Maciej Musiałowski: Figura serpentinata

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Cześć Maciek.

Cześć.

Ja jestem Kuba, jeszcze nie widziałem twojego serialu, ale słyszałem, że jest bardzo fajny i masz dziwny romans z kobietą starszą od siebie.

Tak, to prawda.

Fajnie było?

Fajnie.

Spełnienie marzeń.

Pytasz o romans czy o serial?

Może po kolei.

Spektakl w Och Teatrze, serial w TVNie, romans… it’s private.

Reklama

Jest to dość nietypowy serial jak na polską widownię, nie uważasz?

Absolutnie, myślę, że nietypowy ale potrzebny. Z perspektywy mojej postaci ten serial jest bardziej o relacji między ojcem a synem niż między kobietą a mężczyzną. Pierwsze skrzypce gra raczej brak kontaktu, brak dialogu i brak więzi z ojcem.

Mówisz o braku komunikacji, a jaki jest powód tego braku?

Głównym powodem rozłamu tej relacji jest śmierć matki, którą mój bohater obarcza ojca, ale też charakter tego ojca jest bardzo ciężki. Jest apodyktyczny, wsobny. Jedną z moich inspiracji w budowaniu tej postaci była scena z serialu The Crown, gdzie Małgorzata mówi do Królowej Elżbiety: Przy twojej doskonałości, przy twoim blasku, ja zawsze będę tą drugą, tą w cieniu. Myślę, że podobny dramat przeżywa mój bohater, potem dorastanie w cieniu tego ojca, który jest tak praworządny i tak dobry, taki we wszystkim perfekcyjny powoduje, że ten chłopak nie umie znaleźć przestrzeni dla siebie w tym domu, zwłaszcza, że ojciec o którym opowiadamy w serialu, praktycznie w ogóle z nim nie rozmawia.

 
Reklama

Czyli tak naprawdę sytuacja była zła, a śmierć matki, czyli trauma była takim katalizatorem, żeby to wszystko wypłynęło do góry?

Od śmierci matki bardziej to wszystko się rozpoczęło, z tym ojcem było tak, że nie było jakichś wielkich kłótni, nie było wielkiej miłości, tak mi się wydaje, ale ta śmierć matki spowodowała totalny rozłam i zawalenie się świata tego młodego chłopaka oraz ogromny żal. To ta relacja będzie stanowiła oś naszego projektu.

W ogóle w społeczeństwie ta relacja ojciec – syn jest strasznie toksyczna i jednocześnie wyjątkowo mało adresowana, takie mam wrażenie.

Tak. To ważne, że opowiedzieliśmy o tym, bo tego dotyczy ten serial, nie tylko pod względem komunikacji ojciec – syn, ale też w kontekście naszego kraju, w którym mamy bardzo słaby poziom komunikacji, rozmawiania i prowadzenia dialogu. Myślę, że dialog w naszym kraju polega bardzo często na agresywnej retoryce opartej na przekrzykiwaniu swojej racji. Warto przypominać sobie, różnymi sposobami, że bez względu na emocje istnieje druga droga. Droga oparta na rozmowie, w której dwie osoby się szanują.

Reklama

Czy masz wrażenie, że ten konflikt między ojcem a synem jest również w pewien sposób połączony z kryzysem męskości? Czyli takimi stereotypami, że mężczyzna nie może płakać, nie może pokazywać emocji, dlatego mężczyźni tak oddalają się od siebie.

Nie myślałem w ogóle o tym w ten sposób, tam było tyle dramatów do udźwignięcia i tyle tych ciężkich sytuacji, że akurat tego koloru nie dawałem do tego serialu. Nie wiem czy nazwałbym to o czym mówisz, kryzysem męskości. Męskość przechodzi wielką reformację, to prawda, ale myślę, że jest to dobra zmiana, potrzebna w naszych czasach i w ogóle potrzebna mężczyznom. Zwłaszcza w naszym kraju. Podróżując po świecie, zauważam, że trochę się odpuszcza już mężczyznom, a tutaj wciąż mamy jakąś manię nazywania jaki jest ten prawdziwy mężczyzna. Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy mężczyzna. Po prostu jest mężczyzna. Nie ma też czegoś takiego jak prawdziwa kobieta, tylko jest kobieta i charaktery definiują jakimi oni są przedstawicielami płci, a nie to jak się ubiera albo co można, jak jest kodeks zachowań. Trzeba dawać przestrzeń do bycia sobą wszystkim i akceptować to kim kto jest.

 
Reklama

To prawda, choć, np. u nas, się to nazywa tym złym genderyzmem, ale właśnie ta ideologia zajmuje się tym, aby oddzielić te maski, które nakładamy na siebie, czyli płeć biologiczną i płeć kulturową. Zdaje się, że właśnie ciężko jest taką esencjonalność człowieka znaleźć, bo masz tyle tych masek, np. maska mężczyzny, maska katolika, maska aktora, itd. Jak myślisz, jak można dojść do tej esencji, żeby uznać, że to jest ta prawdziwa?

Myślę, że jest to temat rzeka. ale jeżeli chodzi o to jak wprowadzić zmiany to potrzebujemy reformacji naprawdę na wielu, wielu płaszczyznach jako naród. Sądzę, że zacząć powinniśmy od edukacji młodych ludzi. Nie jestem szczególnym zwolennikiem ogólnokształcenia. Wychowywania młodych pokoleń w tym samym tonie i wszystkie w ten sam sposób. Myślę, że świetnym przykładem, z którego moglibyśmy się uczyć jest takie demokratyczne nauczanie i nauczanie bardziej w amerykańskim modelu, gdzie dostrzega się potencjał w jednostce i pcha się ją w tę stronę, żeby ona miała chociaż ten punkt zaczepienia.Miała coś, w czym jest dobra. Odpowiedzi na Twoje pytanie padają z wielu stron. Są głosem wielu mądrych ludzi w tym wielkim stadzie osobników homo sapiens. Szukający słuchający odnajdują ich nauki. Jakby nie patrzeć, jesteśmy ssakami i chyba po prostu powinniśmy trochę zejść z tonu i spuścić z siebie powietrze, przyznać się sami przed sobą, że jesteśmy po prostu ssakami na planecie Ziemia, bez względu na wiarę, bez względu na to, czy ktoś wierzy w istnienie duszy czy nie. Musimy przestać wierzyć, że jesteśmy kimś więcej niż jesteśmy i po prostu zacząć się zgłębiać i uczyć się sami siebie.

Może teraz zejdziemy na chwilę z wysokiego tonu, bardziej do twojego prywatnego. W jaki sposób Ty postrzegasz aktorstwo?

Aktorstwo jest dla mnie przede wszystkim przestrzenią do rozwoju, do studiowania człowieka Można powiedzieć że fascynuję się naszym gatunkiem, lubię obserwować psychologicznie, filozoficznie decyzje ludzi. Aktorstwo wzbudza we empatię, na współodczuwanie, wyrozumiałe traktowanie różnych ludzi. Bez względu na to czygram mordercę, czy gram chłopaka, który wchodzi w romans z dziewczyną swojego ojca. Z perspektywy aktora wszystko co ludzkie jest do wytłumaczenia i zrozumienia. Taki rodzaj narracji  daje mi przestrzeń w głowie na próby rozumienia społeczeństwa i podejście do niego w sposób nieoceniający.

 
Reklama

O Freudzie mówiono, że jest jednym z tych mistrzów podejrzeń, zainteresowanym podglądaniem pod skórę emocjonalną i patrzeniem jak tam jest, z czego to wynika.

Ja mam taki mesjanistyczny ton, wybacz. Dużo myślę społecznie i w jakiś pokrętny sposób dostrzegam w aktorstwie potencjał do tłumaczenia i inspirowania ludzi w sprawach dotyczących skomplikowanych sytuacji życiowych . Zobaczymy jak widzowie przyjmą rolę Piotrka. Staram się, żeby wszystkie postaci które buduję, były gdzieś blisko widza, żeby widz współodczuwał z nimi, żeby  przyklejały się do tych ekranów i pukając zza nich i mówiły: Wszystko jest ok, można sobie z tym radzić.

Reklama

A jak oceniłeś poprzez swoją wrażliwość tę historię serialową? Jak to na ciebie oddziaływało?

Wiesz co, jest to ewidentnie ogromny dramat i bardzo zawiła sytuacja, ja to nazywałem cały czas figura serpentinata.

Będziemy się uczyć komunikować.

Tak.

Dzięki bardzo za rozmowę.

Dzięki.

 

fot.: Michał Buddabar

Reklama

 
Reklama