TĘCZA 2020. PAMIĘTAMY

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Pamiętam, jak kiedyś moja babcia opowiadała mi o jednym sierpniowym poranku 1944 roku w Warszawie.

Kiedy Warszawa dowiedziała się o postanowieniach konferencji Jałtańskiej, przelała się miarka i Warszawiacy ruszyli przeciwko swoim najeźdźcom.

Warszawiacy oburzeni wieloletnim już okupowaniem i niszczeniem ich pomników oraz widokiem nazistów spacerujących razem za rękę po stołecznych ulicach, postanowili się zbuntować. Mieli już dosyć widoku nazistowskich mundurów, które były tak perfidnie skrojone przez Hugo Bossa, żeby odsłaniać, jak najwięcej genitaliów i jeszcze mocniej uderzać w katolickie wartości.

Warszawiacy ruszyli tłumnie na barykady w obronie tych wartości i przeciwko prawu do adopcji dzieci i kolorowych parad przez miasto do zaskakująco dobrej muzyki.

 
Reklama
 
Reklama

Dodam, że na czarno-białych zdjęciach z tamtego czasu tego nie widać, ale babcia zapewniała mnie, że swastyki zdobiące wtedy Warszawę były w rzeczywistości tęczowe.

I jeśli tak było, to wtedy absolutnie rozumiem, że widok znaku Polski Walczącej w rocznicę Powstania Warszawskiego umieszczony na tęczowej fladze mógł kogoś faktycznie urazić.

Ale jeżeli Powstanie Warszawskie wyglądało choć ciut inaczej, niż w tych wymyślonych przed chwilą przeze mnie słowach mojej Świętej Pamięci babci, wtedy nie znajduję specjalnego powodu, dla którego ktoś mógłby się poczuć urażony tęczą.

Tęcza jest to zjawisko optyczne polegające na tym, że światełko bożej opatrzności, albo promienie słonka, można sobie wybrać, załamuje się i rozszczepia na kropelkach wody.

Albo w przypadku Polski – miodu i mleka.

Czy takie zjawisko może kogoś wkurwić?

Pewnie tak.

Nie bądźmy naiwni, tęcza symbolizowała różne rzeczy, od kiedy tylko ktoś ją zobaczył po raz pierwszy, rozdziawił swoją prymitywną, dopiero co zlazłą z drzewa japę i zaczął kminić co to może być.

Tęcza była więc już szparą w niebie zatkaną za pomocą kamieni i siedmiu kolorów przez boginię Nüwa, na jej końcu schowany miał być garniec złota albo była mostem łączącym Asgard ze światem ludzi. Albo z Universum Marvela.

Podobno jest też symbolem przymierza Boga z człowiekiem, ale i tak wszyscy wiemy, że zmierzam w kierunku homoseksualistów.

W 1978 roku powstała tęczowa flaga, a w 1990 została uznana oficjalnie za symbol społeczności LGBT. Kolory tęczy mają tu symbolizować różnorodność tej społeczności składającej się z tych literek co powyżej, jeszcze jednego Q i dużego plusika.

Czy to może kogoś wkurwiać?

Jeszcze jak!

Ale czy już na pewno do tego stopnia, żeby te flagę tęczową zrywać, deptać i próbować podpalić? Bo zauważę, że na tej wspomnianej przez mnie deptanej, tęczowej fladze, symbol Polski Walczącej wciąż był obecny.

I czy ten znak Polski Walczącej na tęczy pozwala wyzywać kobietę od m.in. jebanych kurew i sypać różnymi innymi groźbami karalnymi pod jej adresem? Tego już nie wiem.

Na szczęście apolityczne oddziały służb porządkowych interweniowały i rozgoniły całe tow… A nie, czekaj.

Jeden policjant w końcu stanął przy tej kobiecie, a reszta widocznie uznała, że ma na to wyjebane, bo widocznie niczyje uczucia religijne nie zostały wystarczająco urażone.

Za to i za kilka wcześniejszych policyjnych interwencji, w ich stronę kieruję serdeczne pozdrowienie w formie niebieskiego serduszka z coraz większym hwdp w środku.

A co do obrazy czyichś uczuć religijnych.

Tym którzy czują się urażeni np. tęczową aureolą nad wizerunkiem świętego, albo wizerunkiem Matki Bożej wkomponowanym w ceramiczną waginę, to jestem zmuszony zwrócić uwagę na to, że z tych czterech rzeczy – aureola nad świętym, tęcza, Maryja i wagina – tylko połowa istnieje naprawdę.

Można wierzyć, że jest inaczej, ale nie można nikogo napierdalać w imię swojej, choćby jak najgłębszej wiary, bo nie sprawi to, że wiara stanie się faktem. Będą tylko siniaki i trauma.

Polsko, wciąż trzymam za Ciebie kciuki, ale.

Reklama