Szacunek – czyli co?

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ktoś użył ostatnio w mailowej korespondencji ze mną grzecznościowej formuły: „Z wyrazami szacunku”. Taki zwrot narzuca ton odpowiedzi, w którym dominuje wzajemność: szacunek za szacunek. To tylko formalność. Z mojej strony, dodatkowo, potwierdzenie znajomości naszych reguł kulturowych. Ale skoro już ktoś tak do mnie pisze, to być może korespondent na powód, aby mnie szanować? Jaki?

Choćby dlatego, że jestem starszym człowiekiem. W naszej kulturze sędziwy wiek jest przepustką do obdarzanych szacunkiem. Czy obowiązującą bezwzględnie? Do pierwszego kontaktu – tak. Szacunek dla doświadczenia, wiedzy, mądrości – jak najbardziej. Ale potwierdzonej. Jak? Mędrkowaniem, pouczaniem wszystkich na każdym kroku, narzucaniem swojego zdania? Nazywa się takiego upierdliwym staruszkiem, a z taką etykietką do szacunku droga zamknięta.

Siwa skroń, sędziwy wiek nie wystarczą, jeśli zabraknie stosownego zachowania. Skromność wyczekującego szacunku zdaje się być formułą najbardziej dla starości stosowną. Starości przystoi dostojność, wyważenie, taktowność. Ile jej, my  – ludzie starsi – mamy w sobie? W codzienności? W kontaktach z najbliższymi i obcymi?

Reklama

Dwie scenki z ostatniego tygodnia warte są w tym momencie przytoczenia. W kontekście szacunku należnego starości – do pierwszego kontaktu.

Pierwsza z lekarskiej poczekalni. Kilku starszych panów z laskami i kulami ustalało ostateczną kolejność w jakiej będą wchodzili do lekarza. Teoretycznie sprawa wydawała się prosta, gdyż każdy z nich miał wyznaczoną dokładnie, co do kwadransa, godzinę. Nastąpiło jednak półgodzinne opóźnienie. Dwaj dziadkowie uznali, że wejdą o tej godzinie, na która byli zapisani, co czekających na swoją, opóźnioną kolejkę doprowadziło do sytuacji bliskiej użycia laski jako argumentu rozstrzygającego. Ani ilość decybeli towarzysząca temu incydentowi, ani dziarskość biorących w nim udział dziadków, szybkość ruchów, zdolność nagłego przemieszczania się i zmiany pozycji z siedzącej na stojąca nie wskazywały na to, że starość to brak sił, nieporadność fizyczna i psychiczna…

Starości przystoi dostojność, wyważenie, taktowność. Jeśli jej brak, jak aktorom opisanej scenki, trudno o szacunek…

Druga – z tramwaju. Kilkanaście starszych pań jechało gdzieś sobie we wspólnym celu.  Gdyby je tylko słuchać człowiek odniósłby wrażenie, że przedszkolaki jadą na wspólna wycieczkę. Tyle w tym było radości, zachwytów, entuzjazmu, ciepłych relacji i pogodnych tonów, że ciepełkiem, jakie ze sobą wiozły można by obdarzyć pół miasta na cały dzień i wszyscy zainteresowani uznaliby, że to był jeden z lepszych dni.

Nadal przekonany jestem do tego, że starości przystoi dostojność, wyważenie, taktowność. I taką starość najłatwiej szanować. Nie oznacza ona jednak nobliwości i te tramwajowe dzierlatki są takiego stanu rzeczy dobrym przykładem.

Czymże więc jest ów szacunek, już nie tylko do starszych ludzi, ale jako taki?

Można się spierać co do definicji, ale czym jest szacunek wie, bez mała, każdy z nas. Potrafi odróżnić go od autorytetu, podziwu, uznania, dobrej opinii, sympatii, zachwytu czy przyjaźni… Szacunek u ludzi jest dobrem odczuwalnym zarówno przez szanowanego, jak i szanujących. Jest dostrzegalne i dostrzegane przez tych, którzy w takiej relacji bezpośrednio nie uczestniczą, ale ludzkie zachowania – jej właściwe – potrafią opisać.

Szacunek, to taka karta atutowa sumienia, trzymana przez nie głęboko w rękawie i wyciągana tylko na specjalne okazje. Jakie? Kiedy trzeba być sobą, postawić na wartości kosztem dóbr materialnych, kariery, sławy…

Nie ma sumienia bez wartości. Nie ma szacunku bez sumienia. Słowem – nie można powiedzieć niczego sensownego o szacunku, pomijając wartości.

Szacunek jest relacją zagwarantowaną tylko dla wybranych wartości. Zysk, pieniądze, duży majątek – dobra materialne – jako wartość pozostają na dalekich miejscach. Z pozytywnych relacji bliższy jest im podziw. Ale gdzież tu miejsce na szacunek….

Autor

Tadeusz Wojewódzki – W życiu kierował się zawsze i kieruje nadal aktualną pasją, traktowaną jako najważniejszą. Zafascynowany muzyką rockową grał pod koniec lat 60. na perkusji w zespole Staszka Danielewicza. Urzeczony filozofią doktoryzował się w 1978 u prof. J. Kmity na UAM w Poznaniu dysertacją z zakresu filozofii nauki. Uwiedziony felietonistyką przyglądał się rzeczywistości drugiej połowy lat 80. „Jednym okiem” w Dzienniku Bałtyckim, wpisując się w tonację sąsiadującego z nim w Rejsach wspaniałego rysownika Zbigniewa Jujki. Kiedy nadeszła wolność gospodarcza utworzył jedno z największych biur turystycznych w Trójmieście. Łączył teorię z praktyką biznesową we własnej metodyce, którą zafascynował polską korporację do tego stopnia, że sfinansowała opracowanie i wdrożenie produktu służącego diagnostyce mentalnych uwarunkowań organizacji. Równolegle wykładał na uczelniach trójmiejskich i warszawskich. Obecnie jest adiunktem na wydziale dziennikarstwa i komunikacji społecznej SW Ateneum w Gdańsku. Jako trener Akademii Informacyjnej w Warszawie fascynuje się tutoringiem i doradztwem interpersonalnym. Znużony prozą życia pisze wiersze. Urzeczony możliwościami akrylu stara się obrazem przekazać idee obecne wcześniej w esejach i felietonach.

Przeczytaj również

HEART BREAKER

Poprzedni Następny ZDJĘCIA: Wojciech Jachyra MODEL: Max Barczak | |

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama