A NIBY O CZYM INNYM MIAŁBYM PISAĆ?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

„Od chujowej zwrotki jeszcze nikt nie umarł”

Łona, #hot16challenge

 

Paradoksalnie niedługo po tym, jak Łona napisał wspomniane przeze mnie powyżej słowa, ukazał się Ten singiel.

 
Reklama
 
Reklama

Utwór opowiada o naprutym, prawdopodobnie mefedronem, podmiocie lirycznym, który ewidentnie złamał zakazy izolacji społecznej i postanowił w tak krytycznym dla swojego umysłu stanie wybrać się na spacer:

To jest maj
Nie pachnie Saska Kępa
Może ktoś to gdzieś przewidział
Ale wróżba raczej tępa

Fakt, że autor tekstu zwraca szczególną uwagę na miesiąc, w jakim doszło do opisywanego zdarzenia, zdaje się przeczyć pojawiającym się gdzieniegdzie teoriom mówiącym o tym, jakoby byłaby to skrócona wersja raportu komisji smoleńskiej.

Maj to ewidentnie nie kwiecień, a „ostry cień mgły” nie jest oficjalną przyczyną tzw. „katastrofy”.

Podmiotowi wydaje się również, że stracił zmysł powonienia, co jest jednym z bardziej znanych objawów przy zarażeniu COVID-19. W dodatku znajduje się na Saskiej Kempie, a wiadomo jakiego zapachu nie da się tam przeoczyć, czym tam najbardziej pachnie.

Brudnymi pieniędzmi!

W dalszej części utworu, podmiot zdaje się też wykazywać przebłyski świadomości i wyrzuca sobie nieroztropność w związku ze złamaniem lockdownu:

Ostre niebo, tu i teraz
Ostra ziemia, ostry kurz
Wczoraj znika w nieostrości
Jutro, dzisiaj , zaraz już

W tych wersach daje się wyraźnie odczuć, że narkotyki weszły zdecydowanie mocniej i podmiot liryczny widocznie wywraca się na chodniku Saskiej Kempy i traci rozeznanie w rzeczywistości. Jego umysł ulega jakiejś psychotycznej malignie. Prawdopodobnie ma zapaść, majaczy.

Ciepły wieczór, bez ciemności
Trawa, spokój, my i wy
My i wy
My to oni, oni – my

To jest ciekawy fragment. Na początku wydaje się, że bohater utworu wspomina, od czego zaczęła się cała przygoda.

Wszystko wskazuje, że podmiot liryczny planował spokojny wieczór z marihuaną, ale potem, jak każdy narkoman, zwala winę na osoby trzecie, które w jego mniemaniu są współodpowiedzialne za jego obecny stan. Następnie ewidentnie doznaje depersonalizacji, co jest oczywistym efektem zażycia ciężkich psychoaktywnych substancji.

Kolega mi mówił…

Wiadomo, od trawki, do strzykawki.

Mocne ręce ratowników
Wszyscy razem: chwała im!

 
Reklama

Wiadomo, jak trwoga, to do Boga.

Usta prezydenta bezlitośnie piętnują hipokryzję podmiotu lirycznego, który zamiast siedzieć w domu i zostać przy miękkich narkotykach, dokłada teraz pracy personelowi medycznemu, który zdaje sobie sprawę, że z narkusa w takim stanie nie wyciągną nawet imienia.

Podsumowując żyjemy w kraju, w którym najwyższa osoba w państwie nie wie co znaczy wyrażenie „walczyć z cieniem”, nie wie jak działa mgła i zamiast skorzystać z realnej władzy i naprawdę pomóc służbie zdrowie, woli żebrać o każdy punkcik procentowy, który przybliży go do wygranej z kimś między byłą gwiazdą telewizji, a byłym uczestnikiem „Tańca z gwiazdami”.

Będąc wiernym swoim poglądom politycznym, jeżeli do drugiej tury wyborów dostanie się upośledzona w ciężkim stopniu małpa, uratowana w ostatniej chwili przed uśpieniem, to będę głosował właśnie na nią. Chyba, że do drugiej tury wejdzie Marek Jakubiak.

Albo Krzysztof Bosak bo nawet, żeby wygrać „Taniec z gwiazdami”, potrzebne są jakiekolwiek umiejętności.

Reklama