Karuzela alternatywnych światów – recenzja komiksu: Multiwersum

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czasem Superman to za mało, mięśnie ze stali, laserowy wzrok, kwadratowa szczęka mogą nie podołać zagrożeniom potężniejszym nawet od twórców komiksów.  Gdy wszystkie zasady, w które wierzyliśmy są łamane jedna za drugą, straszliwe monstra rozstawiają pionki na międzywymiarowej szachownicy, a za wszystkie sznurki pociąga zło skryte w mroku,  najwspanialszy ze wspaniałych może nie stanąć na wysokości zadania.  Album Multiwersum zabierze nas na pole bitwy, gdzie mieszają się wymiary, pękają ściany narracji, a superbohaterski trup ściele się gęsto, a wszystko za sprawą przeklętego komiksu.

Komiksy Granta Morrisona ma to do siebie, że często przypominają narkotykową podróż poprzez skojarzenia, symbole kultury i wysypisko naszej rozrywki. Pomieszanie z poplątaniem w efekcie formujące się w błyskotliwą rozrywkę dla ludzi ze spektrum zakłóceń koncentracji. Afroamerykański Superman będący również Prezydentem USA zostaje wciągnięty do międzywymiarowego ruchu oporu przeciw niespotykanemu złu. W ramię w ramię z alternatywnymi wersjami dobrze nam znanych bohaterów i zupełnie nowymi postaciami spróbują kolejny raz uratować świat. Czytelnicy przemieszczają się pomiędzy różnymi światami, poznając nieznane opowieści, łączące się w przewrotną całość

.

Skala wyzwania może się wydawać przytłaczająca, Morrison jednego przede wszystkim postawił na dobrą zabawę, którą bez wątpienia przeżywał tworząc tak pokręconą sagę. Każdy zeszyt składający się na album jest naszpikowany aluzjami i nawiązaniami do przeróżnych komiksów. Miedzy innymi wariacja na temat wstępnego pomysłu na Strażników Alana Moore, podrabiany świat bohaterów Marvela, czy rzeczywistość, w której superbohaterowie triumfowali i ich potomkowie, nie mając nic ciekawego do roboty. W tej zwariowanej przygodzie wszystko wiruje w tempie cegłówki wrzuconej do bębna starej pralki, świetni rysownicy ilustrują kolejne wydarzenia z przeróżnych światów, a fabuła powoli odkrywa kolejne elementy łamigłówki.

Multiwersum to kolejny komis z rodzaju za dużo akcji jak na tyle stron, mimo to spina się w zgrabną całość, oferując dość lekką i beztroską rozrywkę. W tym zatrzęsieniu bezrefleksyjne zabawy pojawia się jednak celne przesłanie na dzisiejsze czasy, nieważne jak silny przeciwnik staje przed nami, zjednoczeni poradzimy sobie. Przeklęty komiks, czy szara eminencja uzurpująca sobie wszechwładzę, nie ma rzeczy niemożliwych, gdy szympans detektyw i królik w pelerynie pójdą

Reklama