Poranne strony Uli Zawadzkiej – Skąd czerpiesz wzorce?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

To pytanie najczęściej zadawała nam nauczycielka aktorstwa przed rozpoczęciem sceny. I wtedy trzeba było na szybko wymyślić czy postać, którą grasz jest podobna do twojej siostry, babci czy sprzedawcy, którego widziałeś wczoraj w sklepie.

To bardzo ciekawe pytanie, bo w pierwszej kolejności wzorce czerpiemy z domu. Jako dzieci chodzimy krok w krok za naszymi rodzicami jak małpki. Potem do wzorców dołącza rodzeństwo, znajomi, nauczyciele, szef i inni ludzie, a na końcu są seriale. Szczególnie jeśli oglądamy ich dużo.

Są tam też ludzie, nawet jeszcze bardziej źli lub dobrzy niż ci w realu, bo przecież musi się dziać. Więc jak się kochają to na zabój, jak nienawidzą to na zabój. Wszystkie chwyty dozwolone. Zabijasz swoją żonę, a publiczność się śmieje, bo to przecież była jędza. Na pierwszą randkę lecisz helikopterem, a kochanek kupuje Ci całe wydawnictwo, bo przecież zawsze chciałaś wydać książkę. I jak to mówią, to jest prawda ekranu, ale co z prawdą życia?

Człowiek się naogląda tych wszystkich programów, na których płacze i się śmieje, a potem chce więcej, ciągle chce więcej. Więcej emocji, więcej podróży, więcej prezentów, więcej miłości, więcej przygód, więcej emocji… Tak, emocji powtórzyłam dwa razy.

 
Reklama
 
Reklama

Czemu? Bo to są te momenty, kiedy najbardziej czuje, że żyje. Kiedy skacze ze szczęścia, płacze ze wzruszenia i sika ze śmiechu. Ekstrema. Dopamina, adrenalina i hajs. Czemu na końcu jest hajs? Bo na szybko nie znalazłam innego pobudzającego hormonu. Ale też dlatego, że to hajs może też nakręcać wszystkie te emocje.

Wyobraź sobie lot helikopterem, podróż do Paryża czy kupno kabrioletu. I Ty teraz, nie chcąc z tego rezygnować, przynajmniej w swojej w głowie, ciułasz i się zaharowujesz na ten hajs, hajs baby. W końcu jesteś kobietą niezależną, w końcu będzie Cię stać na te szczyty romantyzmu samej. Tylko czy to jest właśnie to czego pragniesz, że Ty sama to wszystko osiągnęłaś? Czy gdzieś tam stał mężczyzna, który podał Ci rękę, podtrzymał, a wcześniej zapiął sukienkę z rozporkiem na plecach. Już nawet nie musi za to wszystko płacić, niech tylko wsiądzie z Tobą do tego pieprzonego helikoptera.

I tu pojawia się on, z piwkiem w ręku przed telewizorem. Jak widzisz, też ogląda seriale. I oni w tych domach w telewizorze mają czysto, żona podaje obiad, dzieci wesoło spacerują wokół. On w pracy z pistoletem w ręku zabija tych złych, a kobiety mdleją na jego widok. I wtedy okazuje się, że oboje oglądacie i kręcicie zupełnie inne filmy.

Felieton napisany w oparciu o strumień świadomości.

 
Reklama

Reklama