Facet nie choruje, facet walczy o życie

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Brzmi to jak odpowiedź przerzucających się na argumenty dzieciaków na podwórkowym trzepaku, prawda? „Dżesika, nie masz racji, mój tata powiedział, że facet nie choruje, facet walczy o życie”. Z jednej strony stawia to nas, facetów, po stronie totalnych mięczaków, z drugiej strony buduje mit męskiego przeziębienia do rozmiarów Rambo, który sam walczy z całą dżunglą zarazków.

Ostatnio stałem się jakiś chorowity. Co tydzień jakaś niespodzianka w postaci gorączki i ogólnego osłabienia. Początkowo myślałem, że to reakcja na otaczającą mnie rzeczywistość geopolityczną, jednak po czasie okazało się, że to zwykła „wadliwość” się przyczepiła do mego wątłego ciałka. Postanowiłem przyjąć „ją”, tę influenzę, z dobrodziejstwem inwentarza. Apap, gorąca herbata i dresik. 4 dni ciężkiej walki, 3 pary dresów wyjściowych doszczętnie przemoczonych skroploną bolączką, litry wypitych likworów, setki wsadzonych termometrów w celu ustalenia „stopni” do przydatności życiowej. W takich chwilach człowiek nawet chce się uciec do metody z noweli Prusa „Antek”, gdzie schorowaną Rozalkę wsadzono na kilka zdrowasiek do pieca.

I to jest fakt, że walka z chorobą przypomina walkę o życie. Prawdą jest również to, że my faceci nie potrafimy się odnaleźć w sytuacji choroby.  Zamiast otwarcie przyznać się do tego, że nie mamy po prostu siły, że jest nam źle, że chcemy, żeby ktoś się nami zaopiekował to przez lata woleliśmy udawać totalne ślamazary, które mają dwie lewe rączki do wszystkiego! Panowie, przecież o to tak naprawdę nam chodzi! O równouprawnienie! Dość z symbolem „maczo”, dość z mitem, że facet jest nieśmiertelny, dość z mitem, że facet to facet! Właśnie czasami facet nie chce być facetem, chce być chłopczykiem, któremu mama powie „ojoj, do wesela się zagoi”. W jednym z internetowych memów ktoś napisał: „Ojojane miejsca bolą mniej”. I nie wstydźmy się już chorować! Pozwólmy sobie na to żeby być „Ojojanym” legalnie, bez podśmiechujek ze strony świata. Facet to też człowiek.

Autor

Jakub Firewicz – aktor „jeszcze” młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów „odkopał” Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” – Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii – przynajmniej takie jest założenie :-)

Przeczytaj również

Ojciec i córka

Monika, niespełna trzydziestolatka. Pewna siebie, mocna w uścisku dłoni, atrakcyjna

Reklama