Cellulit jest sexy!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Niedawno zacząłem się zastanawiać nad tym, co najbardziej kręci mnie w kobietach. Nogi? Oczy? Dłonie? Piersi? Pośladki? Cellulit! O właśnie to! Tak bowiem mało go w obecnych czasach! Wszystko takie wyretuszowane, gładkie, doskonałe! Zdjęcia spod znaku „bądź naturalna”, nad którymi grafik siedział 5 godzin! W końcu naturze trzeba pomagać!

Nie tak dawno w „Women’s Health Polska” pojawiła się Radzka. Choć z vlogerkami nie mam do czynienia, odkąd przestałem pisać do jednego z czasopism o influencerach, to czasem zdarza mi się obczaić, kto nowy pojawił się na orbicie. Radzka co prawda nie jest ani nowa, ani też jej przekaz nigdy specjalnie mnie nie interesował, jednak gdy zobaczyłem, że uczy dziewczyny pewności siebie i zakłada kostium kąpielowy, pokazując krągłości na okładce popularnego czasopisma, pomyślałem – ale babka! Ciałopozytywność! Bo nie ma plus size, skinny size itp. To marketingowy syf! Jest sexy size! Nie ważne, czy jesteś krągła, chuda, czy masz mały, czy duży biust! Wiem, że brzmi to niczym brednie w stylu „bądź sobą i kochaj siebie” serwowane przez podlizujących się całemu światu pseudo kołczów, którzy nazwę swojego zawodu zaczerpnęli chyba od kanapy, a nie od trenera (znam jednego dobrego Coacha i szanuję, więc pamiętajcie – tak jak są dziennikarze i Dziennikarze, tak są kołcze srołcze i Coache), ale poniżej opowiem Wam, skąd taka, a nie inna refleksja.

Będąc nastolatkiem, Playboya ogląda się dla obrazków. W życiu każdego mężczyzny pojawia się jednak moment, kiedy obok golizny zaczyna dostrzegać również publicystykę. Od rozebranej modelki woli wtedy lekturę felietonu Kazi Szczuki lub Szymona Majewskiego (wedle gustu). Zaczyna też kumać, czym jest definicja pojęcia sexy. Dla mnie np. sexy jest  moja koleżanka, która uprawia kick-boxing. Sexy jest Anna Dymna, która pomaga innym. Sexy jest prezenterka kanału informacyjnego, która nie robi z siebie showmanki. Sexy jest pani, która co rano dźwiga zakupy. Sexy jest przyjaciółka, która czyta książki i chowa się w przydługim sweterku w zimowe dni.

Pewnie pamiętacie taką reklamę o facecie, który zawsze wiedział, co jest w życiu najlepsze. W jednej ze scen wchodzi on na imprezę i podchodzi do niepozornej dziewczyny w okularach. Zdejmuje je, a ona okazuje się najpiękniejszą kobietą w tym miejscu. Obok nas jest sporo takich szarych myszek. Nie dostrzegamy ich na co dzień, a być może są to najlepsze kandydatki na życiowe kompanki. Teraz na topie jest krzykliwość, a według mnie to nie jest sexy. Skromność, zdrowa pewność siebie i dystans są sexy. Tak wiem, banał, sztampa. Pamiętajcie jednak, ze w czasach kryzysu to właśnie za tymi banałami tęsknimy najbardziej.

Reklama