje się w człowieku podczas oglądania jego obrazów. Doznanie, które niesie za sobą  wewnętrzną przemianę, metamorfozę. Chciał, by ciało widza było w całości pochłonięte przez jego obrazy. Z tego powodu głównie malował duże formaty. Tworzył z potrzeby, w celu zgłębienia kondycji ludzkiej oraz wypełnienia jej od środka. Pisał o tym, jak nie ma niczego bardziej przyjemnego jak zatracić swój wzrok podczas kontemplacji skończonego dzieła. Krytykował zachwyt nad samym talentem artystycznym, uzasadniając jego małą użyteczność, oraz jak zręczność artysty jest mało efektywna i czasami tylko próbuje wypełnić deficyt autentycznych motywacji artystycznych. Jak sam przyznaje w swojej książce, jest zwolennikiem hasła minimalistów: “mniej znaczy więcej”.

W rzeczywistości Rothko mógł być odbierany jako artysta – idealista, sztukę pojmował jako absolut. Wymarzonym miejscem do jej doświadczania była świątynia czy kaplica. Chodziło mu o bycie sam na sam z dziełem. O bycie dla samego obcowania ze sztuką. Patrzył na nią tak, jak patrzy się na Boga. Odnosił wszystkie swoje działania w jej stronę, szukał intymnej relacji z nią. Jednak w tym wszystkim wyznawał, że każdy ma swoją pracę do wykonania i nie ma co czynić morałów, co do jej wartości i degradować jej odłamy. Miał w sobie pewne sprzeczne poglądy, które opisywał. Natomiast jego malarstwo to harmonijna i spójna wizja rzeczywistości.

 

autor: Liza Pieterga

Reklama