Nie zawsze normalni mściciele

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Choć dla niektórych nadszedł czas nowej normalności, pewne sytuacje budzą wciąż zdziwienie. Dajmy na to ludzi biegających po dachach w obcisłych strojach niby bohaterzy, ale trochę to mimo wszystko niepokojące. Superbohaterowie na stałe weszli do naszej popkulturowej świadomości z całym swoim groteskowym emploi. Ale czy nie warto czasem zadać pytania o tajemnicę kryjącą się pod tymi kolorowymi kostiumami i zwiewnymi pelerynami. Komiks Moon Knight zgłębia psychikę jednego z nieustraszonych śmiałków, nie będzie to jednak opowieść o wielkiej sile i odpowiedzialności, tylko szybka jazda po zakrętach umysły chorego psychicznie najemnika, opętanego przez egipskiego boga Khonshu.

Marc Spector wiódł spokojny żywot żołnierza do wynajęcia, co rusz angażując się w przeróżne konflikt zbrojne toczące te mniej spokojne części naszego świata. Wszystko przerwała jego śmierć, zmuszając do przewartościowania swojego życia i opowiedzenia się po stronie dobra. Zanim jednak przywdział białą pelerynę wraz z przydomkiem Moon Knight, został wskrzeszony przez tajemniczego boga. Stresujący tryb życia, paranormalne doświadczenia i konieczność paradowania w białym kostiumie po Nowym Jorku odbiły się na jego psychice, sprawiając, że stał się jednym z pierwszych, oficjalnie chorych psychicznie superbohaterów.

Komis Jeffa Lemire i Grega Smallwooda zgłębia ten ostatni, najbardziej niejednoznaczny element postaci ulicznego mściciela. Marc rozpoczyna swoją przygodę w zakładzie psychiatryczny, do końca nie wiedząc, kim właściwie jest i co się dzieje wokół niego. Kolejne strony wciągają nas w wir z pogranicza snu i jawy, gdzie egipskie wierzenia nakładają się na świat przepuszczony przez schorowany umysł bohatera. Ostatecznie sami mamy spory problem z określeniem istoty albumu, będącego w zasadzie nieoczywistym i zuchwałym pytanie o stan psychiczny superbohaterów.

Nie tylko fabuła zabiera nas w zaklęte rewiry świadomości, kreska Grega Smallwooda oraz innych epizodycznie występujących rysowników to prawdziwy kalejdoskop wizualnych doświadczeń. Czytelnik poznaje odmienne style, ilustrujące nie łatwe procesy zachodzące w głowie bohatera.

Moon Knight to kolejny komiks dla osób nielubiących typowych komiksów, fabuła unika wartkiej akcji na rzecz budowania atmosfery, bohaterowie błądzą w labiryncie świadomości, a największym wrogiem jest sam protagonista. Lektura idealna na najbliższy wyborczy czas, gdy szaleństwo gęsto wypełnia atmosferę.

 

Reklama