Bóg jest radzieckim szpiegiem – recenzja komiksu Divinity

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Związek Radziecki wysyła w kosmos ku nieznanemu afroamerykańską sierotę, wyszkoloną na superagenta. Brzmi co najmniej groteskowo, a to dopiero początek. Divinity kolejny komiks opublikowany na polskim podwórku za sprawą wydawnictwa Kboom, zabierze nas w podróż ku boskości. 

Valiant od lat podejmuje rywalizację z wielkimi komiksowego rynku DC Comics i Marvelem, konstruując swoje uniwersum wypełnione oryginalnymi superbohaterami, stara się uszczknąć odrobinę z globalnego rynku. Nad Wisłą zdążyliśmy już poznać Bloodshota i X-O Manowar, a teraz z kolei przyszedł czas na niezwykłego śmiałka Divinty. Abram Adams wysłany przez naszych wschodnich sąsiadów w niebezpieczną misję dotarł tam, gdzie jeszcze nikt nie był i zyskał nadprzyrodzone moce. W jednym momencie stał się istotą o boskich atrybutach, przemierzającą czas i przestrzeń. Jego powrót na Ziemię rozpoczyna niesamowite zmiany, co nie umyka trykociarzom pełniącym wartę na straży planety.

Scenarzysta Matt Kindt w albumie balansuje między typową opowieścią o potyczce superbohaterów a metafizyczną rozprawą nad miejscem człowieka w czasoprzestrzeni.   

Prezentując czytelnikom akcję wzbogaconą o nieoczywiste przesłanie, wychodzi z tego galimatiasu na tarczy. Brak typowej dla popularnych komiksów afirmacji przemocy zastąpił w błyskotliwy sposób klimatem bliższym Odysei Kosmicznej 2001. Zejście z utartej drogi wypadło bardzo świeżo i intrygująco, pozostawiając po lekturze poczucie niedosytu: czemu tylko tyle?

Rysownik Trevor Hairsine świetnie poradził sobie ze statycznymi kadrami, oddającymi głębię kosmosu, przenosząc na strony komiksu malowniczą eksplozję kolorów. Jak przystało na sprawnego rzemieślnika, dobrze znającego specyfikę gatunku superhero, całość ozdobił sprawnie skonstruowanymi scenami walki.

Valiant po raz kolejny pokazuje, że szuka recepty na oryginalność w świecie popularnych komiksów, nie jest ślepą uliczką. Znudzeni fani opowieści o zbyt ciasnych rajtuzach opinających potężne mięśnie dolnych partii ciała na pewno nie pożałują chwil spędzonych z Divinity!

Reklama

Dyniak

– Jak można wywalać gnój w klapkach? – pytam tego wieśniaka. Nie