KILKA RAD NA UDANY DZIEŃ

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Są takie dni, kiedy nie czujesz się najlepiej i szukasz pomocy w poprawieniu sobie samopoczucia. Ja zwróciłem się leniwie z tym problemem do Internetu i wpisałem „rady na udany dzień” i trafiłem na artykuł Onetu z 2015 roku.

Od razu uprzedzam, żeby nie robić tego w domu, nie robić tego jak ja i generalnie nie polecam, ale:

  1. Naładuj się pozytywną muzyką.

Jest to podobno jedna z pierwszych rzeczy, jaką należy robić rano. U mnie na pierwszym miejscu jest zdrowa „dwójeczka”, ale zaraz po chwyciłem za słuchawki i włączyłem muzykę.

Na końcu akapitu dopisali co prawda, żeby wybierać te pozytywne, ale ja tego nie doczytałem na początku i nieostrożnie zasłuchałem się już w muzyce z „Listy Schindlera”.

 
Reklama
 
Reklama

I raz, że zacząłem się zastanawiać, jak bardzo niedoceniona w tej produkcji jest rola polskich bohaterów, o których tyle się ostatnio mówi, a dwa, że przypomniałem sobie, jak Steven Spielberg wspominał kręcenie „Listy Schindlera” w Polsce:

„Ralph Fiennes, szedł ulicą mundurze SS, podeszła do niego Polka i powiedziała „jak bardzo kochała ten mundur i że chciałaby, ‘żeby oni wrócili i ochronili nas wszystkich znów’.”

  1. Porozmawiaj ze sobą głośno.

Tutaj chodziło o to, żeby dla poprawienia sobie nastroju stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie kilka komplementów.

Widząc wszystkie swoje wady, zarówno te oczywiste, jak i te ukryte, bo znam siebie już kilka lat, chciałbym powiedzieć, że przynajmniej mam dobry wzrok i potrafię te wady dostrzec, ale to nieprawda, bo mam też wadę wzroku.

  1. Znajdź chwilę na refleksje nad sobą.

Znalazłem. Stałem i gadałem do lustra.

Nie chcę się dzielić tym, do jakich refleksji mnie to doprowadziło.

  1. Traktuj kąpiel, jak rytuał.

W artykule doradzano jakiś aromatyczny, najlepiej cytrusowy żel pod prysznic, którego nie miałem i jakieś aromatyczne olejki, których nie umiem używać i bardzo rekomendowano powrót do pierwszego punktu, czyli słuchania muzyki.

Tak, stałem pod prysznicem słuchając muzyki z „Listy Schindlera”.

Dziwne uczucie.

Bardzo niepokojące.

Nie polecam.

  1. Zjedz energetyczne śniadanie.

Dziękuję, po takiej kąpieli jakoś straciłem apetyt.

  1. Jedz owoce przez cały dzień.

Czy kawa to owoc?

  1. Zainwestuj w notatnik.

Autor, bądź autorka artykułu zapewnił/a, że „to wszystko, czego potrzebujesz, żeby uwieczniać pomysły i inspiracje, które wpadają do głowy w trakcie dnia.”

Założyłem i faktycznie zacząłem zapisywać tam swoje pomysły i cele, co miało mnie zmotywować do ich późniejszej realizacji.

 
Reklama

Pozbyłem się go jednak równie szybko, bo zaczął za bardzo przypominać zeszyty Johna Doe z filmu „Siedem”. A ja, nauczony jego doświadczeniem, nie zamierzam zostawiać po sobie żadnych śladów.

  1. Nie siedź bezczynnie!

Też byście się nie ruszali zbyt żwawo, gdybyście przeczytali, co było w tym notatniku.

  1. Powiedz „nie”!

Powtarzam to wielokrotnie, oglądając wieczorne serwisy informacyjne – pomyślałem.

Ale w artykule chodziło o to, żeby powiedzieć „nie” używkom, bo są niezdrowe i stajesz się od nich brzydki.

Cóż, drogi/a, anonimowy/a autorze/autorko, a jeśli ktoś zażywa tych używek i faktycznie jest, bądź czuje się przez to nieatrakcyjny, to czy w takim razie wciąż powinien stawać przed lustrem i żebrać o swoje własne komplementy, jak proponowane jest w punkcie 2.? Czy od tego poczuje się faktycznie lepiej?

Ja mówię stanowcze ”nie” takim poradom i równie stanowcze „czemu nie” używkom!

  1. Pij wodę i śpij.

Dziękuję.

Dobranoc.

Reklama