Idea chłopaków z podwórka

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Gdybyście mieli w kilku zdaniach zaprosić do swojego świata, to jak byście siebie opisali?

Oskar Podolski: One man army!

Robert Rączka (Seikon): Tak, wielozadaniowość. Wszystko chyba jesteśmy w stanie zrobić, w każdym aspekcie.

Oskar Podolski: Oprócz tego otaczamy się ludźmi, którzy są super kompetentni. Ludzie to moc!

Dawid Napierała: Dobrze jest mieć przy sobie super ludzi o super predyspozycjach.

eurosytyl_1-min

Jest wspólny mianownik łączący waszą trójkę. Porozmawiajmy o waszej współpracy przy pewnym projekcie związanym z architekturą. Sceduję na was zadanie opowiedzenia o nim.

D.N.: Jako agencja bardzo długo obsługujemy firmę EURO STYL S.A. Podobne zadania spadają na nas co jakiś czas, musimy się z nimi mierzyć. W tym przypadku trafiło do nas osiedle IDEA, które w założeniu ma być okraszone twórczością różnych artystów. Musieliśmy to zmienić w komunikacji osiedla, które już jakiś czas jest na rynku. Nadać świeżości jego postrzeganiu, przydać mu trochę bardziej wysublimowanego i ekskluzywnego charakteru. Nie po to, by coś sztucznie pompować, lecz by podkreślić pewne unikalne cechy tego osiedla. Stało się ono bardzo ciekawe przez kontekst sztuki, którą wprowadziliśmy w branżę deweloperską, a ta jest w zasadzie dość nudnym zagadnieniem w ogólnym postrzeganiu. To nie tylko „bloki do mieszkania”. W tym przypadku to w y j ą t k o w e bloki do mieszkania, bo mają swoją dodatkową wartość.

Reklama

O.P.: My z Robertem jesteśmy odpowiedzialni za wizualną stronę osiedla IDEA – za wszystkie elementy, które zaistniały w środku i na zewnątrz czterech najnowszych budynków. Dawid odpowiada za ujęcie tego pod kątem marketingowym. Poprosił mnie o pomoc i wspólnie zrobiliśmy promocję. Takie były okoliczności naszej współpracy.

Mariaż sztuki i codzienności to szczytna idea, prawda? Czy zupełnie nie o to chodzi?

R.R.: Realizacja tego typu projektów to dla mnie coś naturalnego, nie doszukuję się w tym czegoś niesamowitego – tak powinno być. Niemcy czy Francuzi tworzą takie realizacje, tam się to po prostu dzieje. To, że EURO STYL robi krok w tę stronę, jest bardzo dobrym znakiem tego, że i architekci, i ludzie są zainteresowani sztuką. Czuję, że cały czas jeszcze kulejemy, że byłoby fajnie krzewić wśród ludzi potrzebę zainteresowania sztuką. Edukacja artystyczna w szkołach podstawowych jest w Polsce na słabym poziomie. Szkoda, bo istnieje mnóstwo sztuki współczesnej i pięknej, której ludzie nie są w stanie przyjąć, odebrać. Niemniej, zmiany idą w dobrym kierunku, a cały projekt IDEI jest krokiem w stronę promowania sztuki i łączenia jej z ludźmi.

eurosytyl_2-min

D.N.: Braliśmy udział we wcześniejszych pracach marketingowych przy osiedlu IDEA i widzieliśmy, jak to ewoluuje. EURO STYL rozpoczął od artystów szerzej kojarzonych. Dla nas to był sygnał, że firma chce pójść w stronę nowoczesnego ujmowania sztuki. A zatem, szukając pomysłu na zakomunikowanie tego wszystkiego, doszliśmy do wniosku, że nie powinniśmy robić reklamy osiedla, tylko wyrazić się artystycznie, a w tym wizualnym komunikacie totalnie się uwolnić. Bardzo się cieszę, że deweloper zdecydował się na tak, bądź co bądź, odważny ruch. Wydaje mi się, że to, co z tego wyszło, jest dość odważne jak na specyfikę branży deweloperskiej. A nam chyba udało się nie zalewać oczu widza tęczą, tylko po prostu mocno się wyrazić. I ludzie zareagowali na to w taki sposób, w jaki się spodziewałem.

Stworzyliście pewien… klip. Opowiedzcie o tym.

D.N.: Dostaliśmy wytyczne, na przykład odnośnie wieku ludzi potencjalnie zainteresowanych zakupem mieszkania na tym osiedlu. To jest mniej więcej grupa 35-40-latków. Uznałem, że skoro to ludzie w podobnym wieku do mnie, to są też wychowani tak jak ja. To nie 60-letni panowie i panie, którzy byliby być może trochę przerażeni tego typu formą, ale osoby, które, podobnie jak my, dorastały w świecie swoich podwórek. Graffiti i rap – to wszystko kwitło na ich oczach. Nawet jeżeli nie byli w tym nurcie i nie byli nim specjalnie zainteresowani, to jednak on istniał wokół nich. Jest to dla nich mniej lub bardziej naturalne otoczenie, reagują na taki styl w określony sposób. Liczy się też to, że osiedle IDEA mieści się w ciekawym miejscu Gdańska – ono też ma swoje DNA i bazuje na sztuce wywodzącej się z ulicy.

Jakich elementów użyliście w klipie? Jak uzasadniacie ich wykorzystanie?

D.N.: Dla mnie wyjściowym pomysłem było to, żeby nowocześnie przedstawić  sztukę w warunkach studyjnych. Pierwotnie miały to być martwe elementy, które reagowałyby na elementy organiczne typu: farba, woda itp. Gdy pracowaliśmy nad koncepcją, zdecydowanie stawialiśmy na stylistykę czarno-białą. Czuliśmy, że takie to powinno być. Nie znałem Oskara osobiście, ale kojarzyłem jego twórczość i uznałem, że nadawałby się do tego, by współpracować przy tworzeniu wizualnej strony klipu. Ale żeby nie uciec od aspektu sztuki wysokiej, pomyślałem, że świetnie byłoby wprowadzić tancerzy baletowych. Powstało specyficzne połączenie street artu z czymś z założenia klasycznym.

O.P.: Zestawiamy światy i ich piękno. Konfrontujemy piękno ludzkie z pięknem formy, taniec i klasykę zestawiamy z „brudem”, biel z czernią. A jak wyszło? Nie nam oceniać.

Wasz klip chyba też zmienia coś w sposobie „mówienia” o architekturze wystawionej na sprzedaż, w sposobie patrzenia na przedmiot transakcji zawieranej z deweloperem?

O.P.: Wszystko się zmienia i my jesteśmy dowodem na zmiany w sposobach realizacji tego typu projektów. Ogromne korporacje sięgają po takich ludzi jak my, a my – artyści – musimy wejść w pewną przestrzeń i zmienić ją na tyle, żeby była ona ciekawsza wizualnie. I aby była w zgodzie z nami. To wcale nie jest takie proste. Wchodzenie w architekturę w taki sposób, w jaki my wchodzimy, musi być super przemyślane. Nie dość, że ma być odpowiednie w wymiarze wizualnym, to powinno też przejść próbę czasu i funkcjonalności. Obraz, płaskorzeźba czy instalacja przestrzenna, które stworzymy, muszą znieść upływający czas. Dobrze się zestarzeć albo w ogóle się nie zestarzeć.

eurosytyl_3-min

Czas może dużo zabrać, ale może też coś dać.

O.P.: Otóż to. I jeszcze, z trzeciej strony, musi być to przyjazne dla oczu ludzi, którzy będą się tam na co dzień poruszać. A to nie jest takie proste zadanie. Mam trzy budynki do zaprojektowania wewnątrz osiedla i myślę o tym, że będzie tam chodziła pani z wózkiem i pan z rowerem i powinno to cieszyć ich oczy. Z drugiej strony, zaprojektowałem instalację przestrzenną, która będzie stała poza budynkiem. Według mnie najlepiej byłoby zrobić to w taki sposób, by ta instalacja służyła jako siedzisko oraz funkcjonowała w układzie urbanistycznym tego miejsca. To trochę szersze myślenie. Chyba wszyscy je mamy. Nie chodzi tylko o to, żeby wejść i „namalować coś ładnego”. To musi się znaleźć w dobrym miejscu, w dobrym świetle. Ma upiększyć, ale mieć też znaczenie funkcjonalne i jeszcze przetrwać próbę czasu, o której mówiłem.

Lepiej nie myśleć o takiej odpowiedzialności, gdy się przechodzi do działania?

WSZYSCY: Trzeba o tym myśleć!

O.P.: My się z tym budzimy i z tym zasypiamy! Nie chcę wypowiadać się za wszystkich, ale ja uwielbiam wyzwania. I gdy myślę, ile zmiennych muszę ze sobą zgrać, to tym bardziej chce mi się działać. Bardzo duża firma przychodzi do nas i daje absolutnie wolną rękę. Dano nam najszersze pole działania, jak tylko się da – my wymyślamy formy, materiały, miejsca, w których to wszystko ma być umiejscowione.

R.R.: Część naszej pracy przebiegała z udziałem architektów. Ludzie odpowiedzialni za projekt tego budynku mają przecież jakąś wizję, gdzie ta sztuka powinna być umieszczona.

O.P.: Osiedle IDEA jest zaprojektowane przez architektów z pracowni Degutis, która wraz pracownią RSA tworzy konsorcjum realizujące projekt. Jest trochę tak, że wchodzimy w ich przestrzeń.

Na zasadzie rewolucjonistów, buntowników, „bałaganiarzy” czy partnerów?

O.P.: Myślę, że partnerów. Z całą pewnością jesteśmy tak traktowani.

R.R.: Oni mają tyle samo radości z działania z nami, co my, gdy robimy tam nasze rzeczy.

O.P.: Jest to więc nakręcanie siebie z dwóch stron. Bardzo kreacyjna i inspirująca robota.

Życzę wam, aby w pojedynku z czasem była to wasza wielka wygrana. Bardzo dziękuję za rozmowę i spotkanie.

WSZYSCY: Dziękujemy.

 

tekst: Magdalena Juszczyk

Autor

Magdalena Juszczyk – dziennikarka radiowa i telewizyjna. Zaczynała w Radiu Jazz z serwisem kulturalnym „HeyNow na miasto”. Potem było Radio PiN, codzienny „Kalkulator kulturalny” i wywiady z osobowościami świata kultury. Radiowa Dwójka stała się na kilka lat miejscem jej cotygodniowych spotkań z twórcami w cyklu „W Dwójce raźniej”. Za emitowany w Telewizji Kino Polska „Program obowiązkowy” nominowana była w 2017 r. do nagród PISF-u. Ma maturę, magistra, kartę mikrofonową i prawo jazdy kategorii B. Lubi rowery z RFN-u, stylowe motocykle wraz z ich jeźdźcami, a do szybowca wsiada na jedno zawołanie.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama