Recenzja komiksu Umbrella Academy Dallas

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

W rodzinie jak to w rodzinie zazwyczaj dużo się dzieje, tym bardziej jak jej członkowie mają super moce, dużą odpowiedzialność wobec świata i wiele nieprzepracowanych traum. Drugi tom komiksu  Umbrella Academy ponownie zabiera nas na karuzelę familijnego szaleństwa, gdzie w wirach czasu  krąży czysta groteska.

Za sprawą sukcesu serialowej adaptacji, ferajna od zadań specjalnych zyskała rzeszę oddanych fanów spoza komiksowego środowiska. Należy jednak pamiętać, że Netflixowa wersja nie oddaje w pełni wyjątkowości oryginału. Gerard Way i Gabriel Ba dali ponieść się fantazji tworząc opowieść graficzną wymykającą się schematycznym ścieżkom. Fabuła i kreska mkną przed siebie nie zważając na konwenanse, dobre praktyki i sprawdzone metody, w efekcie oferując czytelnikom przede wszystkim artystyczne uniesienia, nie zawsze spięte w logiczną całość.

Umbrella Academy: Dallas to komiks z pogranicza sztuki i rozrywki, z jednej strony oferujący wciągającą opowieść przystającą do oczekiwań współczesnych odbiorców kultury, z drugiej prowadzący ją w zupełnie nieoczywisty sposób, stawiając klimat ponad wszystko inne.

Wędrując między bardzo oryginalnym, wręcz kubistycznymi kadrami, zakręcimy obok zamachu na Prezydent Kennediego, wojny w Wietnamie, a nawet punkowej sceny, a to wszystko by choć na chwilę utracić kontakt z rzeczywistością na karuzeli symboli, nawiązań i metafor.

Reklama

Reklama