Nie umiem kupić kubka termicznego

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Kupmy sobie coś. Kupmy kubek termiczny. To powinno być proste, nie? Zależy.

Po pierwsze – gdzie kupić taki kubek? Na pewno gdzieś znajdziemy go w markecie, gdzie przedmioty mogą leżeć sobie i leżeć, nawet gdy przez długi czas nikt ich nie kupi. Duża przestrzeń pomaga. W dyskoncie już ich nie kupimy. Za mało miejsca i jak coś nie schodzi to ludzie od razu są podejrzliwi. Można kupić jak będzie rzut, tylko wtedy. Gdzie jeszcze? W sklepach z książkami. Dlaczego? Może książki kojarzą się z piciem ciepłych napojów? Może książki cienko przędą i dlatego księgarnie podpierają się innymi mikro-biznesami, żeby jakoś dawać sobie radę? Tak jak poczty. Na poczcie kupisz wszystko.

Drugi problem – jaki kubek? Podgrzewany, czy tylko utrzymujący ciepło. Z takim, czy innym wichajstrem do picia? Podświetlany czy świecący? Czy jak pijesz kawę to chcesz ją widzieć, czy bardziej interesuje Cię ta głęboka ciemność, gdy wpatrujesz się w mroczną otchłań napoju? Co więcej – jaki kolor tego kubka? Może pstrokaty? Dziecięcy, taki, który przypomni Ci czasy swawolnego pacholęctwa, taki, że gdy na niego spojrzysz to pomyślisz sobie – o, jakie to słodkie, jakie to urocze. Takie urocze jak ja kiedyś byłam. Takie skowyrne jak kiedyś ja.

Albo czarny. Metaliczny. Bo jesteś poważnym człowiekiem, który z byle czego się nie napije, a pstrokate rzeczy są dla dzieci. Gdy siedzisz w biurze to przez telefon mówisz – biznes, biznes, biznes, a nie odpowiadasz na onomatopeje niepoważnych ludzi. Kubek musi być elegancki, bo biznes jest elegancki. Bo trzeba reprezentować swoją dojrzałość, umiejętność podejmowania decyzji i rzetelność na każdym kroku. Wszyscy są potencjalnymi kontrahentami. Dlatego nosisz garnitur i chodzisz ze skórzaną teczką. Dlatego nie możesz nigdy ubrać koszulki. Jedyni niepoważni ludzie, których tolerujesz to artyści, ale tylko dlatego, że artyści mają pieniądze. I dlatego, że są artystami?
Z trzeciej strony – czy jak jesteś biznesmenem, możesz mieć kubek termiczny? I gdzie go wsadzisz? Do podajnika w swoim mercedesie? Przecież pijesz tylko specjalną kawę, bo zwracasz na to uwagę, bo masz miejsce w głowie, żeby na takie rzeczy uwagę zwracać. Ba, lepiej nawet iść z papierowym kubkiem z kawiarni, która na Zachodzie to już trochę średnio, ale w Polsce nadal jest symbolem statusu. A ten status?

Mieliśmy kupić kubek termiczny, a udało nam się zgubić sens. To jest ból świadomości. Nad wszystkim czuwa ta czy inna ideologia. Palenie, niepalenia, picie, niepicie, tańczenie na plaży w blasku księżyca i niechodzenie na plażę w ogóle. Dlatego tak trudno jest nam się jej pozbyć. Dlatego też tak trudno jest przyznać, że coś jest ideologią. I nie ma co się człowiekowi dziwić. Na wadze leży świadomość, którą po pierwsze – trudno opchnąć, a po drugie – upośledza codzienność i męczy uprzedniość; na drugim zaś miejscu – nic się nie zmienia. Życie opiera się na zachowywaniu energii. Dlaczego marnować ją na coś, co tylko zepsuje nam popołudnie.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Witaminki

Ostatnio pomyślałem czy by nie opatentować witaminowych suplementów dla nas

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama


Reklama
Advertisement