Cudowny czas na miłość

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Niedawno moja serdeczna przyjaciółka, która poza byciem cudownym i mądrym człowiekiem jest również wykwalifikowanym psychologiem i terapeutą, opowiedziała mi historię zasłyszaną od znajomego, młodego mężczyzny, starającego się o względy upragnionej niewiasty. Historia mrożąca krew w żyłach i wprawiająca w stan osłupienia każdego, kto był przedmiotem zalotów lub sam próbował uwodzić, chociaż po dłuższym zastanowieniu się zaczynam myśleć, że to głównie pokoleniu 40+ podobny sposób prowadzenia relacji może się wydać niedorzeczny.

Otóż wspomniany kawaler w sposób w pełni kontrolowany prowadził korespondencję za pomocą jednego z wielu dostępnych komunikatorów ze swą wymarzoną drugą połówką
to be. Korespondencję zdawkową i powsciągliwą, by nie robudzić zbyt wielkich oczekiwań,
a zarazem nie obnażyć swojego wielkiego zafascynowania nowopoznaną panną przed nią samą. Korespondencję, a nie rozmowy telefoniczne, bo budowanie więzi zbyt głębokiej, przyzwyczajanie kogoś do siebie i to za wcześnie nie byłoby wskazane.

Serdeczna ma przyjaciółka subtelnie nawigując rozmową próbowała zrozumieć zamysł spragnionego ( jak się okazało) miłości i poważnej relacji młodzieńca i jego sposób wykorzystania reguły niedostępności, kiedy z premedytacją decydował się nie odpowiadać na wiadomości adorowanej kobiety i to przez kilka dni…..

Miejsce na spontaniczność, otwartość i szczerość w kontakcie z drugim człowiekiem wypełniła wyrachowana, prowadzona czasem subtelnie, a czasem mniej, gra pozorów. Smutna to historia, bo i on samotny i ona sama, a szarada, w którą się uwikłali nie pozwoliła im tak naprawdę tej samotni opuścić. Niewidzialny  podświadomy opór w drodze do bliskości konsumuje aktualnie rzeszę singli. Warto się przyjrzeć powodom przez które tak,
a nie inaczej nawiązujemy kontakty, po co wikłamy się w niekończące się on-linowe rozgrywki, wbrew naturalnym potrzebom serca. To zostawię Państwu do rozważenia,  bo ja tu mam felieton popełnić a nie powieść 😉

 
Reklama
 
Reklama

Pozwolę sobie jednak  z dala od wiedzy psychologicznej, na dobrą radę od kobiety życiem doświadczonej, która słucha niezliczonych historii ludzi i pomaga im znaleźć swoje bratnie dusze. Rozmawiajmy, patrzmy sobie w oczy, nie bójmy się tego, co czujemy, nie rozgrywajmy relacji, bądźmy autentyczni, szanujmy się, mówmy prawdę. Potraktujmy telefon, jako narzędzie pomocne w umówieniu spotkania, ale nie w poznawaniu drugiego człowieka. Podnieśmy wzrok znad ekranu, szczególnie kiedy siedzimy w kawiarni, parku, czy w przedziale pociągu – dajmy się zauważyć i dostrzeżmy ten prawdziwy świat.
Uśmiechajmy się do siebie, do siebie samych też. Jeżeli strefa komfortu jest utkana z lęku to najwyższy czas ją opuścić!  Jest lipiec, lato, cudowny czas na miłość.

Reklama