Trudno nie wierzyć we wszystko

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Fenomenem ostatnich lat, przynajmniej w mojej opinii, są ludzie, którzy nienawidzą nauki. Ruch antyintelektualny przysporzył nam wiele śmiechu w szkole, jakkolwiek, okazało się, że nasi jakże przyjaźni nieprzyjaciele z podstawówki, którzy na lekcjach woleli wycierać smarki w nasze włosy lub rysować siusiaki na naszych kurtkach, gdy wieszaliśmy je na krzesłach, dorośli i wraz z umiejętnością wyciągania od państwa wszelkiego rodzaju dotacji i zasileń budżetów domowych bez konieczności wysiłku pracowniczego, zyskali także dostęp do internetu.

Fenomen ten rozpowszechnił się już na tyle, że trudno go opanować i wydaje się, na pierwszy rzut oka, że ruch antyintelektualny jest dominujący w społeczności internetowej. Ba, wyrażanie poglądów na temat wiary w intelektualizm człowieka jest często traktowane jako przejaw naiwności, ślepej wiary w coś, co powiedział ktoś, kogo tak naprawdę nigdy nie widzieliśmy.

No i moim zasadniczym problemem z tym związanym jest fakt, że ci ludzie jeżdżą windą. Albo na ten przykład – samochodem. Albo kupują hodowanego na farmie kurczaka. Albo lecą samolotem na wakacje do ciepłych krajów, bo tak się akurat złożyło, że potrzebny jest nowy odcinek paradokumentu, w ramach którego przetargują swoją godność za 200 zł i darmowy pobyt w hotelu z basenem.

Bo dlaczego mieliby zawierzyć niby jakiemuś gościowi, który zbudował ową windę, do której wsiądą, na podstawie obliczeń, koniec końców, naukowych, że ta winda owa weźmie tych ludzi w górę, a potem w dół, a nie w górę wolno, ale bardzo szybko ku dołowi? Przecież nigdy nie spotkali tego człowieka, ani nie znają szczegółowych danych na temat jego działalności. Kto wie, może ktoś rozpyla coś niewidzialnego w tych windach wszystkich? Czy to jest udowodnione? A nawet jeśli tak, to może naukowcy ukrywają dane w tym zakresie, by trzymać wszystkich w wiecznym stanie jakiegoś rodzaju, który akurat jest na topie wśród antyintelektualistów? I skoro podobno maszty 5G tak nam szkodzą, to co z masztami 4G? Albo 3? Czy mamy dane na temat tamtych internetów albo chociaż na temat internetów jakichkolwiek? Skąd wiecie, że ten, z którego piszecie te wszystkie teorie nie jest także w ten czy inny sposób szkodliwy? No bo jeśli można twierdzić coś o czymkolwiek na podstawie braku informacji, to na pewno ów brak informacji można znaleźć w innych miejscach? I wydaje się, że maszty 3,4,5 i dalej G, są tak samo dobrze wyjaśnione w różnego rodzaju podręcznikach oraz artykułach w temacie.

 
Reklama
 
Reklama

Idąc dalej, dlaczego, gdy złamie się rękę, ma się zawał lub nagły udar wzywa się medyków, by potem następnie owych medyków oskarżać o malwersacje intelektualne we właściwie tym samym zakresie, ale innej dziedzinie? Chyba podówczas trzeba iść na całość albo wcale, prawda? Nie przystoi przecież twierdzić, że ogólnie przyjęty fakt jest nie do przyjęcia, jeśli istnieją inne ogólnie przyjęte fakty, a także nie przystoi przecież korzystać z usług ludzi, na temat których tworzy się tego rodzaju kalumnie?

Nieprawdaż? Dlatego też, zalecam antyintelektualistom podważanie wszystkiego. Fakt, że przemieszczanie może stać się problemem, potencjalne choroby i problemy zdrowotne, które medycyna wyjaśniła już dawno – śmiertelne, a głód doskwierać będzie non-stop z powodu braku wiary w żywność sprzedawaną od kogoś, ale przynajmniej będziecie konsekwentni. Byłoby przecież kompletnie bezsensu podważać tylko te rzeczy, które bezpośrednio nas nie dotyczą, prawda?

P.S. Zdrowy sceptycyzm jest potrzebny. Taki zdrowy, zaszczepiony z dostępem do internetu i biblioteki.

Reklama