Koalizja

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Bardzo, bardzo teraz. Właściwie w tej chwili. Gdzieś i może nawet bliżej niż się Wam wydaje, jakichś dwóch facetów opierdala sobie nawzajem gałę.

Może z miłości? Może z chwilowego pożądania? A może po prostu zaczęli się srogo nudzić?


Reklama

Nie wiadomo.

W każdym razie taki stan rzeczy jest faktem, więc jeżeli Wasze małżeństwo albo „związek bez dziecka” ma jakiś kryzys, to mi przykro, ale może on wynikać z czego innego, niż czyjś homoseksualny stosunek.

Przechodząc dalej, myślę, że przede wszystkim warto podzielić się dwiema dobrymi wiadomościami o covidzie.

Pierwsza jest taka, że wciąż wygrywamy, wszyscy nam zazdroszczą, wirus jest w odwrocie i nie musimy się jego bać.

A druga, że na pewno szybko przyzwyczaimy się do nowych obostrzeń.

Czego sobie i Wam z całego serca ostrożnie życzę.

Ostrożnie, bo z życzeniami trzeba w tym roku bardzo uważać. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że mogą się spełnić.

Pewien południowokoreański urzędnik ds. rybołówstwa zapragnął kiedyś, żeby się dostać do Korei Północnej.

Jednak, kiedy już mu się to w zeszłym tygodniu udało, w Korei Północnej nikt nie uwierzył, że ktokolwiek chciałby przekraczać granicę akurat w tym kierunku, więc na wszelki wypadek go zastrzelono.

Ja uważam, że zawsze trzeba mieć jakiś plan B. Również w życzeniach.

Jan Paweł II życzył sobie kiedyś: „Nie stawiajcie mi pomników”, a wyszło, jak wyszło.

Możliwe, że nie doczytałem, że gdzieś dodał później, aby w wyjątkowych sytuacjach uwieczniać go we wściekłej pozie, ciskającego meteorytem we własne odbicie.

Albo ci, którzy planowali operację „Walkiria”?

Gdyby pomyśleli, co się stanie, jeśli zamachowiec z jednym okiem, jedną ręką i trzema palcami u jedynej dłoni, jakimś sposobem zawiedzie i jednak nie zabije Hitlera, być może przebieg drugiej wojny światowej i kariera Toma Cruise’a potoczyłyby się zupełnie inaczej?

Nie wiadomo.

Ale wciąż uważam, że ci spiskujący naziole mieli plan o niebo lepszy, niż ostatnia akcja Zbigniewa Ziobry.

Rządząca koalicja zawisła na włosku przez hodowców zwierząt futerkowych. Kryzys trwał ok. 10 dni. Czyli jakieś 10 razy dłużej niż uchwalanie ustaw dotyczących sądownictwa, czy innych pierdół, ale w końcu PiS, Porozumienie i Solidarna Polska doszli do radosnego (nomen omen) porozumienia.

Co prawda nie wiemy w czym się zgodzili i jedynie możemy się domyślać, że pierwsza zasada umowy koalicyjnej brzmi:

1. Nigdy nie będziesz mówił o Umowie Koalicyjnej.

Ale efekt jest, jaki jest.

Przyczyny kryzysu w koalizji wciąż nie są do końca znane.

Jedni uważają, że poszło o ustawę, która pozwalałby rządowi wydawać pieniądze z budżetu, jak chcą i bez żadnej kontroli i odpowiedzialności, a zwłaszcza karnej. Tylko Minister Sprawiedliwości się nie zgodził.

Ale to brzmi jak zbyt dobry powód do zerwania koalicji ze strony kogoś, kto pieniądze z funduszu dla ofiar przestępstw podarował m.in. egzorcyście.

Spekuluje się też, że wszystko to przez to, że Mateusz nie lubi Zbyszka, a teraz ktoś musi ich pilnować, żeby Polska wstając z kolan się nie wywaliła i zbyt mocno nie potłukła.

I tak jak pierwsza część o niechęci obu wysokich urzędników państwowych jest prawdziwa, tak ten statek ze wstawaniem z kolan i tłuczeniem chyba też już odpłynął.

Zwłaszcza po liście 50 ambasadorów, którzy twierdzą, że homoseksualiści to jednak ludzie i wypadałoby ich tak traktować.

Czemu cały świat się jeszcze nie zorientował, że został wkręcony przez jakiegoś aktywistę LGBT?

Od kilku dni wiadomo przecież na pewno, że Polacy mają w sobie gen tolerancji i nikt tu nikogo nie dyskryminuje, nie zabrania żadnej grupie społecznej małżeństw, nie odmawia obywatelstwa dzieciom ze związków małżeńskich legalnie zawartych zagranicą, czy tym bardziej nie kopie nikogo po twarzy, bo ten ktoś nosi gdzieś tęczową przypinkę.

Zacząłem się zastanawiać, jakiego porównania użyć, kiedy mówimy o wizerunku Polski zagranicą. Co by mogło krótko i dostatecznie obrazowo pokazać, jak nas widzą w innych krajach?

I wtedy na mapie mojej świadomości pojawił się Kraśnik.

Jesteśmy Kraśnikiem Europy.

Reklama