Szukając wątku, przy wrzątku

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czasem się duszę, bez wzruszeń. Nie ma tylko chcę, jest muszę.

Samotność, cóż po ludziach, cholera! Ta maniera, bez trenera, chociaż szczera, to uwiera.

Nowa era, nadciąga. Kamera, pociąga.

Mam mega niski biorytm intuicji. Tak czułem.

Mam wstręt organiczny do wszelkich koalicji.

Wytrułem,  by bez opuszczania tronu. Po cichu, po malutku i nie mówiąc nikomu,

Pójść do lasu, zawczasu.

Co nic nie ma? Tak nie ma nic.

Co nic nie ma? Tam nie ma nic.

Tak nic nie ma. Co nie ma nic?

Tak nic nie ma. Kto nie ma nic?

Przecież, ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Ludzie, których kochamy.

Puzzel, który się ostał, nie był nigdy układany. Nie żeby się zgubił, był jak my i nasze ściany.

Rozedrgany. Zapomniany i nie chciany.

Teraz dom, Domo-schron.

Tylko on, milion ton.

A w nim dzwon, dzwoni on, gdy do dupy wyda się twój ulubiony tron.

Co nic nie ma? Tak nie ma nic.

Co nic nie ma? Tam nie ma nic.

Tak nic nie ma. Co nie ma nic?

Tak nic nie ma. Kto nie ma nic?

…i nic się nie stanie

 

tekst: Tomek Borkowski

Reklama