Szlachetny sandacz w pomorskich restauracjach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ryby słodkowodne to bogactwo witamin i minerałów. W przeciwieństwie do swoich morskich braci, są chudsze i zdecydowanie bardziej lekkostrawne. Można więc po nie sięgać nawet na diecie. Gdzie w województwie pomorskim zjemy rybę słodkowodną z dobrego źródła i w najlepszym możliwym wydaniu? Oto 3 propozycje miejsc, gdzie gwiazdą na talerzu jest szlachetny sandacz.

 

Pomorskie to kraina rzek i jezior, w których znajdziemy różne gatunki ryb słodkowodnych. Warto po nie sięgać z co najmniej kilku powodów. Są bogate w kwasy tłuszczowe omega-3, które mają wiele właściwości prozdrowotnych dla naszego organizmu, a także zawierają witaminy z grupy B oraz fosfor, selen, żelazo, magnez, wapń i potas. Warto znaleźć dla nich miejsce na talerzu przynajmniej raz w tygodniu. A jeżeli chcemy skosztować ich w nieco bardziej wykwintnym wydaniu, zarezerwujemy stolik w jednej z pomorskich restauracji. Jedną z najlepszych ryb słodkowodnych jest sandacz. Jego mięso jest białe, delikatne, nieco maślane w smaku, a jednocześnie nie jest tłuste i nie zawiera praktycznie żadnych ości. Czy to więc nie jest ryba marzeń? Nic dziwnego, że szefowie kuchni najlepszych pomorskich restauracji tak chętnie po niego sięgają.

Sandacz z puree z bobu i borowikami

Naszymi pierwszymi propozycjami są: przystawka i danie główne w Restauracji 5. piętro Hotelu IBB Długi Targ. Szef kuchni Bartosz Czyżyk jako przystawkę proponuje filet z płoci, zapiekany z pomidorkami i dymką w towarzystwie espumy z sosu holenderskiego. Płoć jest rybą licznie występująca w Pomorskim, a jej mięso choć niestety dość ościste, jest chude, delikatne i bardzo smaczne. Ościami nie trzeba się aż nadto przejmować, ponieważ można je błyskawicznie usunąć.

Jako danie główne, szef kuchni Restauracji 5. Piętro proponuje filet z sandacza z puree z bobu, smażonymi borowikami i młodą marchewką z warzywnym sosem demi glace.

– Fileta smażymy na patelni tylko od strony skóry, polewając go cały czas klarowanym, gorącym masłem. Sandacza cenię za jego jędrne mięso, które ma znakomity smak – zachęca do spróbowania szef kuchni Bartosz Czyżyk.

W tym daniu, poza sandaczem, główną rolę grają bób i borowiki. Bób jest wcześniej gotowany w wodzie z koprem, lubczykiem i masłem, a następnie obierany i przecierany przez drobne sito. Świeże borowiki są z kolei smażone z odrobiną czosnku, a na koniec podlane białym winem i oprószone masłem. Chyba nie musimy namawiać do spróbowania, prawda?

Sandacz w sosie rakowym z rabarbarem, botwinką i jabłkiem

Kolejną propozycją jest danie z Canis Restaurant. Zasmakuje zwłaszcza tym, którzy oczekują wielowymiarowości smaków, pozornie pełnych kontrastów, a jednak tworzących spójną całość na talerzu. Główną rolę w tym spektaklu gra oczywiście sandacz, ale dodatki są równie ważne.

– Kuchnia Canis stawia przede wszystkim na comfort food, czyli dania, które zabiorą nas w podróż sentymentalną, przeniosą do czasów dzieciństwa, błogości i szczęścia, a jednocześnie pozwolą na odkrycie dawnych smaków w nowoczesnej odsłonie. Jednym z takich dań jest sandacz z Żuław Wiślanych, podkreślony sezonowym rabarbarem, polentą, sałatką z botwiny i jabłkiem Granny Smith – mówi szef kuchni Canis Restaurant Mateusz Janusz.

Wyobraźcie sobie delikatne mięso sandacza, bogate w nienasycone kwasy tłuszczone omega-3, przełamane słodko-kwaśnym smakiem wyjątkowych jabłek Granny Smith. Ta odmiana nie została wybrana przypadkowo. Jabłuszka Granny Smith pochodzą z Sydney i są uprawiane od 1868 roku przez panią Smith, nazywaną Babunią Smith. Ich skórka ma intensywnie zielony kolor, a miąższ jest soczysty i delikatnie kwaskowaty. Brzmi intrygująco!

Pieczony sandacz z ryżem, pomarańczą i wytrawnym rieslingiem

Trzeci przystanek robimy w restauracji Browar PG4. Tym razem nasz król jezior jest podany w towarzystwie soczystej pomarańczy i wytrawnego rieslingu. Przyznajcie, że takie połączenie to naprawdę ciekawa eksplozja smaków.

– Środowisko i dieta sandacza sprawiają, że jest on jedną z najbardziej docenianych ryb przez kucharzy. Mięso białe, czyste i bardzo delikatne, a skóra sprężysta, przez co ryba poddaje się wszystkim obróbkom gastronomicznym. Nasze ulubione danie to sandacz pieczony z czarnym ryżem warzywnym tagiatelle, sosem winno-maślanym z sałatką z fenkuła, pomarańczy i kopru – mówi Katarzyna Boguska-Topolić, dyrektor operacyjny restauracji Browar PG4.

Brzmi naprawdę dobrze! A jeżeli już skusimy się na sandacza w Browar PG4, nie zapomnijmy zamówić również piwa nawiązującego do gdańskiej tradycji, z którego słynie to urokliwe miejsce.

 

Więcej inspiracji na www.pomorskie-prestige.eu

 

autorką tekstu: Justyna Michalkiewicz Waloszek

zdjęcia Łukasz Stafiej (www.lukaszstafiej.pl)

 

Reklama

Dyniak

– Jak można wywalać gnój w klapkach? – pytam tego wieśniaka. Nie