Człowiek, który wymyślił siebie

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wydawnictwo Literackie wznowiło właśnie książkę „Przeciwnik” Emmanuela Carrere. To wielka Literatura, która nie daje spokoju, nie pozwala o sobie zapomnieć i zmusza do bolesnego rachunku sumienia. I tak, właśnie teraz jest czas na takie książki.

To historia tak nieprawdopodobna, że mogła się wydarzyć tylko naprawdę. Jean Claude Romand wziął się z kłamstwa. Przez prawie dwie dekady udawał wybitnego lekarza i naukowca WHO. Najdrobniejszy szczegół swojego życia udało mi się zaplanować i ukryć. Codziennie rano żegnał się z żoną i dziećmi, utrzymując, że wychodzi do pracy. W tym czasie spacerował po lasach, parkach i spędzał czas w kawiarniach. Pieniądze na utrzymanie pobierał z kont teściów i rodziców, a w końcu również kochanki. Kiedy kłamstwa nie udało się już dłużej ukryć, zamordował żonę, dzieci, rodziców, próbował zabić kochankę i popełnić samobójstwo. Tego ostatniego nie udało mu się doprowadzić do skutku.
Głośna we francuskich mediach sprawa zwróciła uwagę ekscentrycznego pisarza Emmanuela Carrere. Korespondował z zabójcą, studiował akta i śledził przebieg rozprawy. Postanowił odtworzyć historię Jean Claude’a i skrupulatnie sprawdzić, jak mogło dojść do tego, że człowiek przez lata odgrywał samego siebie, a w zasadzie swoje „wyobrażone ja”. W zasadzie Romand stworzył nową kategorię kłamstwa: „zwykłe kłamstwo służy do ukrycia prawdy, czegoś wstydliwego, lecz realnego. Jego kłamstwo niczego nie skrywało. Pod maską fałszywego doktora Romanda nie było prawdziwego doktora Romanda”. 

Carrere udaje się do źródeł kłamstwa od strony psychologicznej i ideologicznej. Na przykładzie żywego człowieka bada, czy bierze się ono z niechęci do sprawiania komuś zawodu, czy z potrzeby przekonania samego siebie o swojej społecznej przydatności. Historia Romanda to przykład społecznego uwikłania, opis działań, które podejmujemy, żeby podtrzymać przekonanie, że jest się godnym szacunku i naśladowania obywatelem. Carrere rozwija motek łgarstw, wykorzystując różne literackie konwencje: suchej, choć nie beznamiętnej narracji pierwszoosobowej, reportażu, ascetycznego opowiadania.

Carrere nie ustaje w poszukiwaniu w Jean Claudzie składowych tego, co nazywamy człowieczeństwem: zdolności do kochania, życzliwości i inteligencji społecznej. Na poziomie teoretycznym główny bohater wszystkie te cechy ma rozwinięte wręcz ponadprzeciętnie. Społeczne, prawne, a nade wszystko ludzkie konsekwencje jego działań pociągają za sobą jednak realne ofiary. Carrère próbuje wyjaśnić, w jaki sposób zbliżył się do Romanda i co uznał w nim za frapujące i nieoczywiste. Nadał wybitny narracyjny kształt idei zła, które jest absolutne – bo bezpodstawne. „Przeciwnik” staje się więc nie tylko opowieścią o złu, ale również skrupulatną próbą odtworzenia historii jest powstawania i rozwoju; jego wiremii, zdolności zakażania, przenikania i mnożenia. Tytułowego przeciwnika, mrocznego pasażera nosimy przecież w sobie wszyscy. Carrere zmusza nas do zadania sobie pytania: czy łatwiej wydatkować energię na kreację idealnego wizerunku, czy po prostu pozostać sobą i jak najszybciej skonfrontować się z pustką, która wyziera spod fasady wykreowanego ideału?
To mistrzowska, wielopoziomowa opowieść o nagim człowieku, który w bezmiarze swojej pychy uzurpuje sobie nieustannie prawo do miana króla stworzenia. 

 
Reklama
 
Reklama

Precyzyjny jak laserowy skalpel styl Carrere ugina kolana. Wybitne tłumaczenie Grażyny Majcher potrafi doprowadzić do utraty tchu – bezlitośnie hipnotyzuje, nie pozwala się oderwać. Carrere to francuski Dostojewski w trenczu publicysty. Zanurzenie w ludzką otchłań do przyjemnych nie należy. Ale, ludzkości, czy nie dekady kłamstw doprowadziły nas do momentu, w którym właśnie zaczęliśmy się dusić? Przeznaczmy czas izolacji na bolesny rachunek sumienia.
Dajmy się zmiażdżyć prawdzie i Literaturze. 

Emmanuel Carrere “Przeciwnik”, tłum. Grażyna Majcher, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2020. 

Reklama