
Wiele branż zostało dotkniętych koronawirusem. Te uznane przez państwo za konieczne do przeżycia zostały otwarte. Niestety, na nieszczęście prostytutek, domy publiczne nie są jednym z nich.
Kilkadziesiąt prostytutek wyszło na ulice Berlina z nadmuchiwanymi sex-lalkami, by protestować przeciwko restrykcjom nałożonym przez państwo z powodu koronawirusa.
Protestujący zebrali się przed Bundesratem z czerwonymi parasolkami i sloganami takimi jak: „dajcie nam pracować” czy „otwórzcie burdele!”.
Federalne Stowarzyszenie Usług Erotycznych i Seksualnych twierdzi, że restrykcje są niesprawiedliwe w stosunku do działalności innych usługodawców.
– Fryzjerzy, masażyści, salony piękności, studia fitness, salony tatuażu, restauracje i hotele – wszystko ma pozwolenie na to, by się otworzyć. Pracownicy seksualni zostali zapomniani przez rząd – twierdzą protestujący.
Jest to kolejny protest przeciwko niesprawiedliwym i niekonsekwentnym restrykcjom na świecie. Niedawno podobny odbył się w Teksasie pod nazwą „Bar Lives Matter”.








