ANYWHERE          TV

Niech oczy podróżują. 5 filmów z pięknymi widokami

5-filmow-z-ladnymi-widokami

Hans Christian Andersen powiedział kiedyś, że kto podróżuje, ten żyje dwa razy. Obecnie jakiekolwiek wyjazdy są jednak nie tylko niewskazane, lecz również niebezpieczne dla zdrowia. Podobna sytuacja najprawdopodobniej będzie utrzymywać się jeszcze przez jakiś czas. Musimy uzbroić się w cierpliwość, tymczasem przed nami okres wakacji. Wraz z temperaturą za oknem rośnie chęć, by gdzieś pojechać i na chwilę odciąć się od otaczającej rzeczywistości. Powiedzieć „basta” pracy zdalnej i „arrivederci” swoim czterem ścianom. Jeśli marzy Ci się backpacking wśród wysokich drzew lub opalanko na jednej z dzikich plaż – wiedz, że nie jesteś w tym sam. Nie możesz, co prawda wsiąść do pociągu byle jakiego, lecz możesz obejrzeć film, który pozwoli ci przenieść się tam, gdzie jest pięknie. Niech twoje oczy podróżują!

1. „Tamte dni, tamte noce” – lato na prowincji

Zaczynamy od propozycji, która bez wątpienia wprowadzi do listy wakacyjny klimat. Film „Tamte dni, tamte noce” w reżyserii Luca Guadagnino kilka lat temu sprawił, że widownie  kin na całym świecie wypełniły się po brzegi. Akcja opowieści osadzona jest w 1983 roku i rozgrywa się we Włoszech. Piękne krajobrazy miasteczek  Crema i Bergamo spowodują,  że przeniesiesz się myślami do upalnej Lombardii, gdzie życie toczy się w rytmie slow – można beztrosko czytać, grać na pianinie i do woli flirtować. Słoneczne kadry ukazują zarówno piękno przyrody, jak i tamtejszej architektury. Sensualna opowieść o letnim romansie spotkała się z bardzo entuzjastycznym odbiorem krytyków, o czym świadczy długa lista nagród i aż 3 nominacje do Oscara, między innymi w kategorii najlepszy film. „Tamte dni, tamte noce” to produkcja, która w doskonały sposób oddaje klimat włoskiego la dolce vita, za jakim obecnie tęsknimy. W  mediach niedawno pojawiły się informacje o kontynuacji historii. W drugiej części na wielkim ekranie ponownie zobaczymy Timothée Chalameta i Armiego Hammera – to brzmi jak sukces.

2. „Wszystko za życie” – wycieczka do wnętrza

Klasyk nad klasykami, ale niekiedy przyjemnie jest powrócić do tego, co dobrze znane. Czasami warto również wybrać się na wyprawę w głąb siebie. „Wszystko za życie” opowiada historię młodego chłopaka, który zmęczony otaczającą go rzeczywistością rezygnuje z życia pełnego materialnych uciech i decyduje się na ucieczkę. Wyrusza autostopem w podróż na daleką Alaskę, żeby żyć w dzikiej głuszy zgodnie z rytmem przyrody. Dni upływają mu głównie na czytaniu książek, kąpaniu się w rzece i zdobywaniu pożywiania. Izolacja i odcięcie od konsumpcyjnych reguł rządzących współczesnym światem, sprawiają, że bohater zaczyna na nowo odkrywać własne potrzeby i pragnienia. Produkcja w reżyserii Seana Penna została stworzona na podstawie powieści autorstwa  Jona Krakauera pod tytułem „Into the Wild”, opowiadającej losy amerykańskiego podróżnika Christophera McCandlessa.  Film przepełniają kadry dzikiej przyrody – monumentalnych drzew i wysokich skał. To opowieść, która przypomina, jak bardzo potężna może być siła natury.

3. „O północy w Paryżu” – miasto, którego nie ma

To propozycja dla mieszczuchów, którym tęskno za piciem kawy w klimatycznych restauracjach i spotkaniami z przyjaciółmi. Głównym bohaterem filmu jest Gil Pender – niepoprawny romantyk, który wraz ze swoją ukochaną wybiera się w podróż przedślubną do miasta tętniącego miłością. Paryż ukazany jest tu jako miejsce magiczne. To miasto, w którym czas płynie wolniej (a może w ogóle nie ma czasu?). Historia rozpoczyna się od następujących po sobie kadrów, ukazujących najbardziej popularne zakątki oraz atrakcje turystyczne stolicy Francji. Poszczególne obrazy przypominają te znane z pocztówek, które można zakupić na kameralnych stoiskach wzdłuż Sekwany. Kicz – pomyśli wielu z was i będzie mieć absolutną rację. Jednak kadrom nie można odmówić  urokliwości. Wydaje się, że za wyborem takiej właśnie konwencji przemawiała melancholijna tęsknota za tym, co minione – a może jedynie wyobrażone. Gil Pender idealizuje Paryż i patrzy na niego jak na baśniową krainę kulturą płynącą. Film pozwoli wam zwiedzić miasto, nie stojąc w kolejkach i nie przepychając się przez tłum turystów. Dzięki niemu, leżąc wygodnie na swoich kanapach powiecie: kiedyś to było.

4. „Niebiańska plaża” – był sobie raj

Szum fal, błękitna woda i gorący piasek pod stopami – czy można chcieć czegoś więcej? Dokładnie tak samo pomyślał Richard – główny bohater filmu „Niebiańska plaża” (w tej roli Leonardo DiCaprio). Młody Amerykanin podróżując po Tajlandii, dowiaduje się o istnieniu egzotycznej plaży z dala od cywilizacji. Postanawia więc odnaleźć raj na ziemi i nacieszyć oczy tamtejszymi widokami. Film w reżyserii Danny’ego Boyle’a, dwadzieścia lat temu rozsławił plażę leżącą w zatoce Maya w archipelagu Phi Phi na Morzu Andamańskim Leh. Niegdyś rzadko odwiedzane przez ludzi miejsce, dziś jest jedną z podstawowych atrakcji turystycznych Tajlandii. Ludzie podróżują tu, by zobaczyć na żywo przyrodę znaną z filmu. Sława nie wyszła jednak na dobre tajemniczemu zakątkowi. Dzika przyroda ze względu na liczne ingerencje człowieka zaczęła obumierać. Sytuacja doprowadziła do tego, że co jakiś czas miejsce to jest zamykane przez tamtejsze władze i tym samym chronione przed najazdami turystów. Czy widoki ukazane w filmie rzeczywiście są aż tak przekonujące? Cóż, statystyki mówią same za siebie. Według „The Guardian” Tajlandię obecne odwiedza rocznie ponad 35 milionów turystów. Przed premierą „Niebiańskiej plaży” było to jedynie 10 milionów. Jak widać młody DiCaprio pływający po czystej jak łza wodzie, nie pozwala pozostać obojętnym.

5. „Marsjanin” – spacerem po kosmosie

Jeśli znudzą ci się już plaże i lasy, a Paryż zawsze wydawał ci się zanadto komercyjny, weź swoje oczy na spacer po Marsie. Film „Marsjanin” w reżyserii  Ridleya Scotta to opowieść o tym, co należy uczynić, by przetrwać na obcej planecie – poradnik w stylu „zrób to sam”. To także sci-fi bez dramatyzmu i tragicznych, katastroficznych wizji – po prostu lekka i przyjemna historia na wieczór. Na uwagę zasługują jednak kadry obrazujące Marsa. Jak pewnie się domyślacie, zdjęcia powstały na planecie Ziemia. Piaszczyste tereny przepełnione malowniczymi formacjami skalnymi to obszar doliny Wadi Rum znajdującej się w Jordanii. Dlaczego akurat tam? Miejsce przez wielu nazywane jest Dolną Księżycową. Wszytko za sprawą czerwonego piasku i charakterystycznego ukształtowania terenu, które sprawiają, że obszar wygląda dosłownie nieziemsko. W konsekwencji  Wadi Rum często służy jako tło w filmach rozgrywających się na powierzchni Marsa. To właśnie tu nakręcono między innymi „Czerwoną planetę” czy spin-off  „Gwiezdnych wojen” pod tytułem „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE