Dom z papieru sezon 4 – Bieda, ciao!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wszyscy z napięciem wyczekiwali kolejnego sezonu przygód radosnej hiszpańskiej gromadki na tyle, że aż zamknęli się w domach i tylko odświeżali przez miesiące Netflixa, by nie ominęło ich złote słońce Hiszpani oraz tajemniczy uśmiech El Professora. No i po co to było?

Ja już jestem na etapie, po dziwacznym sezonie numero tres, na którym w zasadzie niewiele już rusza mnie, jeśli chodzi o te przygody, bo tak naprawdę ten serial miał jeden dobry sezon, a reszta to dziwnego rodzaju impertynencje z kategorii „nieprawdopodobne, a jednak!”. No ale włączyłem, bo kwarantanna i nie ma co robić, a to kiedyś oglądałem, ciekawe co się dalej wydarzy, więc łyknąłem serial w dwa dni, siedząc na tej kanapie co zawsze i płacząc za życiem, które już nigdy nie wróci do normalności.

Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem, bo musiałbym wpierw mieć jakieś oczekiwania wygórowane, ale poziom absurdu już nieco naderwał moje, już mocno naciągnięte, błony wiarygodności. [uwaga SPOILERSSSS] Począwszy od przeprowadzenia operacji przez skype, nieimających się kul Nieśmiertelnych (w tym sezonie, żeby kogoś zabić, trzeba odciąć mu najwidoczniej głowę, by „został tylko jeden”), mianowania najbardziej popierdolonej laski w całym serialu szefem przedsięwzięcia, idiotycznego uwalniania z kajdan potencjalnych seryjnych morderców, którzy [SZOK] seryjnie następnie mordują naszych biednych przyjaciół, będąc wciąż nieskazitelnie, niemożliwie wręcz odporni na takie rzecz jak np. GRANAT (sic!), idąc dalej przez meandry głupoty znane z komentarzy rodziców na temat debilizmu gier komputerowych określanych jako „zabili go i uciekł”, czy też po prostu boskości Profesora, który może wszystko zawsze, ale czasami ma gorszy moment emocjonalny i jego nadludzkie moce nie działają. Nie wspominając już o #żenadixie, jakim jest usilna próba stworzenia nowej wersji Bella Ciao z Ti Amo, ale tym razem bez potrzeby narracyjnej i napięcia emocjonalnego.

Innymi słowy, coś za popularny się ten serial zrobił po prostu i im odbiło po prostu. Zaczęli się bawić w jakieś pierdolety zamiast postarać się zrobić coś, co jest przynajmniej częściowo wiarygodne. Dziwi też to podpięcie się pod ruch antykapitalistyczny, antyestablishmentowy (trudno orzec, bo serial jest tak rozedrgany ideologicznie, że nawet sam nie wie) poprzez sympatyczną bandę psychopatów, którzy okradają ważne instytucje państwowe co, z jakiegoś powodu, działa bardzo dobrze na gawiedź i nie wiadomo w sumie dlaczego. Oczywiście, serial zasłania się torturami przeprowadzonymi przez rząd etc., ale to tylko wytrych, który zasadniczo nie zmienia sytuacji przeciętnego człowieka, wobec którego nie stosuje się, jak mi się wydaje, tortury snu. Chyba, że w Hiszpani jest inaczej. Druga tarcza ochronna nad ideologią prezentowaną przez serial to – ale jak banki miały przesrane to dostały hajs, a ludzie biedowali i co to Panie będzie, co to będzie z tym ludźmi jak te korporacje i rządy, i firmy farmaceutyczne pewnie też wezmą się razem zawezmą i będą kontrolować świat. No i wiadomka, Hiszpania dostała mocno po dupie, a przeciętny człek na pewno jeszcze bardziej, niemniej, nie wiem jak ma się okradanie mennic i banków, które w konsekwencji spowodują, że ludzie będą mieli jeszcze mniej siana, na wielki ruch społeczny pro-bandycki. Tam ktoś nie zginął czasem? Jakieś gwałty tam się nie pojawiły ze strony Berlina

Jakoś tak, przymykamy oko na te rzeczy? Bo policjanci są źli, więc jak giną to no problemo, senior? Bo jak Berlin gwałci, ale jest charyzmatyczny to bella i ciao? Jakoś tak, ten, teges, trudno to objąć umysłem, przynajmniej dla nie-scenarzysty serialu. Wiadomka, że zrzucenie 100 milionów, czy ilu tam, na włościa pańskie ze strony El Profesora to bardzo dobry ruch marketingowy, ale te 100 milionów realnie nie zmienia życia większości ludzi z Hiszpani, to nadal wciąż są dość harde skurwysyny i takie wybielanie ich, bo lubimy te postaci i znamy ich backstory to trochę bida i smutek. Gdyby zastanowić się nad tym dłużej to w miejsce państwa, stoimy za ludźmi, którzy właściwie nie reprezentują sobą nic, są moralnie dwuznaczni, ale ogólnie są na nie, więc to wystarczy.

Trudno orzec co będzie w kolejnym sezonie. Ja obstawiam, że może odbyć się intronizacja El Professor na króla Hiszpani i przedstawienie jego rządów przez lata, a następnie super specjalny skok na Niebo, żeby wykraść duszę Berlina, bo Bóg nie wie przecież, że św. Piotr co 10 część każdej milisekundy patrzy w lewo, a nie prawo, a Profesor to zgooglał i teraz będzie włam na niebo, 10 części, P.S. czy RIO I TOKIO SIĘ ZEJDĄ DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH!!!! AMEN.

Reklama