5 ARGUMENTÓW PRZECIWKO IDEOLOGII LGBT+

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ogromną nadzieję pokładam w tym ostatnim, desperackim rzucie prezydenta po pozyskanie elektoratu Konfederacji w drugiej turze. Mam nadzieję, spadnie mu trochę poparcia już w pierwszej ze względu na tę światową biegunkę, jaką wywołał włączając się w dyskusję, że „LGBT to nie ludzie”.

Zgadzam się, że to co zostało przytoczone przez te fabryki fake newsów, jak Agencja Reutersa albo tę farmę, najpewniej putinowskich trolli z New York Timesa, zostało wyrwane z kontekstu. Ale z drugiej strony nie znajduję kontekstu, w którym to stwierdzenie wypada jakoś specjalnie zajebiście i z tej okazji zebrałem dla Was moich 5 ulubionych argumentów przeciwko „ideologii LGBT”!

Nr.5- „Zgodnie [z ideologią LGBT] należy pokazywać publicznie swoje genitalia”

Na miejscu piątym mojego zestawienia jest europoseł i rzecznik sztabu A. Dudy – Adam Bielan, który próbował gasić pożar po wspomnianej przeze mnie wypowiedzi prezydenta i w efekcie chyba jeszcze bardziej nadwyrężył szpagat w jakim prezydent Andrzej raczył był utknąć.

Jest to dla mnie o tyle pocieszny argument, bo zauważyłem, że chyba widok gołego siurka na ulicy działa bardziej angażująco na środowiska prawicowe niż porównanie „ideologii LGBT” do abstrakcyjnego neobolszewizmu.

Nie jestem tylko w stanie stwierdzić, czy pan rzecznik bardziej się boi widoku cudzego prącia, czy obawa tkwi w tym, że jak ideolodzy LGBT dojdą do władzy, to on też będzie się musiał tak ubierać, jak na paradach równości w Berlinie.

Nr.4- Ideologia LGBT rozbije polskie rodziny.

Nie gorzała, nie zdrada małżeńska, czy niezgodność charakterów. Nie, to Tęczowe Komando!

Ja nie mam żony. Ale jakbym miał, to nie wiem czy teraz bałbym się bardziej o to, że zostawię ją i nasze wyimaginowane dziecko dla jakiegoś homoseksualisty, czy że po kilku miesiącach bez pracy, nie zdążymy znaleźć nowej, zanim nas znowu nie zamkną, bo liczba zakażeń jest większa teraz, niż kiedy ta izolacja została zarządzona.

Nr.3- Geje bendom adoptować dzieci!

Ten argument jest przywoływany zawsze wtedy, kiedy ktoś chce pokazać, że tolerancja też ma swoje granice. Nawet ci, którzy są „za gejami”, bardzo często tutaj mówią, że nie są do takiej adopcji przekonani.

Co prawda wielu z tych ludzi nie boi się o to, że dziecko będzie źle wychowane, tylko, że kiedyś, w końcu pójdzie do szkoły pełnej zjebów wychowywanych przez ludzi, którzy powtarzają, że jak geje adoptują dzieci, to po to, żeby je gwałcić.

Nr.2- Retoryczne pytanie dr. Patryka Jakiego – „Skoro ideologia LGBT nie istnieje, to czego uczą na całym świecie katedry gender?”

Przede wszystkim pewnie tego, jak zdobyć kontrolę nad światem, Móżdżku.

Ale poza tym gender studies zajmują się płcią kulturową, czyli w skrócie badaniem tego, jaką rolę pełniła męskość i kobiecość od zarania ludzkości i dlaczego właśnie taką.

Równie dobrze ja mógłbym zapytać pana doktora, czego u nas uczą tych specjalistów w dziedzinie lotnictwa wojskowego – jak napisać doktorat ze służby więziennej?

Nr.1- Nie wszyscy geje tego chcą!

W znaczeniu, że nie wszyscy geje popierają tzw. „agendę homoseksualną”.

To zdecydowanie mój numer jeden, ponieważ skupia w sobie aż dwa moje ulubione zagadnienia związane z „ideologią LGBT”.

Po pierwsze – „agenda homoseksualna”. To pojęcie stworzone przez skrajną chrześcijańską prawicę w Stanach Zjednoczonych. Jest to teoria spiskowa, która dostrzega zorganizowane działania środowisk homoseksualnych, mające na celu chyba jakąś światową dominację.

Na dowód istnienia takiej agendy, prawicowi fundamentaliści pokazują strategię PR-ową stworzoną dla środowisk LGBT pod koniec lat 80-tych przez dwóch aktywistów Marshalla Kirka i Huntera Madsena.

To tajny plan, który ma wszystkim przewrócić w głowach i pokazać, że geje są spoko. Jest na tyle skomplikowany, że można go streścić w aż 6 punktach i na tyle tajny, że można go przeczytać na Wikipedii.

Po drugie, argument numer jeden na mojej liście zawiera drugie dno. I pod tym dnem kryje się jedna z największych tajemnic wszystkich homofobów – ten jeden, mityczny homoseksualny znajomy, przyjaźń z którym usprawiedliwia wszystkie homofobiczne zachowania.

Co ciekawe, to zawsze jest znajomy mężczyzna. Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby jakiś urzędnik państwowy, czasem nawet najwyższego szczebla lub inny polityk, który powiedział coś uznawanego za przejaw homofobii, przywoływał jedną swoją znajomą lesbijkę, która odważnie nie zgadza się ze zdaniem reszty homoseksualnego środowiska.

Na pewno o nim słyszeliście. Ten znajomy mężczyzna w nigdy bliżej nieokreślonym wieku, który się nie afiszuje, a jak już porusza temat orientacji seksualnej, to mówi o homosiach, i tak się krzywi z niesmakiem, jak dziecko, które po raz pierwszy w życiu próbuje czegoś kwaśnego.

Boże, jak ja bym chciał go kiedyś poznać!

Chyba, że to Krzysztof Bosak…

Dlaczego?

Bo on już jest zajęty. Jego żona jest prawniczką Ordo Iuris, a to podobno opłacani przez Kreml fundamentaliści.

Ale jeśli to nie p. Krzysztof, to chciałbym tego yeti homoseksualizmu zapytać – JAK WY SIĘ POZNALIŚCIE?!

Serio chciałbym wiedzieć! Trzaskowskiego pytają o dżem, który kupuje, a nie można spytać w jakiej sytuacji Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki czy inny Janusz Korwin-Mikke poznali tego tajemniczego homo-ziomka?!

Skąd wiedzieli, że to gej, skoro tak dba o swoją strefę prywatności?! Jak wyglądał TEN coming out?

Czy to było na nartach?

To było na nartach, prawda…?

Reklama