ANYWHERE          TV

Fast can’t last, czyli o ulotności fast fashion

Agnieszka Oleksyn-Wajda, autor - gorajka_foto_

 

Fot. A. Gorajka

 

Modowa ewolucja

Małe dziewczynki znane są z tego, że uwielbiają się stroić, przebierać i odszykowywać. Potrafią wyczarować fantazyjne kreacje, w których wcielają się w wyimaginowane postacie. Mnie również moda fascynowała od wczesnych lat dziecięcych. A że przypadały one na lata osiemdziesiąte, na lata niedostatków i reglamentacji, chęć tworzenia oryginalnych kreacji wymagała wzniesienia się na wyżyny kreatywności oraz pobudzenia wyobraźni nie tylko mojej, ale również babci i mamy.

Jako nastolatka właśnie w modzie znalazłam sposób na ekspresję swojej osobowości. Lata dziewięćdziesiąte, na które przypadł mój nastoletni bunt, pozwalały na różnorodność i swobodę tworzenia. Moda była wielowymiarowa, kształtowana przez popkulturę. Swoje kreacje, jak większość koleżanek, zdobywałam jednak w lumpeksach, na bazarach, szyłam lub przerabiałam ubrania znalezione w szafie mamy. Większość zdobyczy modowych traktowałam jak prawdziwe trofea.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych i na początku lat dwutysięcznych, rozpoczynając swoją drogę zawodową, starałam się znaleźć kompromis pomiędzy chęcią wyrażenia indywidualnej odrębności a potrzebą dopasowania się do środowiska zawodowego. Wtedy też nastąpiła prawdziwa rewolucja na rynku mody. Były to mianowicie początki nastania w Polsce tzw. fast fasion. Na rynku krajowym pojawiły się pierwsze odzieżowe sklepy sieciowe. Początkowo tzw. sieciówki mnie onieśmielały. W porównaniu z lokalnym bazarkiem czy lumpeksem były imponujące – ogromne, dobrze oświetlone, uporządkowane, z dużymi i wysmakowanymi witrynami. Były niczym powiew Zachodu. Z biegiem czasu stały się elementem krajobrazu modowego. Oferowały łatwą dostępność i niskie ceny oraz szybką zmianę trendów. Tym samym modne ubrania, szyte wcześniej dla nielicznych, stały się dostępne dla szerokiego grona odbiorców. Moda uległa demokratyzacji i stała się ogólnodostępna.

Nasze apetyty konsumenckie rosły w sposób geometryczny, a szafy zaczęły pękać w szwach. Zachłysnęliśmy się możliwością realizowania swoich potrzeb, marzeń oraz pragnieniem dogonienia Zachodu. Dziś możemy wyglądać atrakcyjnie w sposób szybki i relatywnie tani. Wszystko dzięki fast fashion. Ale ubrania wyprodukowane w tym trybie są na ogół kiepskiej jakości, co skłania konsumentów do kolejnych zakupów. W efekcie, masowy konsument kupuje dziś o 400% więcej odzieży niż 20 lat temu.

Balon rośnie, że aż strach przebrał miarę, no i?

Wzrost gospodarczy, w miarę dostatnie życie oraz nadmierna konsumpcja mają jednak swoje ciemne strony. Przeludnienie, rosnące potrzeby oraz niepohamowany apetyt konsumentów w krajach rozwiniętych przyczyniają się do wzrostu emisji gazów cieplarnianych, ilości produkowanych odpadów, nadmiernego zużycia wody, zanieczyszczenia powietrza, gleby i wody a w efekcie – degradacji środowiska.

Aby zdać sobie sprawę ze skali zjawiska, należy uświadomić sobie, że – według National Geographic – na produkcję jednej koszulki należy zużyć ok. 2700 litrów wody. To tyle, ile jeden człowiek pije w ciągu ok. 900 dni. A przecież takich koszulek w swoich szafach mamy dziesiątki.

Ponadto, z raportu opublikowanego przez organizację Ellen MacArthur Foundation wynika, że przy produkcji ubrań rocznie emituje się ponad 1,2 mld ton gazów cieplarnianych. To jest znacznie więcej niż transport lotniczy i wodny razem wzięte.

Z powyższych względów sektor mody jest jednym z najbardziej zanieczyszczających środowisko przemysłów. Do tego stanu rzeczy przyczynili się zarówno przedsiębiorcy na etapie produkcji, dostaw oraz sprzedaży, jak i my – konsumenci podczas zupełnie beztroskiej i rozrzutnej eksploatacji. Te negatywne zjawiska potęgowane są przez szybko zmieniające się trendy mody, czyli właśnie „fast fashion”, które powodują, że miliony ton ubrań trafiają rokrocznie na składowiska odpadów. Rozkładając się emitują gazy cieplarniane. Często są palone, co powoduje dodatkowo uwolnienie toksycznych, rakotwórczych substancji do powietrza.

Warto wiedzieć, że przeciętny Amerykanin wyrzuca ok. 36 kg tekstyliów rocznie, Anglik – ok. 30 kg, przeciętny Niemiec – 15 kg. Tym sposobem mieszkamy wręcz na tykającej śmieciowej bombie zegarowej.

Statystyki dotyczące degradacji środowiska przez światowy przemysł mody przerażają. A jak Polska prezentuje się na tym tle?

Mimo, że polski rynek mody rozwija się bardzo prężnie, a jego wartość rośnie, to jednak ze względu na uwarunkowania historyczne, brak silnie zakorzenionej tradycji konsumpcjonizmu, a także stosunkowo niski poziom zamożności polskiego społeczeństwa przekładający się na wielkość kwot przeznaczanych na ubrania – nie stanowi on jeszcze tak dużego zagrożenia środowiskowego, jak rynek amerykański czy zachodnioeuropejskie. Niemniej jednak, rozwój sytuacji zdaje się podążać w dobrze znanym – i niepokojącym – kierunku.

Życie na kredyt przyszłych pokoleń

Mając na względzie powyższe, na myśl przychodzi refleksja Antoine de Saint-Exupery „Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, ale pożyczamy ją od naszych dzieci”. Nie da się uciec od trudnych pytań o przyszłość planety. Jaką Ziemię zastaną kolejne pokolenia? W jakich warunkach środowiskowych będą żyć nasze dzieci i ich dzieci? Czy starczy im wody i  czystego powietrza? Czy w wyniku zmian klimatu będą zmagać się z nieznanymi nam katastrofami i  chorobami?

Już dziś epidemia COVID-19 pokazała, że kryzys klimatyczny to także kryzys zdrowotny. Informacje podawane przez naukowców dotyczące zagrożenia wynikającego ze zmian klimatu nie są już dla nas lekturą z gatunku science fiction. Zagrożenia epidemiologiczne, powiększający się  zasięg chorób tropikalnych, uwolnienie uśpionych patogenów, na które nie mamy odporności – zaczyna być rzeczywistością, w której żyjemy i z którą już teraz musimy się mierzyć.

Ale pandemia koronawirusa zmieniła nie tylko myślenie o środowisku i klimacie. Pandemia w znacznym stopniu zmieniła myślenie konsumentów o modzie. Przede wszystkim, w związku z ograniczoną mniej lub bardziej możliwością opuszczania mieszkań i domów, mocno przygasł w nas zapał do śledzenia zmian w trendach mody i potrzeba ubierania się wyjściowo.

Podczas kilkumiesięcznej kwarantanny przyszła refleksja. W obliczu zagrożenia zdrowia i przymusowego zamknięcia w domu, mieliśmy czas, sposobność i chęć, by odkryć i pochylić się nad istotniejszymi wartościami w życiu. Temat szeroko rozumianego zdrowia, również w znaczeniu czystego środowiska naturalnego stał się ważny i priorytetowy.

Największe światowe autorytety branży mody podczas pandemii zabrały głos często uznając, że taki przymusowy slow down w życiu i konsumpcji może prowadzić do odnalezienia szczęścia i równowagi oraz zredefiniowania priorytetów. W tym duchu wypowiedzieli się m.in. Li Edelkoort, Anna Wintour czy Giorgio Armani.

Większość z nas widzi potrzebę zmian dotychczasowych modeli konsumpcji na rzecz konsumpcji promującej ponowne użycie odzieży, recykling, wypożyczenia i wymiany. Wprawdzie jeszcze nie wszyscy konsumenci są gotowi na radykalny rozwód z szybką modą, jednak coraz częściej pojawia się refleksja, że do szczęścia potrzebujemy znacznie mniej niż do tej pory sobie to wyobrażaliśmy.

 

***

 

Agnieszka Oleksyn-Wajda – Radca prawny. Dyrektor Instytutu Zrównoważonego Rozwoju na Uczelni Łazarskiego. Współtwórca i kierownik Akademii Biznesu i Prawa w Sektorze Mody Uczelni Łazarskiego, w skład której wchodzą studia podyplomowe Prawo i zarządzanie w sektorze mody oraz Prawo i zarządzanie w sektorze dóbr luksusowych. Twórca i kierownik studiów podyplomowych Prawo Ochrony Środowiska, a także Prawo w Biznesie Nowych Technologii w Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego. Radca prawny z kilkunastoletnim doświadczeniem w doradztwie w ramach KPMG. Członek grupy roboczej Working Group 6 Promoting broader climate action z ramienia Uczelni Łazarskiego jako organizacji wspierającej Fashion Climate Charter. Członek Rady Nadzorczej Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody Lewiatan oraz członek Sektorowej Rady ds. Kompetencji Przemysłu Mody i Innowacyjnych Tekstyliów. Autorka części raportu opracowanego przez KPMG „Rynek mody w Polsce” 2018 w zakresie edukacji w branży mody oraz „Rynek mody w Polsce” 2019 w zakresie wpływu branży mody na środowisko naturalne. Organizatorka konferencji Fashion Economy, platformy łączącej biznes oraz edukację z administracją centralną.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE