Wczoraj – cokolwiek dalej

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Po raz pierwszy przetłumaczony na język polski zbiór opowiadań „Na obcej ziemi” z 1925 r. czyta się dziś jak wyśmienitą, alegoryczną prozę współczesną.

Rodzeństwa było troje: laureat Literackiej Nagrody Nobla Isaac Bashevis Singer, Izrael Joszua Singer i Ester Singer. Z tej trójki z przyczyn oczywistych najbardziej znany był laureat. Dzięki pracy tłumaczy i redaktorów Wydawnictwa Fame Art możemy przekonać się na własne oczy o niezwykłych talentach literackich brata i siostry noblisty. Proszę się przygotować na wielkie zaskoczenie i niezapomnianą literacką ucztę.Trudno mi mówić w imieniu innych czytelników, ale póki co – nikt nie wsadza do więzienia za zachwyty. Więc podtrzymuję: takiego formatu literatury teraz szukam, takiego łaknę. Tak trudno się nią nasycić, że w trakcie lektury samą siebie oszukiwałam: cofałam się do początku, wmawiałam sobie, że czegoś nie zrozumiałam, coś w narracji pominęłam, czegoś nie scaliłam. W rezultacie książkę przeczytałam już jakieś trzy razy. A to wszystko dlatego, że tej narracji ciągle jest mało. To bez wątpienia również zasługa wyśmienitego tłumaczenia i czujnej redakcji, dzięki którym opowiadania płyną, świat przedstawiony wsysa nas w całości.

Izrael Joszua był starszym bratem Izaaka, urodził się w Biłgoraju, a zmarł w Nowym Jorku. Był pisarzem, dramaturgiem i dziennikarzem tworzącym w jidysz. Jako debiutancka powieść “Josie Kałb” ukazała się w 1934 r. Po raz pierwszy przetłumaczony na język polski zbiór opowiadań „Na obcej ziemi” ukazał się w jidysz w 1925 r., ale tłumaczenia doczekaliśmy się dopiero w 2020.

Już otwierające zbiór opowiadanie “Stare Miasto” powinno wymagającego czytelnika delikatnie wgnieść w fotel. Fabian Rajces to duchowy bliźniak Doriana Graya – jego życie przepełnione jest pozą i pozornym dążeniem do estetyzacji. Wygłasza wśród swoich klientów płomienne przemowy o tym, że najtrudniejszą formą jest brak formy, a także, że “najtrudniejsza do skopiowania jest nieudolność”. Fabian to ekscentryczny antykwariusz o osobliwym sposobie bycia: jest mistrzem oszustw i szwindli, pod nosem mężów wyczynia cuda z ich żonami, manipuluje duchownymi, a swoje domowe bestiarium nieustannie na siebie szczuje. Znęca się nad pudlem i kotem Baltazarem (spoiler: na szczęście dostanie za swoje), a pogardliwe traktowanie swoich podopiecznych to tylko namiastka tego, jak okrutnie potrafi potraktować swoich pracowników i klientów. Ulice miasta, którymi się przechadza, nie mają nic wspólnego z bajkowymi uliczkami ze świata, który już minął. Tu dowód: “Wąskie gotyckie okna kamienic wciąż jeszcze drzemią po burzliwej, grzesznej “nocnej wachcie”, wystawiając na widok rozwieszone, zarośnięte brudem prześcieradła i różowe halki. Na krzywym balkonie, który od dołu podtrzymują głowy nagich, kruszących się kariatyd, powiewa para rozwieszonych pantalonów z nogawkami pęczniejącymi od podmuchów wiatru. Na całym rozległym rynku wszystko nurza się w słońcu, drży, porusza się i kotłuje. Zarżnięte świnie wznoszą do nieba swe gołe tyłki”. Pyszne, prawda? Bo Izrael Joszua Singer to także w warstwie obrazowania wyśmienity filmowiec i twórca niezapomnianych kadrów. “Na obcej ziemi” to potężny popis erudycji, wszechstronności i inteligencji twórczej. Każdy temat, który eksploruje Izrael, nabywa świeżości spojrzenia i nieoczywistości ujęcia. Każda warstwa społeczna jest dla niego interesująca i przygląda się jej wytrawnym reporterskim okiem – z zaciekawieniem, szacunkiem, ale i bez litości. Są tu szynkarze, erudyci, nauczyciele, lekarze, rosyjscy chłopi, niesforne dzieci z chederu, pracownicy szynku i żydowscy kupcy. Portrety psychologiczne Izrael potrafi odmalować szybką, sprawną, cienką kreską i wypełnić je lokalnym kolorytem.

Jeśli na słowo “cheder” wzdrygają się Państwo, zastrzegam: tak, Izrael Joszua Singer był bratem tegoż i, rzecz jasna, również Żydem, ale nie zaznamy w jego zbiorze ani krzty moralizatorstwa, z którym kojarzone są judaika. Za to Izrael jest wyśmienitym ironistą, potrafi spojrzeć na problem z zaskakującej perspektywy, ukazując niezmienną naturę ludzką. Autor zaskoczy nas także nieskończenie uniwersalnym przekazem i celnością spostrzeżeń.

Opowiadanie “Krew” z tego zbioru urasta do rangi międzypokoleniowej opowieści o źródłach zła, nienawiści i rodzinnych niesnasek na polu, hmm, ideologicznym. Udowadnia na przykładzie jednej historii rodzinnej, że źle pojmowane praktyki religijne szczególnie w połączeniu z jeszcze gorzej pojmowanymi praktykami pedagogicznymi mogą poskutkować ofiarami w ludziach. Odwieczny konflikt ojciec-syn odmalowuje Izrael wyśmienicie. Nie zdradzę więcej, proszę się dać zaskoczyć. Ostatnie opowiadanie ze zbioru pt. “Luk” czytałam trochę wbrew sobie. Jego bohaterem jest oddany swojemu panu (generałowi) potężny wilczur Luk. Na początku rewolucji traci ogon i z powodu tej sceny bolała mnie cała skóra. Nie, to nie jest (tylko) opowieść o cierpieniu psa. To alegoria zdziczenia, któremu ulegają ludzie pod wpływem rewolucji. Narracja z perspektywy zwierzęcej doskonale oddaje stan mentalnego rejwachu, który przeciętny człowiek, niebędący ministrem wojny albo polityka, odczuwa, kiedy nastaje czas świata na opak. Nie doświadczymy w tych opowiadaniach lukru, sztucznej subtelności. W większości to opowieści przepełnione naturalizmem, drastyczne – bo bez ozdobników opowiadają o przemocy, przybierającej różne formy. Jeśli spojrzeć na ten zbiór z perspektywy współczesnych wydarzeń na arenie politycznej i społecznej – w zasadzie nie ma dziś pilniejszej lektury, żeby pojąć mechanizm transferu upokorzenia.

Styl przywodzi na myśl najwybitniejsze nazwiska twórców literatury realistycznej: Flauberta, wielkich XIX próz rosyjskich, Izaaka Babla, podobno Gorkiego. Mnogość perspektyw narracyjnych, oryginalność ujęcia, prostota stylu, porażająca uniwersalność – to główne walory zbioru opowiadań Izraela Joszuy Singera. Czy to niewystarczające synonimy wybitnej literatury?
Odważyłabym się nawet powiedzieć, że to pisanie daleko lepsze od twórczości jego słynnego brata. Żeby się już Państwu do reszty nie narazić, powiem tylko, że zupełnie inne i takie wolę. Bracia Singerowie mieli również piszącą siostrę Ester, której opowiadania wydało to samo wydawnictwo jakiś czas temu, a ja haniebnie je przeoczyłam. Niezwłocznie muszę nadrobić. A Państwu polecam również dostępne w języku polskim powieści Izraela Singera: debiutancką „Josie Kałb” czy dwutomową powieść „Bracia Aszkenazy”.

Jeszcze słowo o estetyce. Chwała Wydawnictwu Fame Art z Lublina, bo dziś już się tak książek w zasadzie nie wydaje. Twarda oprawa z tłoczeniami i eleganckim złoceniem nie pozostawia wątpliwości: nad tą książką się pracowało, a nie się ją wyprodukowało. Do tego jest szyta, złożona pismem Gentium Plus autorstwa Victora Gaultney’a, a wydrukowano ją na stugramowym papierze Alto. Delikane tłoczenia na okładce zapowiadają dostęp do tajemnicy. Zaszczyt tę książkę czytać i mieć ją na swojej półce.

 

Izrael Joszua Singer, „Na obcej ziemi”, przeł. z jidysz Krzysztof Modelski, Wydawnictwo Fame Art, Niemce 2020.

Reklama