LATO W MIEŚCIE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Mam nieodparte wrażenie, że Polska od kilku lat (ok. pięciu) zdaje się konsekwentnie działać w imię zasady, że skoro komuś się nie podoba to, co w nas najgorsze, to nie zasługuje na nas, kiedy jesteśmy najlepsi.

I chyba nikt już na nas nie zasługuje…

Myślę, że nie jest tajemnicą, że bardzo kocham pomniki.

Te kamienne bryły w kształcie wieszczy, polityków i Jana Pawła II zawsze cieszyły moje serce i oko. Zmartwiłem się więc bardzo ostatnią akcją-prowakacją środowisk LGBT+.

 
Reklama
 
Reklama

Jako, że jestem ateistą, to ten Jezus przyozdobiony w tęczę akurat dotknął mnie najmniej. Widywałem już Jezusa i jego rodziców z tęczami, a ostatnio widziałem tęczę nawet na krzyżyku, jaki nosił Franciszek I (ten gorszy papież), więc mną to tak bardzo nie wstrząsnęło.

Ale już próba ośmieszenia zwycięstwa Krakowa nad smokiem, zabolała mnie bardzo.

Osobiście uważam, że czyn ten zasługuje na najwyższy możliwy wymiar kary, jakim powinno być w tym przypadku obniżenie oceny końcowej ze sprawowania, ale i tym razem Polska miała inne zdanie.

Jednej aktywistce wlepiono nawet dwa miesiące aresztu, a i tak powinna się cieszyć, jak zauważył Joachim Brudziński, że jej nie pobito, albo nawet i zastrzelono. To prawda, że ta aktywistka podarła plandekę i zaatakowała kierowcę furgonetki, która jeździła wbrew wyrokowi sądu z napisami mówiącymi, że wszyscy homoseksualiści myślą tylko, jak zgwałcić dziecko, ale i tak trochę osób uznało, że areszt nie powinien być traktowany, jako kara dla jakiegokolwiek zatrzymanego.

I tak też i ja znowu znalazłem się w centrum. Nie wydarzeń jednakże, a Warszawy, gdzie odbywało się zgromadzenie protestujących przeciwko właśnie takiej decyzji sądu i następstw jakie nastąpiły w trakcie i po zatrzymaniu Margot.

 
Reklama

Jeżeli nie wiesz o kim mówię, pewnie jesteś tym biednym Włochem zawiniętym przez pomyłkę podczas policyjnej akcji „Lato w mieście”, jaka miała miejsce w Warszawie podczas minionego weekendu.

W każdym razie, kiedy w sobotnie popołudnie wysiadłem z metra, ujrzałem tłum ludzi, zgromadzony pod symbolem sowieckiego reżimu, spod którego udało nam się cudem i w miarę bezkrwawo wyzwolić. A przynajmniej tak mi mówiono.

Owszem, na początku miałem obawy, bo hałas i głośna muzyka i te tęczowe flagi, ale pomyślałem sobie, że skoro nie jestem ani katolikiem, ani nie jestem żonaty i ani nie jestem policjantem, to ta tęcza niczym mi chyba zagrozić nie powinna i poszedłem na protest.

Biłem brawo, ale niczego nie krzyczałem, choć przyznam, że z większością wypowiadanych ze sceny rzeczy się zgadzałem. Poza tą jedną, kiedy proszono, żebyśmy się wszyscy złapali za ręce.

Tu już postawiłem granicę, bo wydaje mi się, że kiedy premier Mateusz zapowiadał przedwyborczo, że pokonaliśmy wirusa i wypłaszczamy krzywą, to patrzył na nią pod złym kontem.

Uważam, że to doświadczenie połączy nas przynajmniej pod jednym względem. I mówię o zatrzymaniu tego Włocha, bo nic tak nie zbliża, jak odszkodowanie, na które pewnie będziemy się musieli jakoś kolektywnie zrzucić.

Nie ma w tym oczywiście niczyjej winy. Nieporozumienie takie.

I ja rozumiem, każdemu wolno się pomylić.

Oczekiwałbym jednak, że gdyby taka niespodzianka miała dotknąć mnie, to że w areszcie nikt mnie np. nie zgwałci pod czułym przyzwoleniem policjantów. A martwię się o to po słowach byłego policjanta, a teraz biegłego sądowego, który zamarzył sobie aby taki gwałt przydarzył się właśnie zatrzymanej-nie-skazanej Margot.

Ale w tej całej sytuacji zauważyłem też problem inny. W komunikacji. Mianowicie, że nie wszyscy radzą sobie z tym, jak zwracać się do innych osób.

Rozumiem, że nie dla wszystkich Margot jest jak pan Karol Wojtyła, ale czy gdyby on trafił kiedyś na dołek, policjanci chcieli by mu zajrzeć pod sutannę, jak przydarzyło się jednej z zatrzymanych?

Ja w tych policjantach, jak i w Polakach w ogóle, poza tą oczywistą mnogością zalet, najbardziej cenię to, że nie obawiają się upokorzeń w imię wyższych wartości. Jeśli w coś uwierzą, duma i godność, nawet ich własna, schodzi na drugi plan. Najczęściej ustępując miejsca komedii, a nierzadko tragifarsie, ku uciesze chyba już całego świata.

Ale i te działania policji też zakończyły się, moim zdaniem jakimś sukcesem. O takich spektakularnych zasięgach w ogólnoświatowych mediach Polska Fundacja Narodowa ze swoją dziurawą krypą i Melem Gibsonem mogą sobie tylko pomarzyć.

I kiedy przypomniałem sobie o Melu Gibsonie i o tej wyżej wspomnianej epickiej produkcji PFN, w kontekście weekendowych wydarzeń doznałem pewnego rodzaju olśnienia. Jakby na nowo otworzyły mi się oczy i zacząłem inaczej patrzeć na niektóre wydarzenia z historii naszej Ojczyzny.

Pan Gibson wspominał w tym filmie o długiej drodze, jaką Polacy musieli pokonać od zaborów do niepodległości.

Prawda.

I aż dziw bierze, że po stu dwudziestu kilku latach nieobecności na mapie, jakiś, uznany pewnie przez niektórych za terrorystę, żołdak zaczął napadać na banki i wysadzać tory, aby zabrać innym obywatelom w znoju zarobione pieniążki i złośliwie utrudniać im komunikację.

Nie pochwalam już takiego wandalizmu i chuligaństwa! Bo jak? Przez 100 lat było dobrze, a teraz nagle takie niedżentelmeńskie zachowanie? Chyba jakiś łagodniejszy protest byłby bardziej z klasą, uważam. Wciąż rozumiem nawet takie zachowanie, ale już nie pochwalam. Myślę, że jakiś otwarty list do cara podpisany przez jakieś znakomitości, albo inna naszywka na mundurze, byłyby bardziej adekwatne.

I za to otwarcie oczu Polskiej Fundacji Narodowej, panu Melowi i policjantom bardzo dziękuję. Zwłaszcza policjantom. W ogóle chwała wszystkim dzielnym policjantom, myślę!

Część z Was pewnie zadaje teraz pytanie:

 
Reklama

Ciekawe dokomd pódziesz, jak ci kto w morde na umlicy da?

– Do doktora.

A jak ktoś ci comś umkradnie, cfaniaczku?

– To oczywiście to zgłoszę, choćby ze względu na ubezpieczenie, ale przecież chyba nie łudzimy się, że coś znajdą?

To ci w niczym policjamty nie pomnogą tera!

– Co potwierdzi tylko, że mam rację?

Nie posiadam też odpowiedniego dokumentu, który pozwalałby by mi prowadzić samochód, więc jebią mnie wszystkie fotoradary i mandaty, a od policji w zasadzie oczekiwałbym może, żeby w razie jakiegoś zagwarantowanego mi przez konstytucję prawa do protestów i zgromadzeń, potraktowała mnie i innych uczestników co najmniej na równi z demonstrującymi, ostatnio co chwila, faszystami. Zauważyłem niestety ostatnio, że na takich zgromadzeniach policja nie tylko dzielnie milczy, ale i brawurowo poszukuje sprawców takich incydentów jak pobicia czy inne posiadanie zabronionych hinduskich symboli szczęścia, aż do całkowitego umorzenia sprawy.

Nie fszyscy som tacy! Nie mnożna cech kilku jednostek przypimsywać całej grupie ludziów!

– Hahahahaha hahaha

 

 
Reklama

*dla podróżujących zagranicę, krótki poradnik jak zachowywać się, żeby nie wzięli Cię za Polaka, przedstawię już wkrótce.

Reklama

Smak umami

Umami to jeden z pięciu podstawowych smaków, odczuwalnych przez człowieka