Polskie jadło, czyli golonka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Przepis stworzono we współpracy z restauracją Gdański Bowke.

Golonka to tradycyjna potrawa kuchni polskiej i regionalnej. Smak, którego nie da się zastąpić niczym innym. Choć ciężka, podawana z piwem i kapustą, gości u mnie na stole przynajmniej kilka razy do roku. Do golonki potrzeba przede wszystkim cierpliwości, bo bez tego niestety jej smak wyjdzie nieodpowiedni. Mimo tego, że wymaga to czasu, nigdy mnie to nie odstraszało. Poznacie tutaj dwa przepisy na przyrządzenie tego dania. Tekst ten powstał zresztą przez przypadek, podczas moich odwiedzin restauracji Gdański Bowke, gdzie ową golonkę zamówiłem, do której to zresztą serdecznie zapraszam, bo naprawdę warto. Zamówiłem ją natomiast, ponieważ, nie ukrywam, że bywam leniwy, a i dieta moich dzieci na golonce póki co się nie opiera. Po powrocie w rejony, w których mieszkam zasięgnąłem języka i tak postarałem się zrobić golonkę pilzneńską, a właściwie coś na jej wzór. W ten sposób powstały dwa przepisy oraz zaproszenie dla tych bardziej leniwych do miejsca, gdzie na golonkę po prostu opłaca się wrócić.

Co więc jadłem? Golonkę peklowaną, pieczoną w warzywach korzennych, a następnie gotowaną z piwem, marchwią, selerem i pietruszką. Całość podawana jest z sosem piwnym oraz młodą kapustą z boczkiem. Smakowo całość dopełniło w Gdańskim Bowke piwo naturalne. Delikatny jasny lager z dolnej fermentacji pachniał słodko i świetnie komplementował całość dania.

Można by zapytać – czemu tak mało o samym procesie tworzenia golonki? Takowego do końca nie poznałem, ale poznałem wskazówki co zrobić, aby mięso z golonki było lepsze. W swoim przepisie postaram się ująć ich trochę więcej dla fanów gotowania.

Golonkę pilzneńską wkładamy do drewnianego lub szklanego naczynia i zasalamy. Już pierwszego dnia golonka zaczyna puszczać soki. Regularnie podlewamy ją nimi przez następne 7 dni. Po tygodniu, mamy dwa sposoby na jej przygotowanie. Albo wędzenie i parzenie, albo gotowanie i pieczenie. Wędzimy w dymie drzew owocowych zgodnie z wagą golonki. Następnie wyparzamy całość z warzywami korzennymi, majerankiem, czosnkiem oraz cebulą. Jak wiadomo, mieszkając w bloku z tego przepisu niewiele skorzystamy, możemy więc wybrać drugą opcję. Golonkę gotujemy w wywarze podobnym jak podczas wyparzania jej po wędzeniu. Gdy golonka zrobi się już miękka, a proces ten może trwać nawet kilka godzin, przekładamy ją na blaszkę, nacinamy skórę, smarujemy oliwą i pieczemy aż skórka się zarumieni. Do całości polecam również młodą kapustę zasmażaną z samym koperkiem lub boczkiem, decyzję zostawiam wam.

P.S. Marcinie [Marcin Faliszek, były szef kuchni w Gdańskim Bowke – przyp.red.], dziękuję za rozmowę, bo dzięki niej golonkę udało się zrobić jeszcze lepiej niż poprzednim razem. Moja kolejna podróż do Trójmiasta na pewno skończy się także wizytą na golonce z małym piwem w Gdańskim Bowke.

 

 

Reklama