Pytania na ustach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czy zdarzyło się Wam, kiedykolwiek być w sytuacji, kiedy Waszemu rodzicowi zwrócono uwagę na to, że nikt się go nie przestraszy jeśli będzie chodził po mieście z karabinem bez magazynka?

 

Pytam, bo wydaje mi się, że chyba najlepiej przygotowanym do zachowania społecznego dystansu w nadchodzącym roku szkolnym nastolatkiem jest w tej chwili Kola Łukaszenko ze swoim AK-47.

 

 
Reklama
 
Reklama

A co jeśli się jednak okaże, że nie jesteście w stanie wyposażyć szkolnej wyprawki w wyżej wymieniony karabin?

 

Albo z jakiegoś powodu nie wstawaliście do tej pory zbyt wcześniej i niezbyt angażowaliście się w rozwój swojej firmy i nie macie teraz 10 kafli do wyjebania, jeśli zdecydujecie się nie posyłać swojego gówniaka na lekcje, bo zdajecie sobie sprawę, że w całej szkole znajdzie się jakiś jeden kolega lub koleżanka, którzy chętnie, dla czystej, nastoletniej beki zdecyduje się nakasłać na kogoś lub na coś (np. na dziennik albo klucze do sali) ?

 

Wtedy nadchodzący rok szkolny może się dla Was okazać sporym wyzwaniem.

 

Jestem głęboko przekonany, że plan i wytyczne ministra Piontkowskiego dla szkół są mądre i słuszne, ale i obawiam się też, że z ludźmi, nie da się go wykonać. Co tylko udowadnia moją tezę, że ministrom w rządzeniu najbardziej zawadzają obywatele.

 

I myślę też, że minister też tak myśli, bo całą odpowiedzialność za ewentualne fakapy  rezolutnie zwalił na dyrektorów szkół i samorządy raz jeszcze udowodniając, że ministrem nie zostaje się dla odpowiedzialności za cokolwiek, tylko dla idei.

 

Ważne, żeby nie uczyli konia walić na lekcji.

 

Ale mimo wszystko życzę powodzenia. Uczniom, nauczycielom i rodzicom.

 

I też bez przesady, bo podejrzewam, że „rok szkolny” potrwa w tym roku jakieś, góra trzy miesiące.

 
Reklama

 

Jeśli oczywiście przyjmiemy, że wirus istnieje.

 

Wtedy rodzi się tylko pytanie, czy prawie 1000 zakażeń dziennie to więcej, czy mniej od 200 zakażeń dziennie i czy znowu trzeba zamknąć lasy i przy okazji całą resztę?

 

Minister Patkowski z ministerstwa finansów odpowiada tutaj stanowczo, że nie wiadomo.

 

Jeżeli przyjmiemy natomiast, że wirus nie istnieje, musimy koniecznie sprawdzić np. co takiego nadwyręża służbę zdrowia?

 

Czy lekarki i pielęgniarze zmówili się, żeby zrobić sobie półroczne ferie?! I czy im się to opłaca, skoro nigdzie nie wyjechali?

 
Reklama

 

Czy wszyscy ci weselnicy wysłani na kwarantannę dostali w prezencie co najmniej 2 tygodnie dodatkowego urlopu, albo i nawet zostali zupełnie zwolnieni z pracy bez żadnego powodu?

 

Czy księża też kłamią, że mieli wirusa?

 

Albo, czy w takim razie wyjebanie kilkuset milionów na maseczki i respiratory było mniej, czy bardziej uzasadnione? I czy „karta wyjścia z więzienia”, pod warunkiem „walki z covidem” to dobry przepis, czy wręcz przeciwnie?

 

I chyba najważniejsze pytanie, kto uczestniczy w tym światowym spisku i dlaczego?

 

Czy wszystkie państwa, ponad podziałami umówiły się, że w to wchodzą? I czyż nie zastanawiające jest, że nawet Palestyna nie chce się wyłamać i podpierdolić Izraela, potwierdzając że wirus to ściema?

 
Reklama

 

Dlaczego Włochom zależało na pozbyciu się tysięcy włoskich starowinek i staruszków? Czy może nikt we Włoszech nie umarł? A już na pewno nie samotnie, pozbawiony kontaktu z rodziną?

 

No i oczywiście dlaczego Nowa Zelandia tak szybko wycofała się z tego „projektu” i czy Ordo Iuris to opłacani przez Kreml fundamentaliści?

 

Trudno powiedzieć.

 

Ja na dzień dzisiejszy nie znam nikogo kto byłby zarażony covid-19, a przyznam, że niektórzy moi znajomi aż się o to proszą.

 

Tak Tomku, to jest interwencja.

 

Muszę jednak przyznać, że nie znam też nikogo z AIDS, chorobą Leśniewskiego-Crohna, ani nikogo kto był osobiście na Mount Evereście.

 

W sumie, to nie oglądałem też Ligii Champions, więc wcale nie cieszy mnie ten, domniemany sukces pana Lewandowskiego. Jeśli o mnie chodzi, to po zdjęciu, które widziałem z tego wydarzenia, Robert Lewandowski po prostu wyruchał jakiś puchar.

 

Można oczywiście uważać, że pewnego dnia grupa ludzi się umówiła, że zamkną cały świat w domu.

 

W tym celu należy tylko nakręcić kilka filmików ze zwłokami na ulicach, ludźmi z kombinezonach i kazać stacjom telewizyjnym na całym świecie je puszczać. Do czego trzeba tylko przekonać wszystkich dziennikarzy.

 

Dla uwiarygodnienia wszystkiego można też posmarować big pharmie, żeby przekonała wszystkich lekarzy na całym świecie, żeby pozamykali się w szpitalach na kilka miesięcy.

 
Reklama

 

I oczywiście założyć, że nikt się nie wyłamie i nie zażąda więcej pinionżków za milczenie, kiedy sąsiedzi będą go lub ją np. wywalać z ich własnej klatki schodowej, zabraniając wejścia do własnego domu i/lub oplują w kolejce do sklepu.

 

Im bardziej płaska Ziemia, tym łatwiej, moim zdaniem dojść do takiego wniosku, jednak  tutaj mam pytanie do wątpiących:

 

Za ile byście się zgodzili odpierdolić taką szopkę?

 

Można też założyć, że coś jest jednak na rzeczy.

 

Coś, czego może zupełnie nie pojmuję, bo ledwo przebrnąłem przez maturę, więc wchodząc do Żabki mogę włożyć tę jebaną maseczkę, choćby po to, żeby nie jebać cebulą?

 
Reklama

 

I może, moi drodzy bojownicy o wolność, inspirowani Edytą Górniak, Ivanem Komarenko, czy samą Kają Godek, nie buntujcie się tak gwałtownie przed tymi kajdanami w postaci mycia rąk, bo kto wie, może z czasem przekonacie się nawet do mycia innych części ciała?

 

Higiena.

 

Polecam.

 

Paweł Nowak

Reklama