#NOLAJFMATTERS

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Pan Mateusz zorganizował w zeszłym tygodniu votum zaufania w sejmie i ku własnemu zaskoczeniu, przy sejmowej większości, jaką ma tam jego własna partia, jakimś cudem zdołał je wygrać. Mam nadzieję, że doda mu to więcej pewności siebie i energii do dalszych działań.

Ja muszę się przyznać, że też sobie złożyłem takie votum zaufania, z tą jednak różnicą, że ja je zdecydowanie przegrałem i właśnie tą porażką chciałem się dzisiaj z Wami podzielić.

Parazyty. Solitery. Wysoka Inbo.

Jestem głęboko poruszony tragedią, jaka się stała u naszych, chyba już jedynych przyjaciół, Stanów Zjednoczonych. Mianowice w Waszyngtonie ktoś pomalował brzydko pomnik Tadeusza Kościuszki.

Ja rozumiem rozpierdalanie miasta po wygranych meczach, po przegranych meczach, po marszach patriotów (i to też tylko niewielka część rozrabiała, reszta to heteroseksualne rodziny z dziećmi i swastykami), no ale żeby teraz, tak nieelegancko?

Najlepiej ujęła to chyba elunia (pisownia oryg. – przyp. aut. ) w komentarzach pod artykułem WP na ten temat śmierci George’a Floyda, z 6 czerwca br., mówiąc (pisownia oryg. – przyp. aut.):

„Szkoda czlowieka bo KAZDE zycie sie liczy ale robic z bandyty swietego ?”

No szkoda w chuj, ale co on Barabaszem był? Żołnierzem wyklętym, czy innym papieżem kryjącym pedofilów?

Bo co można powiedzieć o George’u Floydzie?

Otóż zauważyłem, że można m.in. powiedzieć, że był aktorem porno, wystawionym przez Sorosa i Billa Gates’a, gdy im się coś nie wyszło z tą pandemią, że był nafaszerowany substancjami, a jak nie teraz, to kiedyś, i że ogólniebył narkomanem,  co siedział po więzieniach.

Ja natomiast mogę śmiało o sobie powiedzieć, że jestem białym, heteroseksualnym mężczyzną, Polakiem, katolikiem, najpewniej o poglądach konserwatywno-wolnościowych. I mogę nawet dodać, że jestem bardzo dumny z tych wszystkich moich osiągnięć.

Jestem też gotowy przyznać, że nie mam pewności, czy stać mnie jeszcze na więcej, ale czy w takim razie my life don’t matter?

Aby poznać odpowiedź na to pytanie, rozłożyłem się na czynniki pierwsze:

  1. Przede wszystkim jestem biały. Nie mówię, że jest to zaskoczenie, bo moi rodzice też byli biali, a wcześniej cała czwórka moich dziadków, ale jest to jedna z cech, która mnie na pewno określa i pokazuje jednak jakąś historyczną perspektywę.
  2. Jestem oczywiście heteroseksualny, w co nigdy nie zwątpiłem więcej niż raz, góra trzy razy i wierzę w pewien porządek rzeczy. Dzisiaj już wiem, że gejem to bym nie mógł być, chyba, że z młodym Johnnym Deppem, późnym Connerym albo obecnym Krzysztofem Bosakiem. I w tym ostatnim przypadku nachodzi mnie czasami taka dzika fantazja, że w trakcie naszego wspólnego spółkowania przygląda się nam całe Ordo Iuris, rzucając w nas z jakiegoś fundamentalnego powodu rublami. Nie wiem czemu.

Ale tak poza tym, to jak myślę tylko o jakimś homoseksualizmie, to mi się do razu seks z kozą kojarzy, albo z dziećmi, no albo z tym Krzysztofem Bosakiem.

  1. Mogę też dumnie przyznać, że jestem mężczyzną, gdyż tak się złożyło, że mam siusiaka i chromosom X i Y i zwłaszcza na ten drugi zupełnie nic nie musiałem robić.
  2. Jestem również katolikiem, bo jak się nie podoba, to wypierdalaj pejsie!
  3. I jestem Polakiem, a to niesie ze sobą pewien ciężar dziejowej odpowiedzialności, o którym nikt tak pięknie nie mówi, jak Jan Pieprzak [literówka przypadkowa – przyp. aut.] – ur. 26 kwietnia 1937 r. Spóźnione i zupełnie nieszczere, panie Janku – wszystkiego dobrego.

Ten polski Richard Pryor wystąpił ostatnio w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. Wykorzystał tę okazję m.in. do próby zamachu na polski hip-hop w postaci suportu Wujka Samo Zło i do wspomnień o swoich kolegach z podwórka – Powstańcach Warszawskich. Bardzo chwalił przy tej okazji ich poświęcenie dla ojczyzny:

„Przez całą okupację hitlerowską marzyli o tym, że będą chcieli się bić! To był ich sens! Wierzyli, że warto umierać dla spraw, dla których warto żyć. A taką sprawą dla nich była Polska.”

Dziwny ten kabaret – pomyślałem. Ale byłem pod ogromnym wrażeniem ile rzeczy zapamiętał, bo w 1944 miał 7 lat.

I przyszło mi też do głowy, że dobrze, że ci Powstańcy nie mazali niczego po murach i pomnikach, bo to by mogło zatrzeć ich ogólnie przecież dobre wrażenie.

Podsumowując, jestem smutną, wiecznie rozczarowaną, niezadowoloną z niczego, roszczeniową niedojdą, której jedynym osiągnięciem jest pigment skóry.

I jeśli kiedykolwiek uda mi się powtórzyć ten karkołomny wyczyn i przekazać swoje geny dalej, a najprawdopodobniej będzie to po pijaku, wtedy zgłoszę się bez wstydu po moje zasłużone 500 PLN. Oczywiście, jak nie usuniemy gówniaka zagranicą, albo nie zamkniemy go z małżonką w beczce zaraz po porodzie.

Jestem chyba podręcznikowym przykładem nolajfa bez perspektyw i jakichś specjalnych kwalifikacji i z tego powodu żądam od Państwa, żeby utrzymywało mnie i moją niezdolną do samodzielnej egzystencji, patologiczną, podstawową komórkę społeczną, przeważnie związaną świętym węzłem w parafii, w której nikt nigdy nie słyszał o pedofilii, a już na pewno nic na ten temat nie powie, Ubecka Hołoto.

I jako taki, z pokorą staję więc przed Wami i z mojej zasadniczo heteroseksualnej, katolickiej i podkreślę to jeszcze raz – białej – piersi, na której zauważyłem pierwsze siwe włoski, dumnie krzyczę, że chyba jednak:

 

#NOLAJFMATTERS

 

Głęboko rozczarowany, ale zawsze Wam oddany

P.

Reklama