Bez kontekstu

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Może kiedyś nauczymy się nie oceniać książki po okładce, a człowieka po jednym słowie, albo po gorszym dniu.

Robimy zdjęcia obcym ludziom, oczywiście tak by twarz nie była zbyt widoczna. Zdjęcie pokazuje na przykład człowieka, który stoi na środku chodnika. Komentarz osoby, która zdjęcie zrobiła jest następujący. „Jakiś idiota stoi na środku i blokuje wszystkim drogę, naprawdę świetna robota stary, brawo k* TY”

A później okazuje się, że dziadek tak nieporadnie stojący na chodniku zgubił się i nie wie, gdzie jest, przytłacza go tłum i nie jest, po prostu nie jest w stanie sam zrobić kroku w żadnym kierunku.

To jeden z delikatniejszych przykładów, które z powodu braku kontekstu, braku szerszej perspektywy sprawiają, że to my opisujący wychodzimy na nie do końca ciekawych ludzi.

Do tego dochodzi, „bo ktoś powiedział, że…” albo „skoro to ksiądz/lekarz/nauczyciel/dziennikarz, to na pewno…”, czyli całe stereotypowe myślenie plus brak kontekstu i mamy koktajl Mołotowa gotowy.

Twierdzimy, że człowiek, który kopie psa jest złym człowiekiem. Kiedy jednak dowiadujemy się, że pies miał wściekliznę, a z tym dorosłym człowiekiem było małe dziecko, zaczynamy widzieć zupełnie inny obrazek, zupełnie inny kontekst.

Ba! Dzieciom mówimy, że są złe, bo zrobiły to, czy tamto, a one nie są złe, one po prostu zrobiły coś złego. Tłumaczyć im trzeba, nie wmawiać gorszość, ale to temat na zupełnie inny felieton.

Zamiast robić zdjęcie i dodawać „zabawny” tekst, warto podejść i zapytać, czy wszystko gra. Jeśli dana osoba stwierdzi, że to jej dziwne widzi mi się – jej sprawa, ale może okaże się, że komuś pomożemy. Zamiast wyciągać „memiczne” pomysły jak z rękawa, lepiej zrobić komuś dobry dzień po prostu.

Do tych codziennych pomysłów na udokumentowanie wszystkiego i podzielenia się tym ze światem dochodzi to, co inni użytkownicy wrzucają do Internetu i to, co słyszymy w radiu, czy telewizji. Słysząc urywki informacji, widząc strzępy całości i tworząc swoją własną, pełną historię możemy się jedynie na tym przejechać. W ten sposób działają wszystkie klikane mniej lub bardziej portale z plotkami, brukowce i programy typu: co, kto, z kim i dlaczego.

Generalizowanie na podstawie jednego zdarzenia, przypieprzanie się do jednego szczegółu, pokazywanie jednej niefajnej rzeczy jest jak ciągłe wytykanie komuś, że ma na imię tak, a nie inaczej.

Może warto czasem się zatrzymać i zanim się powie, „co za człowiek” i pokręci ze zgorszeniem głową – pomyśleć ile razy do naszego zachowania pasowałyby takie słowa?

Może warto zamiast człowieka skreślać pomyśleć o tym, że tak jak my jest człowiekiem i wesprzeć go po ludzku, podać dłoń.

Warto dać samemu sobie szansę i nie myśleć tylko o tym, co nam nie wyszło i, co najważniejsze, warto poznać kontekst zamiast lecieć na łeb, na szyję za najtańszą sensacją.

Przeczytaj również

Walentynki

Kolokwialnie mówiąc, miłość powinna być jak dobry monopolowy: siedem dni

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter

Reklama