Flow Nadwiślański

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Siedzę nad Wisłą, a właściwie ja leżę nad nią.

Na kamieniu.

Reklama

Gapię się w chmury, a może…

…a może to one gapią się na mnie

Co widzę?

Niewiele, bo słońce wysoko, wysoko

świeci pilotom w oczy

Rzekę słyszę. Chlupie. Ciurka. Pluska.

Chyba się cieszy

Dziewczyny chodzą, w sukienki wystrojone, nogami kuszą, make-up z lekka już nadszarpnięty, ale selfie z barką w tle i wystawionym językiem jest! Zrobione. Bywa się.  Można wracać.

Byle szybko, bo net tu kuleje, więc story może być za chwile nadszarpnięte, równie znacząco jak staranno-poranny makijaż.

Chłopaki chodzą, na sukienki patrzą. Wszystko w nich buzuje. Zaraz oszaleją. Wybuchną! BUM!

Niech się ściemni już.

Po ciemku odważniej. W grupie raźniej. Wszystkie te niepewności i zawstydzenia, zalane browarem,spryskane modną perfumą, chowają swe przestraszone głowy za testosterenową pewnością przynależności i

złudnej siły.

Pytałam o wirusa.

Nikt nie widział.

Czyli jednak tylko mi się przyśnił.

Ah! ta szalona głowa!

Urwać?

Ała! Zostaw!

Dziś nie znalazłam skarbów.

Dziś jest czwartek dopiero, a skarby pojawiają się przy niedzieli

Kiedyś znalazłam złote pantofelki, figlarnie porzucone przy ławce, ukwieconej kiepami z każdej ze stron.

Jak one tam wylądowały? Z jakiego kosmosu?

Dlaczego Kopciuszek boso podreptała do domu? Jakimi środkami znieczulone zostały zwoje nerwowe

by pod stopą z bucika obdartą nie poczuć kamienia, a sercem wstydu.

Pytanie! Czy Kopciuszek podreptała, a może została poniesiona zaraz po tym, gdy nazbyt ją poniosło?

To są prawdziwe zagadki nadwislańskiego wszechświata.

Nurtują mnie one, równie mocno jak :

Mocna kawa, czy zimne piwo?

Co byście wybrali?

Że wodę mam pić?

Woda to życie.

Wiem

…ale teraz z lekka zakrawa na nudę.

Pytam, czy był tu wirus?

Nie widzieli.

Nie ma.

Nie było.

Nie będzie.

Nie będzie?

Reklama