Dwa kolory: biały i czerwony

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

 

 

Reklama
Advertisement

Rok 2040.

Najchętniej zamieniłbym parę słów z lasem, ale drzewa zbyt wysokie są, nie usłyszą moich pytań.

W swojej mądrości patrzą na nas z góry i współczują, że jak one nie mamy korzeni.

Za lasem stoi płot, jeden druciany, drugi z betonu, wysoki i bogaty.

Za drucianym mieszka biały.

Oczami Hessego pewnie miałby zadatki na mieszczucha.

Miał w sobie zająca, którego od dzieciństwa w nim pielęgnowano. Brak większych oczekiwań od życia powodował, że niczego mu nie brakowało.

Był trochę jak drzewo, tylko wiatr mógł poruszyć jego istnienie. Co drugą niedzielę spędzał w restauracji z białą panią. On lubił galaretkę, biała żona lody, trzy smakowe, takie kakaowe, śmietankowe i truskawkowe z polewą. Pozostałe dni święte to śląski „kołocz ku kawie“ po mszy.

Biali nie znają definicji miłości, nie czytają o niej oraz nie używają słowa kocham, podobnie w ich domach, w których dorastali, nie używano tych słów. Była  potrzeba stabilizacji i spokoju. Te święte postawy praktykowali i oni w swoim życiu.

Bezpieczeństwo i radość odnajdywali w najprostszych sprawach jak wzajemna obecność czy też uśmiech podczas dziennego serialu o osiemnastej trzydzieści. Biała pani zajmowała się ogrodem, biały zaś kosi mlecze i coś tam dłubie w stodole. I tak się ku sobie mieli.

Podczas pandemii dwadzieścia lat temu, biały stracił pracę, wielki strach po tym wydarzeniu okazał się zbędny. Szybko znalazł inną, nic wielkiego w jego życiu oprócz dochodów się nie zmieniło. Stres, który dostarczył mu nowych wrażeń, obudził na chwilę w nim sennego już wilka, który siedzi w każdym z nas. Nocami korzystała na tym biała, budząc w sobie nieodkryte dotąd żądze i potrzeby.

Oboje zachowali zdrowie, co w przypadku białych ludzi można było wtedy uznać za sukces.
Społeczeństwo poświęciło tych którzy nie zadawali pytań i oddało w ofierze wirusowi z koroną.

Umierały najsłabsze schorowane jednostki oraz Ci, którzy nie mieli możliwości, aby nie usługiwać reszcie, ku chwale gospodarki. Świat pędzącej technologii zniszczył w człowieku potrzebę  poszukiwania sensu istnienia. Kto desperacko ucieka na drabinie życia zapomina, że i tak końcem końca spada ku przeznaczeniu jakim jest śmierć. Sensem człowieczeństwa jest próba zrozumienia siebie, oraz stosunek wobec drugiej istoty. Zrozumienie swoich instynktów, oraz zwycięstwo empatii nad egoizmem prowadzi do nieśmiertelności. Ludzkość nadal szukała szczepionki, aby zlikwidować skutek sytuacji, w której się znalazła.

Jak zwykle najwięksi zyskali a słabi stracili. Nikt nie posłuchał głosu natury, który dał nam szansę.

Czerwony mieszka za płotem z betonu.

Kryzys gospodarczy kosztował go połowę białego personelu w jego firmie.

Otrzymał dużą firmę w spadku od ojca. Nie chciał tego, budził się w nim zbuntowany wilk, który od zawsze chciał iść swoją drogą, jednocześnie nie potrafił zawieść oczekiwań rodziny i tak trwał w nieswoim życiu. Firma bladła z każdym miesiącem, a czerwony wpadał w kompleksy. Presja usypiała  w nim gotowego do życia wilka. Aby wynagrodzić swoje niepowodzenia, musiał się dowartościować. Potrzebował młodej, najpiękniejszej dziewczyny w mieście. Czerwona w swojej skomplikowanej, zwierzęcej osobowości, ulegała swojej wewnętrznej sikorce. Była piękna, ale potrzebowała więcej tego piękna i bogactwa, aby jeszcze więcej ludzi czciło jej kruchą osobowość, o której nie wiedziała nic. I tak w imię miłości, zostali zającem i sikorką.

Oboje chcieli kochać, pomylili jednak miłość z uzależnieniem od drugiej osoby która wypełniała ich braki, byli dla nich płachtą na lustrze, w które nie chcieli nigdy spojrzeć.

Nie zrozumieli, że kochać, to nie gasnąca iskra w oku na jej widok, kochać to pasja i odkrycie czegoś pięknego w jego osobowości, to także bezinteresowna radość z jego radości i brak oczekiwań.

O osiemnastej trzydzieści, kiedy biali oglądali serial, zza ich płotem czerwoni rollowali swoje telefony. Nagle, ich messenger wygenerował wszystkie prywatne korespondencje jako posty na fb. Nieświadomi ludzie czytali ze zdziwieniem te wiadomości, dopiero po jakimś czasie doszło do nich, że cała prywatność już nie istnieje. Po chwili śmiechu nadeszły czarne godziny ludzkich istnień.

Rozczarowanie, szybkie rozstania, stracone znajomości.

A kiedy miało być lżej, bo zabrakło już łez, nadeszła druga fala. Wtedy już było wiadomo, że wirtualny świat został zaatakowany przez wirusa. Wszystkie konta na instagramie zostały zainfekowane.

Zniknęły zdjęcia, a z nimi świat marzeń oraz lecznica dla kompleksów.

Czerwony, kiedy dowiedział się o sobie innej prawdy oraz poznał drugie życiu swojej żony miał czas, aby spojrzeć w siebie i zobaczyć coś, czego nie rozumiał do tej pory lub też wypierał.

Oboje z Czerwoną stracili swoich wirtualnych kochanków, on porzucił też swoją upadającą firmę. Zły i zrujnowany pozwolił swojemu wilkowi przejąć inicjatywę. Zaczął od nowa budować swoje życie. Tego budowniczego dostrzegła wreszcie czerwona żona, zobaczyła mężczyznę, który odciął matczyną pępowinę i zaczął realizować własne życie od podstaw.

W sekundzie prace straciło tysiące influencerów, e-branża zniknęła. Choroby psychiczne zdziesiątkowały populację, gdyż niestety ciało nie zyskuje nic na chorobie ducha, jak to czasami bywa w odwrotnym kierunku.

Ludzkość spowolniła, maile zastąpiły rozmowy, ludzie znowu musieli zbliżyć się ku sobie.

Powrót do korzeni dla niektórych był niemożliwy, ich serca i mózgi nie biły w rytmie wschodu i zachodu słońca.

Aby ratować sytuację, rząd otworzył lasy. Do tej pory były płatne i tylko dla nielicznych dostępne.  Nikt jednak nie potrafił smakować zapachu lasu tuż przed burzą.

Człowiek do tej pory żył w świecie marzeń i złudzeń, nie pamiętał o tym, aby przytulić drzewo kiedy jest źle.

Biali nie stracili wiele. W ich przypadku mniej oznaczało więcej. Nagrodą była lepsza praca w nowej firmie Czerwonego. Czerwoni mieli wreszcie czas, aby poznać siebie. Postanowili zostać razem, strach przed wolnością wygrał, bo jak pisał I.Bergman, tylko samotność z wyboru jest do zniesienia.

Oboje odkrywali nową jakość bycia bliżej. Zdziwił się, że uścisk dłoni silniejszy jest od uścisku jej kreski, a i ona różni się znacząco od bohaterek stron xxx, na których szukał kiedyś radości.

Internet stopniowo wygasał, największe firmy traciły. Wirtualny pieniądz znikał, a bankomaty przestały wypłacać gotówkę. Katastrofa ekonomiczna ukazała słabość świata, który stworzył sobie człowiek, oznaczała jednak drugą szansę.

Co z tą szansą zrobił, jeszcze nie wiadomo.

Reklama