5 minut z – Porsche 718 Boxter

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Sopot. Wtorek, godzina 9 rano. Przed naszym zespołem cały dzień pracy i powrót do Warszawy. Błogi spokój podczas śniadania na hotelowym tarasie przerywa subtelny ryk silnika. Zerknąłem przez barierkę. Pod hotel Radisson Blu podjechało filigranowe coupe w srebrnym kolorze. Lakier mienił się jak nowo wykuta rycerska zbroja. Z samochodu wyszedł nasz wydawca i zawołał mnie na krótką przejażdżkę. To będzie mój pierwszy bezpośredni kontakt z autem marki Porsche. Zaczynam od “płytkiej” wody, bo podstawiony model to 718 Boxter. Model z niemałą już historią i workiem stereotypów, które przyległy do tego auta przez ćwierć wieku. Jak ten czas szybko leci…

Reklama

“5 minut z…” to nowy format opisujący wrażenie na temat danego auta, po spędzeniu z nim tych przysłowiowych pięciu minut. Czy da się w tak krótkim czasie poznać samochód? Przekonamy się.

Porsche było dla mnie zawsze marką, która stała z boku całej sportowej “śmietanki”. Gdy inne auta robione na to samo, lub podobne “kopyto”, Porsche od wielu dekad kultywuje swój nietypowy pomysł na kreowanie samochodu sportowego. Silnik umieszczony na tylnej osi i odciążony przód nie miały prawa działać dobrze, lecz niemieckiej marce się to udało, a ich auta są dziś archetypem solidności i konstruktorskiej dojrzałości.

Porsche Boxter

Przyznam że kiedyś jeszcze ta “inność” Porsche mi nie imponowała, lecz ostatnio zacząłem rozumieć ten fenomen. Boxter 718 w podstawowej wersji jest dopiero przedsmakiem tego, co ma do zaoferowania marka ze Stuttgartu, a zakorkowane ulice Sopotu nie są miejscem, które pozwoli ten przedsmak poczuć.

Co nie zmienia faktu że po zajęciu miejsca za kierownicą okraszoną surowymi aluminiowymi wstawkami przytwierdzonymi na śruby, da się odczuć charakter auta nawet w korku. Dla osoby, która ma mniej-więcej 30 minut na zapoznanie się z tak głębokim samochodem w najlepszym tego słowa znaczeniu, to jest duży nadmiar informacji. W tym momencie korek jest po mojej stronie. Jedną ręką sprawdzam niewątpliwie dobre wykończenie deski rozdzielczej, to jak “klikają” się przyciski i co się dzieje po wciśnięciu tej dziwnej “lornetki”.

Druga kurczowo trzyma mięsistą kierownicę podczas toczenia się auta co 2 metry.

Cóż, bez dwóch zdań jest to jedno z aut które można macać godzinami, ale my tyle czasu nie mieliśmy. Po przeprowadzeniu “macanego” egzaminu, trafiło mi się pierwsze miejsce na światłach. Jednym ruchem zmieniłem tryb jazdy na pokrętle na Sport+. Mój wydawca spojrzał się na mnie z lekkim zaniepokojeniem, lecz głęboko w jego oczach widziałem dużo zrozumienia. W końcu mamy tylko chwile na bliższe poznanie się z tym autem, więc trzeba je zmusić do rozmowy. Po zapaleniu się zielonego światła i wciśnięciu gazu do końca, 50 km/h zostało osiągnięte wyjątkowo sprawnie. Frajdzie nie było końca, aż do kolejnych świateł za jakieś 250 metrów. Zdecydowanie, jeśli chcemy poczuć co Ferdinand Porsche chciał przekazać nam w swoich dziełach sztuki na kołach, musimy zabrać nasze auto za miasto.

Jeśli jednak będziemy mieli okazję się wyszaleć poza miastem, powrót naszym zgrabnym cabrio na wąskie uliczki nadmorskiego kurortu będzie wyjątkowo satysfakcjonujący. Auto nie męczy w żaden sposób podczas jazdy po mieście, nie kusi na każdym kroku żeby wdepnąć gaz, a przemierzanie kolejnych kilometrów przez nadmorskie miejscowości to przyjemność.

Po tej przejażdżce potrafię określić do czego stworzony jest ten samochód. Nie do pobijania rekordów prędkości, ani specjalnego afiszowania się statusem społecznym. Jest to auto, które z przyjemnością zabierzemy nad morze, nie zmęczy nas podczas podróży, da nam dużo frajdy podczas wieczornej jazdy po mieście jak i poza nim. Uniwersalny samochód sportowy, który dzięki zdejmowanemu dachowi daje nam zwiększone poczucie wolności, której za kierownicą 718 nie brakuje.

Reklama